Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Zamiast asfaltu i płyt na zamkowych tarasach pojawią się bukszpany, żywopłot oraz kwiaty. Za kilkanaście miesięcy będziemy mogli spacerować po zamkowym ogrodzie.

Projekt i kosztorys prac jest już gotowy. Roślinność pojawi się na skrzydle wschodnim i południowym, w miejscu, gdzie teraz znajdują się płyty. Tarasy pokryją m.in. krzewy iglaste, bukszpan, cisy, byliny i rośliny sezonowe. Będzie też trawnik oraz kwiaty. Wiosną mają pojawić się czerwone tulipany oraz tzw. szachownica cesarska.

Jak w Książu

– Ogród będzie takiej wielkości, jak ten na zamku w Książu, może nawet nieco szerszy – mówi Konrad Szulc, zastępca dyrektora Zamku Książąt Pomorskich. – Naprawdę, nasz zamek jeszcze nigdy nie był taki piękny.

Rośliny rosnąć będą na trzech poziomach. Zasadzone zostaną głównie krzewy iglaste, tak żeby mogły cieszyć oko przez cały rok. Będzie to niskopienna roślinność.

Zamek zatrudni ogrodnika, który zadba, by rośliny były zadbane, a pędy na czas przycięte. Zamontowane zostanie też stylowe oświetlenie.

Unia pomoże

Projekt ogrodu powstał w pracowni Stanisława Miłoszewskiego. Gotowy jest też wniosek o dofinansowanie inwestycji z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego. Jeśli procedury zostaną pomyślnie przeprowadzone, pieniądze na ten cel da Unia Europejska.

O wkład własny, niezbędny do finansowania tego typu inwestycji, Zamek zwróci się do Urzędu Marszałkowskiego.

W sumie budowa ogrodu ma kosztować blisko 700 tysięcy euro.
– Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace powinny ruszyć jeszcze w tym roku – informuje Konrad Szulc. – Ogród powinien zaś być gotowy w 2008 r.

To nie jedyna inwestycja, jaka będzie realizowana w najbliższym czasie przez Zamek Książąt Pomorskich. Jeszcze w tym roku zmieniona zostanie nawierzchnia małego dziedzińca. Na czas koncertów i spektakli na dużym dziedzińcu, rozkładane będzie zadaszenie widowni.

Zamek Książąt Pomorskich nigdy nie miał ogrodu. Konrad Szulc, zastępca dyrektora placówki zapewnia, że będzie na co popatrzeć.

Monika Stefanek, Głos Szczeciński, 12 I 2007 r.