Opublikowane przez sedina w Historia.

Na kontynent europejski zawleczono cholerę pierwszy raz w latach 20. XIX w. Stopniowo objęła ona całą Europę, na co wpływ miały wojny, m.in. rosyjsko-turecka 1830 r. i polsko-rosyjska 1831 r. Pandemia ogarnęła wtedy cały kontynent. Notowano z jej powodu wielką śmiertelność: w Słowacji w 1831 r. zmarło na cholerę 230 000 ludzi, w Gdańsku na początku epidemii od czerwca do 8 sierpnia 1831 r. z 1202 chorych zmarło 874. W Galicji zaraza objęła w tym krótkim czasie 756 miejscowości, a w nich zachorowało 86 687 osób, z których 34 590 zmarło, przy czym we Lwowie śmiertelność wynosiła 50%. Podobnie było i w innych miastach, np. w Poznaniu notowano przeszło 60% ofiar śmiertelnych itd. Epidemia cholery dotarła do Skandynawii i Ameryki Północnej i przygasła dopiero po kilku latach, po czym następna wybuchła w 1840 r. i bezpośrednio złączyła się z następną pandemia, która zaczęła się szerzyć w 1848 r. Ciężkie epidemie nękały następnie różne połacie Europy w latach 1863, 1878 i 1904.

Cholera dotknęła też Pomorze, na którym w samym tylko powiecie szczecińskim panowała w różnych miejscowościach począwszy od 1831 r. do końca XIX w., łącznie ok. 20 lat. Pierwszy raz w Szczecinie cholera wybuchła w sierpniu 1831 r. i trwała do późnej jesieni. Panowała też w szeregu miejscowościach podmiejskich: do końca września zanotowano ją w 10 z nich, zaś do 26 października już w 24.

Wg szacunku lekarzy-praktyków ze Szczecina, w mieście – liczącym ok. 28 tys. mieszkańców, zachorowało ok. 500 osób (dane urzędowe mówiły o 369), z których 252 zmarły. Szybkość z jaką następował zgon w tej niespotykanej dotąd chorobie budził przerażenie ludności, zaś rozporządzenie o potrzebie hospitalizacji chorych spowodowało tumult uliczny. Lazaret dla chorych na cholerę od początku cieszył się bowiem złą sławą: spośród 175 przyjętych do niego zmarło ok. 50%, z tego prawie 3/4 już w ciągu pierwszej doby. Śmierć nie oszczędzała też chorych w domach. Umarło ich tutaj 140. przy czym w połowie przypadków zgon nastąpił zanim zdążył przybyć lekarz. Wśród chorych znacznie więcej było mężczyzn niż kobiet, które też rzadziej umierały, przy czym ok. połowa zachorowań występowała w wieku 30-50 lat.

Po raz wtóry pojawiła się cholera w Szczecinie w końcu września 1832 r., ale już w połowie listopada wygasła. Miała łagodniejszy przebieg niż w roku ubiegłym: w mieście liczącym ok. 29 tys. mieszkańców zachorowało tylko 165 osób, z których jednak 102 zmarły.

Lato 1837 r. zapisało się na Pomorzu i w Szczecinie epidemia świerzbu oraz kolejną epidemią cholery. Pomimo, że zmarło na nią w Szczecinie 350 osób (miasto liczyło już 33 tys.), gazety tamtejsze – nie chcąc widocznie spowodować paniki – uporczywie milczały na jej temat. Wśród przyczyn zwiększonej liczby zgonów w mieście wymieniano więc „biegunki” i „gastryczno-nerwowe gorączki” u dorosłych oraz „konwulsje” u dzieci. Tylko w ciągu l miesiąca lata 1837 r. zmarło z tego powodu 270 osób. Gazety zamieszczały najwyżej wiadomości o cholerze szerzącej się w innych miastach, np. w Berlinie. Dochodziły też wieści o występowaniu tej choroby w miejscowościach podmiejskich Szczecina – obecnie jego dzielnicach – Krzekowie, Golęcinie i innych.

W I połowie XIX w. cholera w mieście pojawiła się jeszcze w 1848 i 1849 r. Szczecin liczący ok. 35 tys. mieszkańców uzyskał w tym czasie połączenie kolejowe z Poznaniem oraz telegraficzne z Berlinem (1849) i oświetlenie gazowe (1848). Od wybuchu epidemii w sierpniu 1848 r. do początków października zachorowało 1473 mieszkańców, z których 831 zmarło, zaś w następnym roku 643. Łagodniejszy przebieg epidemii w 1849 r. obserwowano także w innych miejscowościach, np.: na Pomorzanach, Golęcinie, Gumieńcach i w Dąbiu (obecnie dzielnice Szczecina), analogicznie do epidemii lat 1831 i 1832.

Wśród przyczyn pojawienia się cholery w latach 30. XIX w. przyjmowano, m.in., że choroba ta jest następstwem „gastryczno-nerwowej konstytucji” tj. zakłócenia równowagi między układem nerwowym wegetatywnym a pokarmowym przy zadziałaniu czynników bezpośrednio wywołujących, jak np. przeziębienia, przykrego wzruszenia, spożycia pewnych pokarmów, zwłaszcza laksujacych itd. Pewien wpływ miały tutaj mieć też niekorzystne wpływy atmosferyczne.

Od początku jednakowoż zdawano sobie sprawę, że w gruncie rzeczy przyczyny cholery i jej zjawienia się i drogi szerzenia nie mogły być należycie docieczone, a zatem brak jest możliwości skutecznych działań profilaktycznych i leczniczych. Specjalne komisje zdrowia strzegły więc tymczasem, aby ludność przestrzegała wypróbowanych od wieków środków ochronnych przeciwko morowemu powietrzu. W związku z tym wprowadzono zakaz zgromadzeń, objęto 10-dniową kwarantanną tych wszystkich, którzy zetknęli się z chorymi, stosowano środki czyszczące i okadzania, trumny zmarłych zalewano smołą i grzebano na głębokości 6 stóp, wprowadzono ograniczenia w handlu i komunikacji itp. Ogólnie biorąc, przepisy te niewiele odbiegały od tych, które wydano w czasie pamiętnych lat szerzenia się dżumy na Pomorzu w XVIII w.

Następne lata wykazały nieskuteczność tego rodzaju zabiegów, co skłaniało niektórych lekarzy do przypuszczeń, że cholera nie jest zaraźliwa. Z drugiej strony czyniono trafne spostrzeżenia o szerzeniu się schorzenia drogą pokarmową wraz ze „złą woda”, jak np. miało to miejsce w Pniewie k. Gryfina, w którym ludność pijąca wodę z płytkich studni prawie całkowicie wymarła w czasie epidemii w 1848 r. Zachorowania łączono tam ponadto ze spożywaniem „złych kartofli”. O podobnych spostrzeżeniach donosiły też szczecińskie gazety. Oto jedna z nich w 1848 r. pisze, że w pewnym mieście zachorowali ci, którzy czerpali wodę ze studni, do której dostały się ekskrementy chorych na cholerę z pobliskiego szpitala wojskowego. Niektórzy przypisywali rolę sprawczą w wywoływaniu tej choroby miazmatem zawartym w powietrzu, wodzie i na jarzynach.

W ślad za zmianą poglądów na przyczyny i drogi szerzenia się cholery wydano szereg nowych zarządzeń sanitarnych, jak np. zawieszających kwarantanny w 1848 r., łagodzących przepisy odnośnie dezynfekcji, pogrzebu zmarłych na cholerę, poruszania się po kraju w czasie epidemii, likwidacji tablic ostrzegawczych przed domami chorych itd.

Epidemie cholery w Szczecinie w I połowie XIX w. charakteryzowały się niewielką liczbą zachorowań o przebiegu częstokroć ostrym i z dużą śmiertelnością, przy czym ognisk infekcyjnych musiało być w mieście niedużo, ograniczonych do nielicznych zakażonych źródeł wody.

W II połowie XIX w. cholera jeszcze kilkakrotnie nawiedzała Szczecin, zaś w 1866 r., gdy kilkaset domów było już podłączonych do sieci wodociągowej, zanotowano znamienny wzrost zachorowań i aż 2097 ofiar śmiertelnych (w mieście liczącym ok. 68800 mieszkańców).

Spostrzeżenia empiryczne lekarzy-praktyków w I połowie XIX w., co do dróg szerzenia się cholery zostały – po odkryciu przecinkowców tej choroby przez R. Kocha w r. 1884 – w pełni potwierdzone przez naukę.

Eugeniusz Dorsz-Szteke, Krystyna Maciejewska-Dorsz, „Wiadomości Lekarskie” 1981, nr 19.