Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

Jedna z najbarwniejszych postaci życia kulturalnego w mieście, legenda bohemy Klubu 13 Muz, nestor szczecińskiego malarstwa – Henryk Boehlke zostanie pochowany w czwartek na cmentarzu Centralnym. Zmarł 19 grudnia. Miał 86 lat.

Na świat przyszedł w Golubiu-Dobrzyniu (pod Toruniem). Przed wybuchem II wojny światowej zdążył jeszcze rozpocząć studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Młody student wysłał wtedy na imieniny ubóstwianemu Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu portret, za który ujęty marszałek przysłał mu jednorazowe stypendium.

Los sprawił, że rok później przyszło mu malować portret Hitlera, co potem przez lata nieliczni nieżyczliwi wypominali. – Przecież nie zrobił tego z uwielbienia, tylko żeby przeżyć – stwierdza Stefan Janusiewicz, dziennikarz, publicysta, autor książki „Tańczący z Muzami. Niezwykłe życie artysty Henryka Boehlke”. – Jego najbliższy przyjaciel wskazał go hitlerowcom. A oni postawili warunek: „Jak jesteś taki malarz, to namalowałbyś portret Hitlera. Uratujesz życie sobie i matce”.

Jako Pomorzanina wcielono go do Wehrmachtu, z którego uciekł, by przyłączyć się do francuskiego ruchu oporu. Potem wstąpił do armii amerykańskiej, gdzie dla kondycji walczył jako bokser. Po wojnie zamieszkał w Paryżu, m.in. z Józefem Czapskim, Gustawem Morcinkiem, Stanisławem Dygatem. Rozpoczął studia w paryskiej Szkole Sztuk Pięknych, ale ponieważ nie udało mu się ściągnąć do Francji mamy, w 1946 r. wrócił dla niej do Polski. Zamieszkał w Szczecinie. Był tu jednym z głównych założycieli Klubu 13 Muz i przez wiele lat jego tzw. sekretarzem. Pracował jako nauczyciel w liceum plastycznym.

Namalował około tysiąca portretów (w tym najsłynniejszych szczecinian).

– Był niezmiernie ciepłym, otwartym człowiekiem i dobrym kolegą – wspomina go malarz Erazm Kalwaryjski. – Z nim ginie po części historia powojennej plastyki.

Ale najbardziej na świecie kochał kobiety („z siłą stu ułanów” – jak mówił „Gazecie” z okazji 80. urodzin). Żonaty był czterokrotnie.

Ceremonia pogrzebowa rozpocznie się godz. 13.30.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 27 XII 2006 r.