Opublikowane przez kgirl w Kultura i Sztuka.

„Polska jest w Szczecinie”, ale jej obecność nie byłaby kompletna, gdyby nie było tu także polskiej sztuki, bo przecież poprzez sztukę biorą kultury w swe posiadanie terytoria. bo przecież sztuka, która się na danej i z danej ziemi rodzi, świadczy najdobitniej, że owa ziemia do tego a nie innego kręgu kulturowego należy.* Te słowa odnoszą się do Pierwszej Wystawy Plastyków w Szczecinie. Wystawy, która spłonęła całkowicie w nocy z 12 na 13 grudnia. Budynek przy ul. Armii Czerwonej 32 zajmowany wówczas przez Urząd Informacji i Propagandy strawiły płomienie, a wraz z nim ponad 40 obrazów.


9 grudnia 1945 r. „Kurier Szczeciński” zapowiadał: Referat pt. „Rola kulturalna Szczecina”, który wypowie Naczelnik Urzędu red. Goszczyński, utwory poetyckie recytować będzie mgr Grzymowski, utwory fortepianowe wykona ob. Jadwiga Matuszkiewicz. O godz. 12 nastąpi otwarcie wystawy obrazów malarzy i plastyków m. Szczecina poprzedzone słowem wstępnym prof. J.W. Maliszewskiego.
Wraz z pierwszą wystawą zaplanowano także pierwszy czwartek literacki.

Inicjatorami wystawy byli wspomniani wyżej Włodzimierz Goszczyński oraz Jan Maliszewski, ówcześni naczelnik i referent kulturalny Urzędu Informacji i Propagandy. Z pomysłem tym zwrócili się do działającego w mieście oddziału Związku Zawodowego Artystów Plastyków. Chociaż plastycy byli pierwszym środowiskiem artystycznym, które po wojnie zrzeszyło się w Szczecinie, wciąż było ich w mieście niewielu. Na zaproszenie Kuriera Szczecińskiego z 16.10.1945 r., na spotkanie przy Wojska Polskiego 91 nie przybyło nawet dziesięciu. Plastycy w Szczecinie założyli spółdzielnię pracy i w pierwszych miesiącach po wojnie zarabiali wykonywaniem dekoracji, plakatów, grafik i tym podobnych. Nic dziwnego, skoro pierwszych szczecinian bardziej zaprzątała walka o przetrwanie niż możliwość kontemplowania sztuki. Jan W. Maliszewski zauważył na łamach Kuriera: W warunkach prymitywnych, w jakich żyjemy obecnie na Zachodzie, na pierwszym planie jest zaspokojenie potrzeb materialnych. Zainteresowania sztuką przychodzą w miarę stabilizacji stosunków, w miarę polepszenia warunków bytu zwiększa się zasięg zainteresowań wkraczając w sferę zagadnień kulturalnych i artystycznych. To też w tych warunkach inicjatywę urządzenia wystawy choćby najskromniejszej, należy powitać ze szczególnym uznaniem.

Pierwsza wystawa plastyków w Szczecinie miała oczywiście charakter propagandowy. W grudniu 1945 r. w Szczecinie mieszkało 23 tys. Polaków i 62 tys. Niemców.

Na udział w wystawie zdecydowali się Marian Tomaszewski, Kazimierz Podsadecki, Henryk Osten-Ostachiewicz i Grzegorz Maliszewski. Najwięcej obrazów zaprezentował Kazimierz Podsadecki, aż 22 dzieła z czasów okupacji i wcześniejszych. Wykształcony przed wojną w Krakowie (ukończył tam Szkołę Przemysłową i Akademię Sztuk Pięknych), związany z krakowską awangardą – Tadeuszem Peiperem i „Zwrotnicą”, wśród szczecinian znany był m.in. z zaprojektowanego dla Kuriera Szczecińskiego logo. Malarz ten idzie po linii poszukiwań malarstwa nowoczesnego, po-impresjonistycznego, nawiązując do plastyki francuskiej. W ostatnich pracach Podsadecki jednak stara się uniknąć celowo palety po-impresjonistycznej, zwężając równocześnie silniejsze efekty, barwne.

Marian Tomaszewski zaprezentował 18 obrazów i cykl rysunków Wojna 1939-1945. Przed wojną ukończył warszawską ASP i był nauczycielem rysunku. W 1944 zakładał lubelski ZZAP. Jego cykl to twórczość oryginalna, wybitnie dekoracyjna, symboliczno-refleksyjna. Z naturą nie ma nic wspólnego. Ekspresja, rytm, harmonia, to wszystko w uproszczeniu dziecięcym stanowi syntezę obrazów Tomaszewskiego.

Nowe prace zaprezentował Henryk Osten-Ostachiewicz. Głuchy od dziecka absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych wystawił obrazy przedstawiające fragmenty Warszawy i portrety. Jego dzieła z okresu okupacji i wcześniejszych spłonęły w Powstaniu Warszawskim.

Najmłodszym z malarzy był Grzegorz Maciej Maliszewski. Artysta naturalistyczny, hołduje klasycyzmowi o rozległej skali zainteresowań. Jest to niewątpliwie talent o kierunku karykaturalno-groteskowym. Nie zabawił zbyt długo w Szczecinie, bowiem miasto opuścił jeszcze w grudniu 1945 r.

Wystawie nie towarzyszył żaden katalog. Spłonięcie gmachu Urzędu Informacji i Propagandy jest tym dotkliwsze dla Szczecina, że w nim ogniskuje się życie artystyczne i kulturalne miasta. Przypominamy, że w gmachu odbyła się inauguracja „Czwartków Literackich” (…). Obecnie organizatorzy tych imprez poczynić muszą starania o znalezienie odpowiedniego lokalu dla tego rodzaju imprez kulturalnych. **

Dwa lata po pożarze ówczesny naczelnik Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie pisał w liście do Prokuratury Generalnej: Ob. Goszczyński, zapytany o bezpieczeństwo i odpowiedzialność za całość wystawy, odpowiedział, przed urządzeniem wystawy, aby Związek Plastyków urządzał wystawę na jego odpowiedzialność, ponadto obiecał stały dyżur woźnego Urzędu na wystawie, względnie nawet milicjanta. ***

Nigdy nie ustalono, kto podpalił wystawę. W grudniu 1945 roku pożary w Szczecinie nie były niczym szczególnym. Podpalali wszyscy: Niemcy, Rosjanie i Polacy. Mimo obietnic i interwencji w urzędzie miasta, województwa czy Ministerstwie Propagandy artyści nie otrzymali odszkodowania. Lech Krzekotowski, dyrektor Muzeum Miejskiego i późniejszy prezes Związku pisał w 1947 r., że zdarzenie to spowodowało pewne zahamowanie w pracy i odsunięcie się członków Związku od środowiska szczecińskiego. Zrażeni nie tyle pożarem, ile brakiem zainteresowania się tym wypadkiem przez tak zwane czynniki miarodajne. ****

II Wystawa Prac Członków Związku Polskich Artystów Plastyków odbyło się dopiero 1 grudnia 1946 r. w nowo wyremontowanych salach Muzeum Miejskiego.

Cytaty, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z J. W. Maliszewski. Pierwsza wystawa plastyków w Szczecinie, „Kurier Szczeciński”, 11 grudnia 1945 r., str. 4.

* www.kierat-zpap.org.pl
** Pożar strawił gmach urzędu Informacji i Propagandy w Szczecinie, „Kurier Szczeciński”, 14 grudnia 1945 r., str.4.
*** cytat za Ewa Podgajna, Obrazy ze spółdzielni pracy, „Gazeta Wyborcza Szczecin”, 17 października 2003 r., str. 7.
**** Tamże.