Opublikowane przez sedina w Wydarzenia.

Ukryte przed SB pod żyrandolem przetrwały do dziś. Nigdy niepublikowane zdjęcia stoczniowego fotografa z pierwszych dni stanu wojennego trafiły do IPN i do „Gazety”.


Niżej publikujemy jedno z nich. Wszystkie można zobaczyć na wystawie „Stan wojenny – spojrzenie po latach”, która dziś, w 25. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, zostanie otwarta w Książnicy Pomorskiej (początek o godz. 13).





Historia autora fotografii obok to w pewnym sensie historia Szczecina. Zbigniew Wróblewski, obecnie emeryt, był zatrudniony jako fotograf w biurze projektów Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Ma na koncie zdjęcia zrobione podczas pamiętnego Grudnia ’70 i Sierpnia ’80 (wtedy otrzymał specjalną zgodę na ich robienie od przewodniczącego komitetu strajkowego Mariana Jurczyka). Po wprowadzeniu stanu wojennego wraz z kolegami znalazł się w stoczni. Zdjęcia wozów opancerzonych i czołgów pod stocznią, które zrobił z okien biurowca, były już nielegalne. Takich zdjęć zrobionych wtedy w Szczecinie jest niewiele, o czym przekonali się m.in. poszukujący ich ostatnio historycy ze szczecińskiego IPN.

W nocy z 14 na 15 grudnia, kiedy władza siłą, za pomocą wojska i ZOMO złamała strajk, Wróblewski był wśród stoczniowców. Opuścił spacyfikowany zakład jako jeden z ostatnich. Nie miał odpowiedniego sprzętu do robienia zdjęć nocnych. Po aresztowaniu przywódców protestu stoczniowcy wznowili strajk, który trwał jeszcze trzy dni. 17 grudnia 1981 r., w 11. rocznicę krwawych wydarzeń z grudnia 1970 r., strajkująca stocznia była wciąż zablokowana przez wojsko i milicję. Władza pozwoliła na złożenie kwiatów pod tablicą Grudnia ’70 tylko niektórym delegacjom. Uwiecznił je Wróblewski. Na innym jego zdjęciu jest „polowy” ołtarz, na którym mszę dla stoczniowców odprawia proboszcz pobliskiej parafii pw. św. Stanisława Kostki.

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia reżimowe władze zarządziły przerwę w pracy stoczni.

– Kiedy po tygodniu powróciliśmy, rozpoczęła się „weryfikacja” – wspomina Wróblewski. – Zostałem wezwany do swojego dyrektora. Mówił, że SB wie o moich zdjęciach. Domagał się, abym oddał filmy zrobione już po wprowadzeniu stanu wojennego. Wspomniał, że i tak jestem do zwolnienia. Mieli świadków na to, że robiłem zdjęcia, nie mogłem się więc tego wyprzeć. Ale oddałem tylko połowę negatywów, a połowę ukryłem pod żyrandolem, w biurze na terenie stoczni.

Fotograf nie mógł jednak później wyjąć swoich zdjęć, bo podobnie jak innym wyrzuconym ze stoczni (w ramach represji pracę w stoczni straciło wtedy ponad 1000 osób), odebrano mu przepustkę i nie mógł się dostać na teren zakładu. – Wydobył je na moją prośbę kolega – opowiada Wróblewski. – Potem dałem je do przechowania znajomej. Dopiero po wielu latach zrobiłem pierwsze odbitki.

Wystawę w Książnicy organizują szczeciński IPN i NSZZ Solidarność Pomorze Zachodnie.

Adam Zadworny, Gazeta Wyborcza, 12 XII 2006 r.