Opublikowane przez sedina w Pomniki.

Chuligani wyrwali ptaka z brązowej rzeźby Stanisława Biżka, która stoi w przyszpitalnym parku przy ul. Strzałowskiej.

Portier zauważył, że dwóch 14-, 16-letnich chłopców kręci się wieczorem koło rzeźby. Kiedy podszedł, rzucili się do ucieczki. Na ziemi porzucili za sobą brązowego ptaka, którego zdążyli już wyłamać z rzeźby. Nie udało się złapać wandali.

Rzeźba Biżka „Ochrona życia” przedstawia ptaka z rozpostartymi skrzydłami w gnieździe nad jajami. W czerwcu już raz padła łupem złodziei. Wtedy dyrekcji szpitala udało się znaleźć sponsora i autor zrekonstruował rzeźbę. Zdążyła pozostać nienaruszona półtora miesiąca. – Przyjdzie wszystkie prace zamknąć na kłódki – denerwuje się Stanisław Biżek. – Nie wiem, czy robią to z chuligańskiej głupoty, czy na perfidne zamówienie.

– Przychodzą pacjenci i dziękują nam, że mogą w tych trudnych dla nich chwilach przebywać w otoczeniu sztuki. Jak można być tak bezdusznym i okradać szpital z rzeźb? – zastanawia się Krystyna Pieczyńska, dyrektor Rejonowego Szpitala Onkologicznego. – Jeśli autor się zgodzi, myślimy o ustawieniu rzeźby w innym miejscu. Niestety mniej dostępnym. Na wewnętrznym dziedzińcu radioterapii, w atrium, do którego dojść można tylko z holu szpitala.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 6 XII 2006 r.