Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Drogocenna głowica drążąca pod ziemią korytarz do ułożenia przewodów kanalizacyjnych przystosowana jest do przekopywania się przez grunt. Gdy natrafi na twardą przeszkodę, której nie może „przegryźć” – staje. To zdarzyło się pod rondem Giedroycia. Szczątkowe informacje medialne mówią o trafieniu na „wielki głaz”. Skąd „wielkie głazy” w tym rejonie? Tu akurat lodowiec skandynawski nie pozostawił po sobie takich pamiątek. A kto jeszcze pamięta, że strumyk (a kiedyś rzeczka) Osówka, zasilający siedem młynów w dolinie noszącej do dziś wywodzącą się stąd nazwę, płynący dalej przez obecne Syrenie Stawy, Goplanę i dalej, już obecnie pod ziemią, docierał do jeziora Rusałka? Kto pamięta, że na wschodnim końcu tego jeziora znajdował się młyn przerobiony jeszcze w latach międzywojennych na knajpę? Samo jezioro Rusałka powstało właśnie dzięki spiętrzeniu wód Osówki przed młynem. I co dalej? Osówka znika z powierzchni ziemi. W XIX wieku płynęła sobie spokojnie wzdłuż dzisiejszych ulic Staszica i Emilii Plater i wpadała do Odry w rejonie obecnych terenów Stoczni. Na tym odcinku rzeczki stały jeszcze dwa lub trzy młyny. Jednak już na początku wieku XX w związku z rozbudową miasta nizinne tereny obejmujące obecną tzw. Nieckę Niebuszewską, pokryte do tej pory kanałami i rowami melioracyjnymi (kto nie wierzy, niech obejrzy plany miasta z początku ubiegłego wieku), zostały uporządkowane i rzeczka Osówka zeszła (dosłownie) do podziemia. Jest więc bardzo prawdopodobne, że głowica wiertnicza pod Rondem Giedroycia utknęła na betonowej obudowie podziemnego kanału, którym dziś Osówka zmierza ku Odrze. Przemawia za tym lokalizacja miejsca awarii.

A drugie wiertło? (Przypomnę nieuważnym miłośnikom Szczecina, że w krótkim okresie czasu Hydrobudowa „straciła” dwie bardzo cenne głowice wiertnicze). Głowica wiertnicza przystosowana jest do „wgryzania się” w grunty, pokonując drobne przeszkody. Jeśli natrafi na coś twardego (j.w.), staje. Natomiast jeśli trafi w pustkę… głupieje. Nie może iść naprzód ani się cofnąć nie napotykając na niezbędny opór. To właśnie przydarzyło się pod Manhattanem. Głowica drążąca tunel dla kanalizacji deszczowej w kierunku wschodnim w pewnym momencie trafiła w wolną przestrzeń i stanęła. Jej zlokalizowanie nie było trudne, znany jest kierunek, w którym podążała i odległość, jaką pokonała od początkowego wykopu. Jak się jednak do niej dostać, skoro jest około 5 – 6 metrów pod ziemią? Dla wykonania precyzyjnego wykopu w grunt wbito tzw. ściankę szczelną z profili Larsena, zabezpieczających przed osuwaniem się ziemi do wykopu. Z ograniczonej w ten sposób przestrzeni o wymiarach około 3 x 3 m koparki i robotnicy wybrali grunt i dokopali się do unieruchomionej głowicy wiertniczej. Utknęła w dziwnym miejscu, w położonych kilka metrów pod ziemią pomieszczeniach, wyłożonych „na okrągło” szklanymi płytkami, nie posiadających w dodatku żadnego wejścia. Wbijana od góry ścianka szczelna zdewastowała je w znacznym stopniu, przebijając się przez stropy i posadzkę, dodatkowo robotnicy, by dotrzeć do poszukiwanej głowicy, rozkuli częściowo ścianki działowe dzielące odkryte pomieszczenia na poszczególne komory.

Na początek lokalizacja: kwartał obecnych ulic Staszica, Kołłątaja, Niemcewicza i Ofiar Oświęcimia był przed wojną gęsto zabudowany, co można zobaczyć na planie katastralnym Szczecina z 1942 r. Cała dzielnica została zrównana z ziemią w czasie nalotów w 1943 i 1944 roku. Powstałe gruzowisko zostało po wojnie rozplantowane, czyli wyrównane przy pomocy spychaczy. Dzięki temu poziom terenu, na którym zlokalizowany jest obecny Manhattan, podniósł się o 3 do 5 metrów, taką grubość ma warstwa ziemi i gruzu, stanowiących tzw. „nasyp niekontrolowany”. Wynika stąd, że w momencie budowy odkryte pomieszczenia znajdowały się prawie bezpośrednio pod powierzchnią ziemi, pokryte były jedynie filtracyjną warstwą żużla i cienką pokrywą ziemną.

Kolejne pytanie, zawarte w tytule: Tivoli czy Elysium? Wiadomo, że browar Tivoli zlokalizowany był przy nieistniejącej Taubenstraße, przebiegającej od zakończenia obecnej ul. Św. Barbary do ul. Staszica. Sąsiadował on przez płot z bardziej znanym browarem Elysium, znajdującym się przy Elysiumstraße (obecnie ostatni odcinek ul. Niemcewicza, przed skrzyżowaniem z ul. Kadłubka). Pojawiły się głosy, że odkryte podziemia należały do browaru Tivoli. Lokalizacja „dziury”, w której utknęła głowica wskazuje jednak, że znajduje się ona w obrębie południowego skraju terenów należących do Elysium.

A teraz bliżej o odkrytych pomieszczeniach. Tu już musimy częściowo wkroczyć w sferę domysłów, bowiem wykonawca robót bardzo zazdrośnie strzeże tajemnicy podziemi. Wiadomo, że odkrycie czegoś ciekawego spowoduje wstrzymanie prac, a terminy gonią. Gdyby sprawa nie przeciekła do mediów, można by szybko zakopać i jechać dalej z robotą. (Ilu wykonawców trafiających na różne dziwne rzeczy pod ziemią tak robiło?)

Według posiadanych przeze mnie informacji odkryte podziemie jest prawdopodobnie podziemną kwadratową komorą o wymiarach boków 10 – 12 m. Podzielone jest na cztery kwadratowe pomieszczenia ściankami działowymi grubości 10 – 12 cm. W środku każdego z pomieszczeń strop podparty jest dodatkowym filarem. Dalsza penetracja – z tego co wiem – nie wykazała istnienia innych pomieszczeń. Kiedy powstały? Technologia wykonania (zbrojone ściany betonowe, płytki szklane) wskazuje prawdopodobnie na lata ‘30, może nawet ’40 ubiegłego wieku. Przeznaczenie? Zbadane pomieszczenia (dwa z prawdopodobnie czterech) są zamkniętymi komorami o wysokości około 2,80 m i wymiarach ca 5 x 5 m (nikt ich nie zmierzył, z tego co wiem). Bezpośrednio pod stropem znajdują się wpuszczone w ścianę rury o średnicy ok. 7 cm, łączące poszczególne komory. Jeśli założymy, że służyły one jako zbiorniki – a trudno sobie wyobrazić inne przeznaczenie – mogłyby to być otwory przelewowe. Na poziomie posadzki znajdują się otwory większe, o średnicy ok. 40 cm (wg informacji uzyskanych od pracowników Hydrobudowy, którzy w tych pomieszczeniach byli). Mogły być to odpływy ze zbiorników, tym bardziej że skierowane są na północ, czyli w kierunku terenu należącego do browaru.

Ktoś postawił pytanie, w jaki sposób fachowiec układający płytki szklane na stropie, ścianach i filarach po zakończeniu pracy opuścił pomieszczenie, w którym nie ma żadnych drzwi? No cóż, jedynym istniejącym otworem jest wspomniany „odpływ”, przez który można by się przecisnąć.

Charakter odkrytych komór wskazuje, że musiały to być zbiorniki. Co w nich przechowywano? Tego nie wiemy, wiadomo jedynie, że była to ciecz nie pozostawiająca na ścianach osadu, którego ślady musiałyby pozostać na szklanej wykładzinie. A są te ściany czyściutkie i pozostawały nieuszkodzone do czasu mechanicznej ingerencji budowlańców. Czy słuszne są sugestie, że w okresie wojny produkcja browaru przestawiona została na spirytus i w tym właśnie okresie powstały dodatkowe zbiorniki? Tego nie wiemy. Żaden zapach się nie zachował…


Autor zdjęć (z prawej) przed wejściem do „wielkiej dziury”

Wykop wykonano w tzw. ściance szczelnej z brusów larsenowskich wbitych w grunt

Odnaleziona bardzo cenna głowica wiertnicza…

…utknęła w tajemniczym podziemnym pomieszczeniu. Sterta ziemi jest wynikiem działań budowlańców. Przed ich ingerencją komory trwały w stanie nienaruszonym

Ściany i sufit wyłożone są płytkami szklanymi układanymi na zaprawie cementowej, ich stan jest idealny

Zniszczenia wywołane przez larseny, które przebiły strop i posadzkę komór

Odkryte pomieszczenia mają posadzki cementowe. Zastanawiające są skosy pomiędzy posadzką, ścianami i sufitami oraz w narożach ścian. Może to sugerować, że były to zbiorniki na jakąś ciecz

Dotarcie do głowicy (widoczna na dole) wiązało się niestety ze znaczną dewastacją

Widoczne na zdjęciu pęknięcia i zacieki najprawdopodobniej powstały podczas akcji odzyskiwania głowicy

Stropy komór podtrzymywane są filarami również obłożonymi szklanymi płytkami

Fragment pomieszczenia „odcięty” ścianką szczelną. Przez niewielki wykuty otwór można było jedynie włożyć rękę z aparatem




Rozkuwanie ścian działowych pomiędzy komorami




Ściany pomiędzy komorami wykonane były ze zbrojonego betonu. Może to, choć nie musi, sugerować, że piwnice wykonane były nie wcześniej niż w latach 20., a bardziej prawdopodobne jest, że w latach 30. XX w.

Docent (w konsultacji z autorem zdjęć, Pablem)