Opublikowane przez woti w Szczecinianie.

Każdy, kto nawet słabo orientuje się w historii naszego miasta, słowa zawarte w tytule łatwo uzupełni – Piotr Zaremba. Nazwisko to wiąże się z obrazem miasta wypalonego, z ruiną, którą można było albo porzucić, albo ją odbudować. Zaremba wybrał to drugie.

Nie przybył do miasta sobie obcego. Znał je wcześniej z różnych opisów, choćby z tych, które czerpał z prenumerowanego od 1942r. „Pommersche Zeitung”. Czego tam szukał? – ta sprawa nie jest jasna nawet dla jego synów.

Zarembowie to stara polska rodzina – związani byli z Ziemą Sieradzką i Kaliską, gdzie pełnili godności od kasztelanów, przez starostów, aż po wojewodów. Ich siedzibą rodową był klucz ziemski Kalinowa. Pieczętowali się herbem „Zaremba”, przedstawiającym „czarnego lwa za rębem muru” (czerwony mur z blankami, w nim trzy cegły złote; za murem do połowy czarny lew w prawo obrócony, z łapami przed sobą, w polu złotym (czasem srebrnym)). W symbolice herbowej może to oznaczać zdobycie miasta, także siłę i bogactwo. Można by rzec, że zdobywanie miast to tradycja rodowa Zarembów.





Wikipedia mówi, że „Zaremba” jest starym herbem polskim, pochodzenia niemieckiego, który po Unii Horodelskiej został przeniesiony na Litwę. Nie dziw więc, że to nazwisko można spotkać w całej Europie – wśród Zarembów wielu było urzędników i oficerów państw graniczących z Polską. O „wschodzie” później, natomiast teraz powiem, że wśród XVIII wiecznych generałów niemieckich wymienia się: Michael Konstanty Zaremba von Kalinowa.
Dla szczecinian może być ciekawe, że Zarembowie i wcześniej mieli kontakty z Pomorzem – w kronikach zapisano:

• w 1273 roku Arkenbold („Jankerboldus dux”, sędzia poznański, kasztelan kaliski i wojewoda gnieźnieński; zm. 1284) wystąpił jako świadek ślubu Przemysła II z Ludgardą, wnuczką Barmima I Pomorskiego;

• w 1403r. Arkenbold z Kalinowy posłował od Jagiełły do Bogusława VIII Pomorskiego w sprawie zawarcia układu (w Korczynie),
natomiast jego potomkowie:
* syn Marcin – brał udział w bitwie pod Grunwaldem
* wnuk Wawrzyniec (Marszałek Koronny) – regulował granicę polsko-magdeburską pod Drezdenkiem
* prawnuk Jan – zdobył w 1461 roku Mirosławiec.

Po zapoznaniu się z dokonaniami Zarembów nie wydaje się zwykłym zbiegiem okoliczności, że pięć wieków później ich potomek bierze aktywny udział w przesunięciu granicy Rzeczypospolitej ku Odrze i Bałtykowi. 7 lipca 1945 roku Piotr Zaremba wydaje odezwę:

Nasz wysiłek, nasza praca i trudy nie poszły na marne. W dniu 6 VII br. nastąpiło objęcie miasta Szczecina przez Rzeczpospolitą Polską.
Szczecin jest polski!
Tym większy zapał, tym większy entuzjazm winien nam wszystkim odtąd przyświecać w pracy nad utrwaleniem potęgi Rzeczypospolitej na Jej zachodnich rubieżach.
Wszystkie nasze siły, nasze myśli i czyny winny być zespolone w tej historycznej chwili. Liczę na gotowość wszystkich do pracy nad zwiększeniem potęgi Rzeczypospolitej Polskiej.
Niech żyje Rzeczypospolita Polska i Polski Szczecin!
Niech żyje Rząd Jedności Narodowej.

inż. Piotr Zaremba
Prezydent Miasta Szczecina




Autor wspomnień „Pierwszy szczeciński rok 1945”




* * *


W okresie rozbiorów Zarembowie byli poddanymi Cara Wszechrosji, a jeden z nich trafił na Syberię. Wiele na ten temat nie wiadomo – tyle tylko, że piętnastoletni Konrad Zaremba trafił do korpusu kadetów w Petersburgu, a służbę w armii carskiej ukończył w stopniu pułkownika. Miał dwóch synów: Piotra i Pawła (te imiona będą powtarzały się przez trzy kolejne pokolenia Zarembów), z których Paweł dosłużył się stopnia generalskiego i jako dowódca 309 pułku piechoty zginął w kampanii rumuńskiej w 1915r.

Piotr, drugi z synów Konrada i zarazem ojciec Piotra (prezydenta) przed pierwszą wojną światową zdjął mundur wojskowy i został dyrektorem banku w Moskwie. Wiadomo, że w 1918 roku, wspólnie z generałem Józefem Hallerem i innymi (wśród nich był Jerzy Zaremba, najstarszy syn) wsiedli w Murmańsku na kontrtorpedowiec i odpłynęli do Anglii. Od tego momentu Piotr Zaremba, pozostaje w ścisłym związku z życiem i działalnością gen.Hallera (jako jego adiutant, osobisty sekretarz i przyjaciel). Wspólnie z „Armią Błękitną” przybyli w 1919r. do Polski – dopiero tutaj Zaremba połączył się z żoną i młodszymi synami, których zostawił w Rosji…
„Dla porządku” należy uzupełnić, że potem brał udział w wojnie bolszewickiej (trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych dosłużył się stopnia pułkownika) i do 1926 r. pozostawał „przy Hallerze” w Warszawie, natomiast po przewrocie majowym został oddelegowany do komendy uzupełnień w Poznaniu. Zmarł w marcu 1939 r.


Płk Piotr Zaremba z synami Piotrem i Pawłem po bokach; nad ojcem, w mundurze – Jerzy. Po prawej od Jerzego– gen. Józef Haller (oznaczony krzyżykiem nad głową). Poznań 1935




Pułkownik dypl. Jerzy Zaremba, pierwszy syn pułkownika Piotra Zaremby i jego pierwszej żony, Marii Nowickiej (ten od kontrtorpedowca) został żołnierzem zawodowym, absolwentem Akademii Sztabu Generalnego. W czasie przewrotu majowego ranny w obronie Belwederu „poszedł w odstawkę”. W 1939 r. wziął udział w wojnie obronnej, a potem przebył szlak tułaczy aż do Palestyny. Pełnił funkcję szefa sztabu Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich generała Kopańskiego, walczył o Tobruk i Anconę. Po wojnie mieszkał w Anglii (do 1949 r.), a potem wyjechał do Kanady – do Polski już nie powrócił.


* * *


Drugą żoną płk. Piotra Zaremby, tą, która z synami Piotrem (to właśnie późniejszy Prezydent Szczecina) i Pawłem została w Petersburgu – była Jadwiga von Herwarth. Pochodziła ze starej niemieckiej rodziny arystokratycznej. Jej ojciec był w Petersburgu Dyrektorem Poczt i Telegrafów (być może to po nim Piotr „Prezydent” odziedziczył zamiłowanie do filatelistyki).

Warto wiedzieć, że kuzynem Jadwigi Zarembowej był Hans von Hervarth – znany niemiecki oficer i dyplomata, który jako pierwszy poinformował Anglików o podpisaniu osławionego tajnego protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow (w Moskwie, 23 sierpnia 1939 r.). Zdawał sobie sprawę, że pakt ten prowadzi wprost do wybuchu wojny (znany jest też jako autor wspomnień „ Między Hitlerem a Stalinem” i „Od Adenauera do Brandta”). Jako oficer wehrmachtu brał udział w spisku Stauffenberga – przeżył, a po wojnie był pierwszym ambasadorem niemieckim w Londynie.

Najmłodszy z braci – Paweł – ukończył prawo w Poznaniu. W kampanii wrześniowej walczył w szeregach 15 Pułku Ułanów Poznańskich (z tego pułku dość często werbowano oficerów do Oddziału II Sztabu Generalnego). Jako jeniec trafił do oflagu Murnau (warto wiedzieć, że dowódcą polskich oficerów był tam adm. Unrug – Polak z wyboru, potomek starej rodziny arystokratycznej z Meklemburgii). Po uwolnieniu z obozu został redaktorem „Orła Białego” w Londynie, dziennikarzem Sekcji Polskiej BBC, a pod koniec lat 70-tych pracował jako zastępca Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Radio Wolna Europa. Jego twórczość historyczna i publicystyczna była mocną pozycją Paryskiej Kultury.

Piotr Zaremba (Prezydent Szczecina) spotykał się z braćmi w miarę regularnie, od swojej pierwszej wizyty w Londynie w 1946 roku, aż do ich śmierci. Z Hansem von Hervarthem korespondował i spotykał się w latach 70 i 80. Czy naprawdę trudno wyobrazić sobie, że w Londynie lub w innym miejscu „wolnego świata” spotkali się po wojnie Zarembowie i Hervarth? O czym wtedy rozmawiali? Wszyscy dobrze wiedzieli, czym jest wojna i pokój, wywiad i dyplomacja…


Bracia Zarembowie w Londynie (1957)


W Paryżu (1962)


Niedaleko Rozgłośni RWE (Monachium 1970)




* * *


Pierwszym synem pułkownika Piotra Zaremby i Jadwigi von Hervath był – to przecież niemal oczywiste – Piotr. Urodził się 10 czerwca 1910 r. w Heidelbergu.


Przyszły Prezydent Szczecina w Petersburgu (1914)




Pod koniec 1917r. Jadwiga Zarembowa, uciekając przed rewolucją, dotarła ze swoimi synami do Warszawy. Tutaj Piotr ukończył szkołę powszechną, a kiedy w 1926 roku musieli przenieść się do Poznania – uczęszczał do renomowanego I Liceum im. Karola Marcinkowskiego (jego kolegą był m.in. Jerzy Waldorff). Młody Zaremba miał dwa zamiłowania – filatelistykę i mapy; od małego uwielbiał rysować plany miast, które czasami wymyślał…


Piotr z młodszym bratem, Pawłem (1927)


Student Zaremba we Lwowie (1930)



Inż. Piotr Zaremba (Lwów 1934)




Pięć lat przed wybuchem II wojny ukończył studia na Wydziale Inżynierii Lądowej i Wodnej Politechniki Lwowskiej, a potem wrócił do Poznania. We wrześniu 1939 pełnił funkcję zastępcy komendanta obrony przeciwlotniczej, potem na pół legalnie przetrwał wojnę (generalnie Polaków wysiedlano z „Kraju Warty”). Wiadomo, że w czasie okupacji pracował jako robotnik w Zarządzie Zieleni Miejskiej, a później jako kreślarz w jednym z biur projektowych. Prawdopodobnie przed wojną i w jej trakcie brał udział w pracach związanych z budową poznańskiej Malty.
Nie wyjaśniał i nie opowiadał, jak i dlaczego „tolerowali go” Niemcy; nigdy nie potwierdził, że był członkiem AK, ale też nie zaprzeczył – o „takich sprawach” milczał nawet wobec swoich bliskich. W tym pokoleniu było to normalne i sprzyjało przeżyciu. Przypominam ponadto, że oficerowie Wojska Polskiego (a także ich żony!) nie musieli składać konspiracyjnej przysięgi – uważano, że ich wcześniejszy status zobowiązuje do dalszej walki za kraj oraz do przestrzegania tajemnicy.

Jeden z synów Prezydenta wspomina dzisiaj, że kiedy w ostatnich latach swojego istnienia enerdowska marynarka wojenna wszczęła „wojnę w Zatoce Pomorskiej” ojciec poprosił go o wspólny wyjazd do Holandii. Wybrał trasę nietypową, bo nie wiodącą przez Niemcy Wschodnie, lecz przez Szwecję, Danię i Niemcy Zachodnie. Kiedy znaleźli się w Hadze, Piotr Zaremba senior polecił zatrzymać auto w bocznej uliczce i poszedł „gdzieś” z teczką dokumentów. Później wyjaśnił synowi, że dostarczył do Trybunału Międzynarodowego dokumenty dotyczące „sprawy świnoujskiej”; obawiał się, aby nie zatrzymała ich enerdowska policja… Bał się, żeby STASI nie przejęła dokumentów, a wiedział, że miała ona „długie ręce”.

Wróćmy jednak do spraw szczecińskich. Syn Pierwszego Prezydenta, szczeciński architekt Paweł Zaremba wspomina, że niezależnie od egzemplarzy „Pommersche Zeitung” ojciec już przed wojną interesował się Pomorzem Zachodnim – między innymi posiadał „Atlas Słowiańszczyzny Zachodniej” księdza Koziorowskiego. Na podstawie tych informacji oraz niektórych wypowiedzi ojca wysnuwa wniosek, że zainteresowanie ziemiami zachodnimi i Szczecinem wynikało z rozmów toczonych w środowisku hallerczyków i „idei zachodniej” poznańskiej endecji. Wiadomo przecież, że światli wielkopolanie od wieków zdawali sobie sprawę z korzyści wynikających ze swobodnego dostępu do ujścia Odry!

Piotr Zaremba nie był wyłącznie Prezydentem Szczecina… W ostatnich latach pełnienia tej funkcji stawał się w coraz większym stopniu włodarzem miasta tylko „z nazwy” – po prostu nie on decydował o tym, co się w mieście działo. Między innymi nie „wychodziły” mu starania o ograniczenie „ceglanego haraczu” na rzecz odbudowy Warszawy. Odbudowa stolicy była dla „centrali” zadaniem pierwszoplanowym i potrzeby peryferyjnego Szczecina po prostu były ignorowane.

Jako „przedwojenny inżynier” Zaremba miał jednak inne możliwości i próbował je wykorzystywać „pro publico bono”. Niezależnie od „bycia prezydentem” pełnił równolegle obowiązki dyrektora Biura Planowania Regionalnego i naczelnika Wydziału Komunikacyjno-Budowlanego Urzędu Pełnomocnika Rządu na Okręg Pomorza Zachodniego.
Zajął się też przygotowaniem kadr, których po prostu nie było i nie było ich skąd sprowadzić. Stał się współtwórcą Wyższej Szkoły Inżynierskiej, w której od roku 1948 do 1952 był profesorem kontraktowym i kierownikiem Katedry Budowy Miast i Osiedli. Wszystkie te działania uzupełniały się wzajemnie i po prostu miały służyć odbudowie miasta i regionu.

Pierwsze lata powojenne to czas, w którym można było mieć nadzieję, że „władza” pomimo wszystko będzie w miarę demokratyczna i będzie dbała o interes narodowy. Zaremba nie był jedynym, który zdecydował się na współpracę z „rządem lubelskim”. Przecież to właśnie ten moment dziejowy okazał się sprzyjający dla realizacji marzeń o „powrocie nad Odrę i Bałtyk”. Ale im było dalej od końca wojny, tym bardziej stawało się jasne, że „nowa władza” chce współpracować tylko z tymi, którzy godzą się realizować „jedynie słuszne idee” bez żadnej refleksji, bez próby protestu. Tak więc po pięciu latach urzędowania i po utracie parasola, jaki nad nim rozpościerał Leonard Borkowicz, Piotr Zaremba przestał być Prezydentem Szczecina – ale na zawsze pozostał „Pierwszym Prezydentem”!

W części II: Losy Prezydenta po roku 1950 oraz dlaczego należałoby zmienić nazwy niektórych obiektów w Szczecinie.

Wojciech Banaszak

Informacje i fotografie zawarte w artykule pochodzą od młodszego syna Prezydenta, architekta Pawła Zaremby. Pozostałe pochodzą z ogólnie dostępnych źródeł, a przede wszystkim z internetu (głównie Wikipedia oraz witryny uczelni i miast).