Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Dziko rosnące na skarpie przy Trasie Zamkowej drzewa chce wyciąć dyrekcja Zamku Książąt Pomorskich. Powód? Niepielęgnowana od lat zieleń zasłania pięknie odnowiony zabytek.

Jeśli ten plan będzie zrealizowany, krajobraz w rejonie zamku diametralnie się zmieni. Dyrekcja uważa, że warto podjąć męską decyzję i chwycić za piły.

– Te wszystkie chaszcze porastające skarpę wyglądają strasznie – mówi Konrad Szulc, zastępca dyrektora Zamku Książąt Pomorskich. – Drzewa prawie całkiem zasłaniają Zamek, korzenie niszczą taras. A przecież nie mamy się czego wstydzić. Zamek został właśnie pięknie odremontowany, a od 8 grudnia będzie efektownie oświetlony.

Chaszcze Siedmiu Płaszczy

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, od strony Trasy Zamkowej widać tylko narożnik budowli. Niewiele można też zobaczyć od strony pl. Solidarności. Z bliska skarpa też nie wygląda urokliwie. Niepielęgnowane od lat drzewa i krzaki, połamane i suche gałęzie, sporo śmieci. Przy schodach prowadzących od Baszty Siedmiu Płaszczy do tarasu z armatami śmierdzi moczem.

Pomysł wycięcia drzew popiera Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków. To ważna opinia, bo rejon zamku objęty jest ochroną konserwatorską.

– Tych drzew nie powinno tam być – mówi Ewa Kulesza z WUOZ. – Zamek trzeba odsłonić. Warto też przypomnieć, że u podnóża skarpy przebiega stara fosa, teraz w znacznej mierze zarośnięta. A mogłaby być dobrym szlakiem spacerowym.

– Zieleń na północnej skarpie jest zupełnie przypadkowa, zaniedbana, zasłania zamek i ingerencja w nią jest konieczna – uważa Stanisław Latour, architekt, który odbudowywał zamek. – Nawet jeśli nie będzie zgody na całkowitą wycinkę, trzeba ją zdecydowanie przerzedzić i uporządkować. Tak, by skarpa nie przynosiła wstydu.

ZUK mówi „nie”

Pozbyć się drzew nie jest jednak łatwo. Zamek zwrócił się z prośbą o wycinkę do Zakładu Usług Komunalnych, który administruje miejską zielenią, ale dostał odpowiedź odmowną (wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza ZUK-u). Zgoda jest tylko na przycięcie koron drzew o metr. To dyrekcji zamku nie satysfakcjonuje.

– Te drzewa nie są jakimiś okazami – przekonuje Szulc. – To samosiejki, które wyrosły po wojnie. Nie przeszkadzały, dopóki były małe. Teraz jest inaczej.

Dlatego dyrekcja zamku chce się zwrócić bezpośrednio do władz Szczecina. Pomysł wycinki zaakceptował zastępca prezydenta Zbigniew Zalewski, którego przekonały argumenty o odsłonięciu zamku na widok od strony Odry. To ważne choćby w kontekście tego, co zobaczą w przyszłym roku żeglarze wpływający do Szczecina na finał The Tall Ships’ Races.

Ale miejska zieleń podlega innemu zastępcy prezydenta Jurczyka – Andrzejowi Grabcowi. Ten nie mówi nie, ale jest bardziej ostrożny. – Należy spodziewać się protestów ekologów – przestrzega. – Można rozważyć wycinkę, należało by jednak przeprowadzić konsultacje ze wszystkimi zainteresowanymi stronami i specjalistami. Chodzi przecież o wycięcie znacznej ilości zieleni. Czekam na inicjatywę Zamku, może jeszcze zdążymy w tej kadencji przeprowadzić dyskusję i podjąć decyzję.

Wycince drzew nie mówi „nie” Artur Krzyżański z Federacji Zielonych „Gaja” i społecznego komitetu ds. zieleni miejskiej współpracującego z magistratem.

– Generalnie przeciwny jestem likwidowaniu zieleni – mówi. – Jeśli jednak korzenie coś rozwalają, można uznać, że taka operacja jest niezbędna. Trzeba spokojnie omówić temat. Może wystarczy wyciąć tylko część tych drzew?

Komentarz redakcyjny

Wszystkie te akacje i klony tworzące mroczny gąszcz swój byt zawdzięczają tylko temu, że po wojnie pozostawiono ten teren samemu sobie. Ów dziewiczy krajobraz w centrum miasta przynosi teraz więcej wstydu niż dumy. Umówmy się: to nie aleja platanów na Jasnych Błoniach. Odsłońmy Zamek!

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza, 11 X 2006 r.