Spór o ogród botaniczny

Uczelnie chcą zaadaptować Las Arkoński na ogród botaniczny. Ale miastu pomysł się nie podoba.

Szczecińskie uczelnie chcą wspólnie stworzyć na obszarze ok. 50 ha Lasu Arkońskiego ogród botaniczny. Miałby to być ogrodzony park z bogatą kolekcją roślin. Pieniądze na zagospodarowanie mogłaby dać UE. Działa już Międzyuczelniana Rada Programowa ds. Ogrodu Botanicznego.

– Potrzeba nam ogrodu botanicznego z prawdziwego zdarzenia – uważa przewodniczący rady, profesor Marian Ciaciura z US. – Byłby miejscem edukacyjnym i reprezentacyjnym. Ukazywałby piękno przyrody, uwrażliwiałby na problemy ochrony ginących gatunków. Potrzebna jest duża powierzchnia, atrakcyjna pod względem klimatu, ukształtowania terenu i różnorodności gatunków. Las Arkoński jest pod tym względem idealny.

Ogród miałby być kontynuacją niemieckiego Botanische Schule Garten z 1926 r. (w okolicy ul. Zaleskiego). Rozpościerałby się na dolinę Niemierzyńską, do rynny Jeziora Głębokiego (okolice ul. Miodowej) aż po Wzgórza Warszewskie. Dodatkowo wokół ogrodu potrzebne byłoby 300 ha tzw. otuliny, czyli terenów niezabudowanych – jako izolacja od infrastruktury miejskiej.

Pomysł nie podoba się jednak władzom miasta.

– Budowa ogrodu na terenach Lasu Arkońskiego mogłaby spowodować problemy z tradycyjnie ukształtowaną dostępnością tych terenów – uważa Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta. – Nie wyobrażam sobie, by mieszkańcy Szczecina zaakceptowali tak duży teren rekreacyjny w środku miasta pocięty ogrodzeniami na mniejsze, często nieudostępniane zwiedzającym, kwatery. Co z popularnymi szlakami komunikacyjnymi, jak np. z parku Kasprowicza do Lasu Arkońskiego?

BPPM proponuje inną lokalizację dla ogrodu, tzw. wodozbiór, czyli zagajniki w północnej części miasta – na terenach od Warszewa i os. Bukowo w kierunku Polic.

– Mamy ekspertyzy, które mówią, że „wodozbiór” nadaje się pod ogród botaniczny – twierdzi Cehak. – W naszych dokumentach od lat jest tam miejsce na taką inwestycję.

Naukowcy „wodozbioru” nie chcą.

– To nietrafiona lokalizacja – mówi prof. Ciaciura. – Tereny są tam zdegradowane, intensywnie używane przez człowieka. Warunki klimatyczno-biologiczne czynią je trudnymi do zagospodarowania. Występuje tam biegun zimna, wieją silne, wysuszające wiatry. Jest mała różnorodność gatunków roślin i niekorzystne gleby. Zagospodarowanie i utrzymanie tam ogrodu botanicznego byłoby za drogie.

Żeby rozwiązać konflikt, prezydent miasta powołał specjalną komisję, która ma wypracować kompromis.

– Jeśli przedstawiciele uczelni przedstawią bardziej racjonalną, mniej ortodoksyjną koncepcję zagospodarowania i organizacji przyszłego ogrodu botanicznego, może zostanie ona zaakceptowana w proponowanej przez nich lokalizacji – mówi Cehak.

– Jesteśmy elastyczni i skłonni do kompromisu. Istnieje szereg różnego typu rozwiązań, by zachować ciągi komunikacyjne. Można zastosować żywopłot odgradzający szlak od ogrodu. To nie muszą być płoty ani mury – uważa prof. Urszula Nawrocka z AR. – Ważne, by wykorzystać naturalne bogactwo Lasu Arkońskiego. A na „wodozbiorze” mogłabym ze studentami zrobić bardzo ładny park w ramach prac dyplomowych.

Helena Freino, urbanistka

Duży ogród botaniczny byłby z pewnością bardzo atrakcyjnym obiektem dla miasta. Jednak, ze względów funkcjonalnych, nie powinno się zamykać i reorganizować tak ważnego terenu rekreacyjnego, jak Las Arkoński. Ciągi komunikacyjne powinny pozostać w stanie niezmienionym. Lepiej zagospodarować tereny na północy miasta: na „wodozbiorze”, w okolicach Żelechowej i Skolwina. Czy nadają się pod ogród botaniczny? Nie wiem.

mak, Gazeta Wyborcza, 29 IX 2006 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Architektura i Urbanistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.