Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Pracownia Urbicon byłego architekta miasta Zbigniewa Paszkowskiego zaprojektuje przedłużenie szczecińskiego deptaka. Jako jedyna wystartowała w ogłoszonym przez miasto konkursie.

To przymiarka do zamknięcia dla aut odcinków ulic Monte Cassino (do pl. Odrodzenia) oraz Rayskiego (do pl. Grunwaldzkiego). Poprzez pl. Zamenhofa nowe deptaki miałyby połączyć się z pasażem Bogusława. Ul. Jagiellońska stałaby się jednokierunkowa (w stronę Wojska Polskiego). Docelowo także zostałaby deptakiem. Miasto chciało mieć projekt eksponujący XIX-wieczną zabudowę. 3 lipca ogłosiło konkurs. Właśnie został rozstrzygnięty.

Jaka wizja?

Wygrała jedyna konkursowa praca autorstwa Urbiconu. Zgodnie z nią na pl. Zamenhofa miałaby powstać fontanna przypominająca oko. Byłaby nowoczesna, podobnie jak oświetlenie i detale, które nie powinny przysłonić najważniejszego – zabytkowych kamienic i układu ulic.

– Połączenie starego z nowym, podkreślające piękno starego i przyciągające młodych – tłumaczył Zbigniew Paszkowski.

Na środku najszerszej ul. Rayskiego powstałaby tzw. strefa aktywizacji – miejsce handlu lub rekreacji – czasowo mogłyby tu stawać stoiska lub scena. Również pod Rayskiego powstałby podziemny parking na blisko sto aut.

Kazimierz Stachowiak, przewodniczący sądu konkursowego, przyznał, że sędziowie mieli spory problem, bo rzadka i stresująca jest sytuacja, że w konkursie jest tylko jedna praca. Przypomniał, że po ogłoszeniu konkursu zgłosiły się cztery zespoły. Pierwsi wycofali się Niemcy z Neubrandenburga. Uznali, że w takim terminie nie są w stanie przygotować projektu. Zdążył tylko Urbicon. – Niezależnie od tego, że była jedyna, praca spełnia wszystkie wymagania, dlatego sąd konkursowy rekomenduje ją do negocjacji – mówił Stachowiak.

Jan Łukaszewski, obecny architekt miasta, był rozczarowany nikłym zainteresowaniem konkursem.

– Środowisko architektów domaga się od miasta konkursów, a jak one są, nie startuje – mówił.

Jego zdaniem krótki czas nie miał tu znaczenia. – Przecież to mały temat – skwitował. – Problem w tym, że architekci powyjeżdżali, a ci, którzy zostali, są teraz zarzuceni zamówieniami.

Sam Paszkowski, odbierając gratulacje, powiedział: – Czuję się trochę zażenowany, że to jedyna praca. My jesteśmy autorami pasażu Bogusława, więc teraz będzie kontynuacja.

Ale Hans Van de Sanden, pełnomocnik prezydenta ds. rewitalizacji, podkreślał, że choć jedyny, zwycięski projekt nie jest zły i ma wiele zalet: – Z gustem, bez fajerwerków, disneylandu, skromny, ale ciekawy – wyliczał. – Nawiązujący do istniejącej przestrzeni i dzięki fontannie przyciągający.

Szanse na realizację…

– …są ogromne, choć wszystko rozbija się o pieniądze – twierdzi Hans Van de Sanden. – Mamy Lokalny plan rewitalizacji, czyli uchwałę Rady Miasta ze stycznia 2005 r., która pozwala nam działać. Miasto podpisze z Urbiconem umowę i zacznie negocjacje. Pracownia będzie musiała dostosować się do uwag. My będziemy załatwiać pozwolenie na budowę.

Pełnomocnik szacuje, że realizacja pochłonie ok. 13 mln zł (3 mln zł deptak, 10 mln wielopoziomowy parking). Zapowiedział, że Szczecin chce sfinansować ten projekt z pieniędzy unijnych. Wystąpi o nie w przyszłym roku.

Monika Adamowska, Gazeta Wyborcza, 27 IX 2006 r.