Opublikowane przez sedina w Miejsca.

Przeciw możliwości ponownego zagospodarowania doliny protestują ekolodzy, urbaniści i okoliczni mieszkańcy.

Zgodnie z przygotowanym przez miasto studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta, w części Doliny Siedmiu Młynów (prawie 2 ha od strony Jeziora Głębokie) mogą powstać m.in. ośrodek edukacji ekologicznej z hotelikiem na 50 miejsc oraz punkt gastronomiczny do jego obsługi (nad stawem Zazulin), schronisko młodzieżowe dla 50 osób z restauracją (w obecnym domu mieszkalnym w osadzie Ustronie) i kawiarnia (inny zachowany przedwojenny dom między Zazulinem a Ustroniem). Realizacja tego projektu byłaby częściowym odtworzeniem tego, co było w Dolinie przed wojną, kiedy we wszystkich siedmiu młynach mieściły się małe restauracje.

Sprawa rozpaliła do czerwoności ekologów, mieszkańców okolicy oraz urbanistów. Wczoraj przyszli na tzw. konsultacje społeczne do Urzędu Miasta i dyskutowali z urzędnikami – autorami projektu zagospodarowania Doliny. Niestety, zamiast dyskusji były nerwowe pokrzykiwania.

– Studium zaprezentowaliście w piątek, a konsultacje są już w poniedziałek. Nie było czasu, żeby zapoznać się z projektem – zarzucała miastu prof. Alicja Dańczak z Akademii Rolniczej. – Zresztą cała ta prezentacja jest nieczytelna. Nic nie można z tego zrozumieć.

– Chcemy skoncentrować funkcje rekreacyjne w tym jednym miejscu, żeby chronić pozostałą część zespołu przyrodniczo-krajobrazowego – mówił Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta.

Większość uczestników w to jednak nie uwierzyła.

– Jeżeli dopuszcza się wydzielenie działek i ich sprzedaż, powstaną tu zamknięte dla ogółu szczecinian obiekty – uważa dr Halina Frejno, urbanistka.

Dalej protestowali ekolodzy i mieszkańcy, przy oklaskach aprobaty z sali.

Przedstawiciel pięciu rodzin mieszkających w lokalach komunalnych w dwóch ocalałych pomłynowych budynkach: – Nikt z nami nie konsultował tych planów. Przeprowadziłem ostatnio modernizację mieszkania, bo dostaliśmy zielone światło na wykup – żalił się Jerzy Niewiadomski, który mieszka w osadzie Ustronie.

Ekolodzy boją się degradacji przyrody.

– Jeżeli zbuduje się te obiekty, to będzie trzeba wyciąć rosnące tam drzewa. Po co? Oczywiście dla niemieckich turystów! – zaperzał się Aleksander Nieczajew, strażnik ochrony przyrody.

– Od strony miasta będzie można do Doliny dojechać tylko do ul. Zegadłowicza – uspokajała projektantka Ewa Sokołowska.

Pod koniec spotkania swoje zarzuty przedstawili przedstawiciele Fundacji „Ratujmy Ptaki” (fundacja chciała na terenie Ustronia zbudować azyl dla ptaków, ale miasto zaproponowało inną lokalizację).

Na obszerne odpowiedzi urzędników nie było już czasu (spotkanie trwało ponad trzy godziny). Dyrektor Cehak zapewnia, że miało ono jedynie charakter informacyjny. Do planu będzie można wnosić uwagi, które rozpatrzy prezydent.

2 września dalszy ciąg dyskusji – urzędnicy i protestujący przeciw projektowi obejrzą wspólnie Dolinę.

Andrzej Kulej, Gazeta Wyborcza, 21 VIII 2006 r.