Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

Leon Królak urodził się 25 czerwca 1911 r. w Inowrocławiu w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego matka, Agnieszka, była wnuczką powstańców z 1863 r. Ojciec, Wojciech, niemal całe swoje życie poświęcił walce z germanizacją i naporem żywiołu niemieckiego. W pamięci Leona Królaka utkwiły opowieści o szykanach i poniżeniu, jakich doznawał w trakcie służby wojskowej i pracy na kolei za przyznawanie się do narodowości polskiej. Zapamiętał również pierwsze sztandary narodowe szyte w domu rodzinnym z ręczników barwionych na amarant, zdobionych piastowskim orłem rysowanym według kartonowego szablonu.

Naukę rozpoczął w polskiej szkole w Inowrocławiu a kontynuował w Żninie, dokąd przeniesiono służbowo jego ojca. Będąc uczniem czwartej klasy wstąpił do szkolnej drużyny harcerskiej im. Jana Kilińskiego, rozpoczynając trwającą do końca życia działalność w Związku Harcerstwa Polskiego. Po zakończeniu nauki, w 1928 r. rozpoczął pracę jako robotnik w kolumnie telegraficznej, a w marcu 1929 r. został kontraktowym pracownikiem w Poznańskim Urzędzie Telegraficznym. Ukończył też wymagane kursy i objął funkcję komendanta poznańskich zuchów, a w jakiś czas później – komendanta VIII Hufca Harcerskiego im. Jana Kasprowicza w Poznaniu. Kontynuował również naukę. Korzystając ze zbiorów Biblioteki Raczyńskich, przygotowywał się do zdania matury i podjęcia studiów. W gronie starszej młodzieży harcerskiej organizował kursy samokształceniowe.
Wybuch wojny zastał go w marszu bojowym w 4 Baterii Pomiarów Artylerii przy 12 Dywizji Pomorskiej na odcinku pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem. Brał udział w trzydniowej bitwie pod Bydgoszczą oraz. w potyczkach prowadzonych w trakcie marszu do Warszawy (pod Kutnem, Łęczycą i w Puszczy Kampinoskiej). Z krótkiej niewoli został zwolniony w ramach umowy o kapitulacji Warszawy.
20 kwietnia 1940 r., kiedy dla uczczenia urodzin Adolfa Hitlera masowo aresztowano przedstawicieli inteligencji poznańskiej, został zatrzymany przez gestapo i osadzony w Forcie VII w Poznaniu. Wspominając tamte dni napisał: Zmasowani w podziemiach Fortu VII-go poznaniacy nie byli w zasadzie przechwyceni lub podejrzani o konkretną akcją przeciwniemiecką, raczej notowani przez V-tą kolumną, rozpoznani przez Gestapo ponosili konsekwencje za swoją postawą duchową i działalność we własnym społeczeństwie, w wolnym państwie polskim (…). Z Poznania przeniesiono go do Dachau, a po sześciu tygodniach do położonego w Austrii Górnej obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen.
Przebywająca w Gusen polska inteligencja dość szybko otrząsnęła się z szoku i podjęła różnorodne formy walki o fizyczne i duchowe przetrwanie. Obozowa konspiracja kierowana przez dyrektora gimnazjum z Kwidzyna, Władysława Gębika, rozpoczęła działania, których podstawowym celem miała być ochrona i zachowanie przy życiu ludzi najwartościowszych – tych wszystkich, z których po zakończeniu wojny społeczeństwo mogło mieć najwięcej pożytku. W działania te włączył się również Leon Królak.
W drugiej połowie 1943 r., w czwartym roku wojny i na półtora roku przed jej zakończeniem, wystąpił z niezwykłą inicjatywą. Postanowił, że po wyzwoleniu utworzy na Ziemiach Odzyskanych polską oficynę wydawniczą. Zdawał sobie sprawę ze strat, jakie w wyniku działań wojennych i okupacji hitlerowskiej poniosła kultura. Postanowił wnieść swój wkład w jej odbudowę, założyć wydawnictwo, które zajęłoby się drukiem i sprzedażą tanich książek i gazet. Nie mając żadnego doświadczenia w tej dziedzinie rozpoczął w Gusen naukę o maszynach drukarskich, rodzajach czcionek, etapach procesu wydawniczego, sposobach redagowania gazety. Dzięki pomocy Stanisława Nogaja, katowickiego dziennikarza pełniącego funkcję obozowego pisarza, odszukiwał ludzi związanych ze sztuką drukarską, księgarstwem, prasą, kolportażem, papiernictwem, reklamą, i wypytywał o wszystko, co w przyszłości mogło mu się przydać w prowadzeniu wydawnictwa. Jeśli nie udawało mu się zdobyć informacji w ten sposób – kupował je za chleb i obozową zupę. Planował założenie spółdzielni wydawniczej we Wrocławiu, ale przybyły do Gusen pod koniec 1942 r. poznański dziennikarz, Czesław Piskorski, przekonał go, że należy wyjechać do Szczecina. Dowodził, że tak jak Gdańsk w latach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tak Szczecin będzie ważnym ośrodkiem Polski powojennej.
Na początku 1945 r. skupiała się wokół niego spora grupa więźniów gotowych do wzięcia udziału w realizowaniu tej koncepcji, a kiedy 5 maja 1945 r. amerykańskie oddziały wyzwoliły obóz, wszystko miał już zaplanowane. 28 czerwca 1945 r. powrócił do Poznania (część podróży odbył zdobytym nie wiadomo skąd autobusem – tym samym, którym do kraju powracał późniejszy premier Józef Cyrankiewicz), a 15 lipca był już w Szczecinie. Następnego dnia (!) przedstawił swoją koncepcję władzom miasta, uzyskując akceptację i zezwolenie na podjęcie działań organizacyjnych. Powstającej spółdzielni władze Szczecina przydzieliły małą drukarenkę znajdującą się w byłej szkole mistrzów (dziś Zakład Doskonalenia Zawodowego) oraz poniemiecką wytwórnię torebek przy al. Wojska Polskiego 39-41. Korzystając z niemieckich książek telefonicznych ustalono adresy niemieckich drukarni i magazynów papieru, wydobyto spod gruzów urządzenia, części zamienne, farbę drukarską, papier. Znaleziony kamień litograficzny wymieniono w Poznaniu na polskie czcionki i w środę, 5 września, wydano pierwszy numer „Pioniera Szczecińskiego” – tygodnika gospodarczego i społeczno-kulturalnego, oficjalnego organu oddziału okręgowego Państwowego Urzędu Repatriacyjnego i Polskiego Związku Zachodniego (po wydaniu dwóch numerów gazety i jednego dodatku nadzwyczajnego spółdzielni cofnięto zgodę na wydawanie tygodnika). 23 września w mieszkaniu Leona Królaka przy ul. Mazurskiej odbyło się Walne Zebranie Organizacyjne, podczas którego powołano do życia Spółdzielnię Wydawniczo-Handlową Byłych Więźniów Politycznych „Polskie Pismo i Książka” w Szczecinie. Prezesem Spółdzielni wybrano jej założyciela, Leona Królaka.
Regularną działalność wydawniczą Spółdzielnia rozpoczęła w styczniu 1946 r. Na prośbę poznańskich nauczycieli wydrukowano repetytorium z chemii nieorganicznej, drukarnię opuścił również pierwszy wielobarwny plan Szczecina. Rozpoczęto również wydawanie książek historycznych, książek dla dzieci, gier towarzyskich. 15 czerwca 1946 r. ukazał się pierwszy numer nowej gazety. „Szczecin – tygodnik miasta morskiego”. We wrześniu rozpoczęła działalność wypożyczalnia książek, otwarto pierwszą z siedmiu należących do Spółdzielni księgarni, pracowała introligatornia, agencja reklamy, wytwórnia stempli i torebek. Pod koniec 1946 r. wyprodukowano pierwsze szczecińskie pocztówki.
W 1947 r. Spółdzielnia w dalszym ciągu rozwijała się, ale już na początku następnego roku atmosfera wokół niej zaczęła się pogarszać. Kłopoty i nieporozumienia, walka o wpływy polityczne i opanowanie gazety doprowadziły do rozłamu. 6 marca 1948 r. odwołano Leona Królaka ze stanowiska prezesa. Po wielu latach Królak tak oceniał tamten okres: Nigdy nie starczało mi sil na walką nieużyteczną, brakło mi dyplomacji. Zmęczył mnie ogrom wysiłku i te przeciwności, które utrudniały realizacją założeń ideowych dla mnie najbardziej istotnych. Zawiedziony i rozgoryczony zrezygnował z pracy w utworzonej przez siebie Spółdzielni. Wyjechał do sanatorium na pierwszy od zakończenia wojny wypoczynek. W dwa lata później, na skutek centralistycznej polityki ówczesnych władz i piętrzących się problemów gospodarczych, Spółdzielnia „Polskie Pismo i Książka” przestała istnieć.
We wspomnieniach znajdujących się w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Szczecinie Leon Królak napisał: Widziałem swój program w upowszechnianiu kultury polskiej wśród mas, które były upośledzone w okresach zaborów i częściowo w okresie międzywojennym (…).
Pomimo wysiłków, wyrzeczeń i ogromnej pracy nie dana mu była szansa kontynuowania tego programu. Po opuszczeniu Spółdzielni usiłował utworzyć przedsiębiorstwo księgarskie, przez jakiś czas prowadził niewielką księgarnię, kierował harcerską spółdzielnią „Czyn”. Okres stalinizmu przetrwał jako sprzedawca prasy i książek w punkcie „Ruchu” na Dworcu Głównym w Szczecinie.
Niedoceniony i przez wielu zapomniany, Leon Królak zmarł 6 lutego 1972 r. Pochowano go pomiędzy grobami rodzinnymi, niedaleko muru oddzielającego cmentarz Centralny od żołnierskiego poligonu.

Rafał Jesswein, Leon Królak 1911 – 1972. Pośród wysiłków i przeciwności, [w:] Ku Słońcu 125. Księga z miasta umarłych, pod red. M. Czarnieckiego, Szczecin 1987.