Opublikowane przez sedina w Historia.

Wraz z objęciem władzy w Niemczech przez Hitlera, nad niemiecką Polonią zaczęły zbierać się czarne chmury. Okres do wybuchu wojny charakteryzował się stopniowym zanikiem życia organizacyjnego. Szereg ustaw, mających w teorii „chronić” państwo niemieckie, godziło na różny sposób w Polaków. Dla działalności środowisk polonijnych doniosłe znaczenie miała ustawa z 4 października, która określała nowe przepisy odnośnie zawodu dziennikarskiego. W jej wyniku prasa polska zaczęła się systematycznie kurczyć. Jeżeli jeszcze tolerowano jakieś polskie wydawnictwa, robiono to ze względu na mniejszość niemiecką w Polsce.

Dla polskiej młodzieży szczególnie groźne było objęcie jej obowiązkiem należenia do niemieckich organizacji młodzieżowych takich jak Hitlerjugend czy Bund Deutscher Madel. Związek Polaków w Niemczech wywalczył zwolnienie z tego obowiązku polskiej młodzieży, uczącej się w polskich szkołach mniejszościowych. Organizacja ta pomimo coraz trudniejszych warunków działała aktywnie do wybuchu wojny. Kongres Związku, który odbył się 6 marca 1938 r. w Berlinie zgromadził 5 tys. osób. W 1933 r. jako symbol Związku Polaków w Niemczech, wprowadzono znak Rodła, przedstawiający Wisłę z Krakowem.
Równie niebezpieczne jak oficjalne posunięcia władz było zachowanie się niemieckiego społeczeństwa. Coraz częściej dochodziło do antypolskich ekscesów. Nie ominęły one także stolicy Pomorza. W nocy z 15 na 16 lipca 1933 r. zrzucona została tablica z polskiego konsulatu. Pruskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało „wyrazy ubolewania”, ale sprawców niestety nie udało się ująć. Jednocześnie policja niemiecka wzmogła „opiekę” nad polskim konsulatem. Na czele polskiej placówki stał wówczas Heliodor Sztark. W kwietniu 1938 r. zastąpił go Wacław Rusocki.
Szczególnie aktywny w tym czasie był Maksymilian Golisz, którego policja niemiecka nazywała „wodzem Polaków w Szczecinie”. Jego udział w organizowaniu polskiej oświaty został omówiony w poprzednim odcinku. Starając się podnieść poziom ekonomiczny Polonii Golisz zaprojektował utworzenie banku polskiego w Szczecinie. Pomimo poparcia tej inicjatywy w środowiskach polonijnych, pomysł upadł ze względów ekonomicznych. W 1934 r. Golisz musiał opuścić Szczecin. Sytuacja organizacyjna pogarszała się z każdym rokiem. Spadała liczba członków Związku Polaków: w 1936 r. należało do niego już tylko 10 osób. Kłopoty ekonomiczne zmusiły szczecińską Polonię do zrezygnowania z Domu Polskiego przy Augustaplatz. Kolejne lokale, do których się przeprowadzano były mniejsze, a więc i możliwości stawały się skromniejsze. Coraz rzadziej odbywały się spotkania i polskie uroczystości.
W 1938 r. aresztowany został prezes Związku Polaków Stanisław Borkowski. Za swoją działalność wywieziony został do obozu w Oranienburgu. Na krótko zastąpił go Aleksander Omieczyński. Wraz z jego aresztowaniem, Dom Polski został zamknięty i opieczętowany. We wrześniu 1939 r. aresztowani zostali działacze Towarzystwa Polsko – Katolickiego. Dwa miesiące wcześniej Szczecin opuścił ostatni polski konsul Romuald Nowicki, który wyjechał do Szwecji. Szczecińska Polonia została całkowicie rozbita. W tak dramatycznych okolicznościach chyba nikt nie przewidywał, że już wkrótce Szczecin będzie polski.

Śladami szczecińskiej Polonii

W Szczecinie zachowało się niewiele śladów po Polakach mieszkających tu przed 1945 r. Przede wszystkim przypominają o nich nieliczne tablice pamiątkowe. Jedna z nich znajduje się przy placu Lotników 1. Przypomina ona o istniejącej w tym miejscu w latach 1931 – 34 polskiej szkole. Po niedawno przeprowadzonym remoncie jest to jedno z ładniejszych miejsc w Szczecinie. Niedaleko znajduje się plac Rodła. Na jednym z wieżowców stojących przy placu znajduje się ledwo zauważalna tablica, upamiętniająca Związek Polaków w Niemczech. Także na jednej ze ścian szczecińskiej katedry wisi tablica z Rodłem i przykazaniami dla Polonii, które pobudzają dzisiaj do refleksji.
Nieco dalej od centrum, przy ulicy Monte Casino 30, znajduje się tablica, upamiętniająca istniejący w tym miejscu konsulat polski. Ufundowali ją rodzice uczniów jednego ze szczecińskich gimnazjów. Warto przy okazji zaznaczyć, że przy konsulacie działała także polska placówka wywiadowcza.
W uroczej dzielnicy Niemierzyn, położonej w znacznej odległości od centrum, przy ulicy Arkońskiej 8 stoi wciśnięta pomiędzy dwa wysokie wieżowce, przedwojenna, „polska kamienica”. Po dzisiejszy dzień należy ona do rodziny Nowakowskich. Była to jedna z bardziej znanych polskich rodzin w Szczecinie. Zygmunt Nowakowski przybył do stolicy Pomorza Zachodniego w 1895 r. Po pierwszej wojnie światowej został współwłaścicielem fabryki pasów transmisyjnych „Troger und Co”. Utracił współudział w fabryce w okresie terroru hitlerowskiego. Po wojnie jego rodzina wyjechała z kraju.
Swoich ulic w Szczecinie doczekali się Aleksander Omieczyński i Maksymilian Golisz. Ulica Golisza kojarzy się raczej wszystkim szczecinianom z…egzaminem na prawo jazdy. Przy tej ulicy znajduje się bowiem ośrodek szkoleniowy dla kierowców.
Dzisiejsi mieszkańcy Szczecina niewiele wiedzą na temat przedwojennych dziejów tutejszej Polonii. Wynika to z ogólnej obojętności względem historii, ale także z nikłej liczby opracowań na ten temat. W zasadzie jedyną pozycją o losach szczecińskiej Polonii, jest książka Bogusława Drewniaka i Anny Poniatowskiej pt. „Polonia Szczecińska”. Ukazała się ona w latach 60 w niewielkim nakładzie, stąd też jest trudno dostępna, nawet w bibliotekach. Warto jednak do niej dotrzeć i wybrać się w sentymentalną podróż śladami szczecińskiej Polonii.

Tomasz Kenar