Opublikowane przez sedina w Historia.

Chaos jaki zapanował w Niemczech po I wojnie światowej odbił się także na sytuacji szczecińskiej Polonii. Wielu Polaków postanowiło powrócić do niepodległej ojczyzny. Wyjazd ze Szczecina wybitnych działaczy polonijnych pogłębił kryzys organizacyjny. Tymczasem w Niemczech wzrastały nastroje antypolskie. Szczecin nie był tutaj wyjątkiem. Bojówkarze z organizacji Stahlhelm wyrazili swój stosunek do Polaków, niszcząc jedyną w mieście polską biblioteczkę.

Trudna sytuacja zmobilizowała Polaków, którzy pozostali w Niemczech do wznowienia pracy organizacyjnej. Jej pierwszym efektem było powołanie do życia w 1919 r. polskiego Komitetu Narodowego w Berlinie. Szczecin miał w nim dwóch przedstawicieli. Dopiero jednak zakończenie ruchów migracyjnych umożliwiło powołanie większej i silniejszej organizacji. 3 grudnia 1922 r. zainaugurował swoją działalność Związek Polaków w Niemczech. Jego pierwszym prezesem został Stanisław Sierakowski. Odezwa Związku głosiła: Bez różnicy zapatrywań politycznych, warunków stanowych i majątkowych, łączyć się będziemy pod jednym hasłem polskim: Kto Polak to brat nasz!.
Szczecińska filia tej największej polskiej organizacji w Niemczech powstała w Szczecinie w 1924 r. z inicjatywy jednego z najwybitniejszych działaczy tutejszej Polonii, Jana Chmary. Werbowaniem nowych członków Chmara zajął się osobiście, objeżdżając na rowerze okolice Szczecina i rozdając Polakom „Dziennik Berliński”, który był organem Związku. Jego działalność nie uszła uwadze niemieckiej policji. W 1926 r. za swoją działalność Chmara musiał zapłacić grzywnę. Po zakończeniu wojny odrodziła się także najstarsza polska organizacja w Szczecinie, Towarzystwo Polsko – Katolickie.
Organizacje te nie były jednak w stanie zastąpić oficjalnej, polskiej placówki dyplomatycznej. Potrzebę utworzenia polskiego konsulatu ze względów gospodarczych dostrzegał także pruski minister handlu i przemysłu. Do pierwszej, nieudanej próby utworzenia polskiej placówki doszło w 1922 r. O fiasku tej inicjatywy zadecydowała zmiana kursu w polityce niemieckiej względem polskich konsulatów. Otóż Niemcy zaczęli dostrzegać niekorzystną dla nich działalność kulturalną tych placówek wśród polskiej mniejszości. W myśl postanowień traktatu wersalskiego Polska mogła zakładać konsulaty na terenie Niemiec bez zgody władz tego kraju. Zapis ten wykorzystano, tworząc 18 II 1925 r. agencję konsularną w Szczecinie. Pierwszym polskim konsulem w stolicy Pomorza Zachodniego został Witold Kolankowski. Strona niemiecka jeszcze długo nie chciała pogodzić się z tym faktem. Firma niemiecka od której dyplomaci polscy wynajęli pomieszczenie, sprzeciwiła się wywieszeniu na budynku szyldu i polskiego godła. Sprawa trafiła do sądu, który ostatecznie wyrokował na korzyść strony polskiej. W praktyce jednak dyplomaci musieli poszukać sobie innego lokalu.
W 1927 r. placówka szczecińska została podniesiona do rangi wicekonsulatu, a 1 IV 1928 r. przekształcona została ostatecznie w konsulat.





Dla szczecińskiej Polonii było to bardzo ważne wydarzenie. Obecność polskich dyplomatów w Szczecinie znacznie ożywiła życie polskiej kolonii. Konsulat organizował uroczystości narodowe, koncerty polskie i inne imprezy kulturalne. Szczególnie aktywny był konsul Jerzy Lechowski, który na placówce pozostał do 1931 r. Jego miejsce zajął wówczas Heliodor Sztark.





W latach dwudziestych w Szczecinie mieszkało około 2000 Polaków. Życie organizacyjne Polonii było w tym czasie bardzo intensywne. Spośród licznie organizowanych świąt narodowych, najbardziej uroczyste były obchody 3 maja. Wspólnie obchodzono także święta Bożego Narodzenia. Dzieci miały co roku swoje zabawy gwiazdkowe, na których otrzymywały prezenty. W związku z trudną sytuacją ekonomiczną Polaków, wszystkie te imprezy odbywały się dzięki ich dużej ofiarności i determinacji.





Obok trudności finansowych szczecińska Polonia musiała także zmagać się z nieprzychylnością niemieckich władz. Również niemiecki kler katolicki niechętnym okiem patrzył na Polaków. Po wojnie liczba polskich nabożeństw spadła do 2 lub 3 w roku. Nawet przy tak małej ilości zdarzało się, że były one odwoływane z nieuzasadnionych powodów. Polacy bezskutecznie zabiegali o polską mszę w każdą niedzielę. Proboszcza parafii katolickiej nie przekonała nawet manifestacja, którą Polonia zorganizowała w Boże Narodzenie 1931 r. Sporo zamieszania wywołała także chorągiew Towarzystwa Polsko – Katolickiego z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Dla szczecińskiej Polonii była ona świętością. Proboszcz parafii katolickiej dążył do usunięcia jej z kościoła, w którym była przechowywana. Tym razem jednak Polacy nie ustąpili i chorągiew pozostała w świątyni do 1939 r.
Sytuacja Polonii szczecińskiej pogorszyła się jeszcze bardziej w okresie kryzysu gospodarczego. Polacy byli w pierwszej kolejności zwalniani z fabryk. Działo się to często pod presją niemieckich nacjonalistów. 3 maja 1929 r. doszło nawet do manifestacji antypolskich. Liczba Polaków w Szczecinie systematycznie malała. Wyjeżdżali oni do Polski lub w inne rejony Niemiec. Dotyczyło to także aktywnych działaczy polonijnych. Presja polityczna zmusiła do wyjazdu prezesa Związku Polaków w Szczecinie Tomasza Wilczyńskiego. W 1932 r. po raz ostatni uroczyście obchodzono święto 3 maja. Nawet jednak w tak trudnej sytuacji szczecińska Polonia wciąż mocna akcentowała swój patriotyzm. Na zebraniu w marcu 1932 r., w obecności przedstawicieli niemieckiej policji, Kazimierz Pruszak powiedział: Wszyscy nie chcemy stracić nadziei, że to miejsce gdzie się znajdujemy (czyli Szczecin – T.K.), znowu będzie polskie.
Dojście do władzy Hitlera jeszcze bardziej pogorszyło położenie Polaków w Niemczech. Polonia nie dała się jednak zastraszyć narodowym socjalistom i kontynuowała swoją działalność. Głównym zagrożeniem był problem germanizacji. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego działacze polonijni walczyli z nim poprzez rozwój polskiej oświaty. Walka ta nie ominęła również Szczecina.

Tomasz Kenar

Fotografie: Gimnazjum S.T.O. w Szczecinie.