Opublikowane przez gustloff w Pomniki.

W niedzielę 28 sierpnia 2005 roku na placu Solidarności dokonano odsłonięcia Anioła Wolności w rocznicę 25-lecia Solidarności. Autorem tego kontrowersyjnego pomnika jest Czesław Dźwigaj. Wykonany ze spiżowego brązu, mierzy 11 metrów i waży niemal 9,5 tony. Upamiętnia wydarzenia Grudnia’70, kiedy to w wyniku wystąpień robotników na ulicach Szczecina zginęło 16 osób.


Pomnik przedstawia anioła stojącego na łodzi, który wyłaniając się spod ziemi łamie betonowe płyty. Na wyciągniętych przed sobą rękach trzyma koronę cierniową. Dodatkowo przy rzeźbie ustawiono pamiątkowe tablice, na których umieszczono nazwiska ofiar Grudnia’70, metrykę pomnika oraz inicjatorów budowy.



Na ceremonii odsłonięcia monumentu obecni byli: były premier Jerzy Buzek, byli ministrowie Longin Komołowski i Andrzej Milczanowski, marszałek Maciej Płażyński, a także Marian Jurczyk, który razem z arcybiskupem Zygmuntem Kamińskim dokonał symbolicznej odsłony pomnika. Tablicę z nazwiskami poległych w grudniu 1970 roku w imieniu rodzin i uczestników odsłonili członkowie Stowarzyszenia Grudzień’70 – Styczeń’71: Teresa Olesińska-Dowlasz, Tomasz Dowlasz, Wanda Woźnicka-Karczewska i Waldemar Brygman. Ten ostatni powiedział wówczas: Przyrzekam, że oni żyją w naszych sercach. Żyją i żyć będą. Mam wrażenie, że oto na ziemię szczecińską przelaną krwią zstąpił Anioł. Niech on nam stróżuje, żeby nigdy, przenigdy brat do brata nie strzelał za kromkę chleba i przekonania.

Dzieło krakowskiego artysty nie wszystkim przypadło jednak do gustu. Tak oto o Aniele Wolności wypowiedział się rektor Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu – profesor Wojciech Muller: Projekt pomnika autorstwa Czesława Dźwigaja jest wyjątkowo szkaradny. Swoją brzydotą uwłacza pamięci tych, którym ma być poświęcony. Będzie również brutalnym zgrzytem w pejzażu miasta. Wtórowała mu profesor Ludmiła Ostrogórska: Anioł Wolności nie jest pomnikiem naszych czasów. Z dobrą rzeźbą nie ma nic wspólnego. To jest najbardziej przykre. Niektórzy artyści z Krakowa uważają, że są najlepsi i bezkonkurencyjni. Ich prace będą szpecić miasta przez wiele lat. Zastanawia w tym wszystkim zgoda na brzydotę za publiczne pieniądze. To jakaś polska plaga. Lepiej nie stawiać w ogóle takich pseudopomników, bo pokolenia będą nam to pamiętać wieki. W mniej dosadny sposób ujął to były radny i wiceprezydent, Andrzej Kamrowski. Stwierdził krótko: Nieważna jest forma pomnika. Ważne, że powstał…

Na ten moment trzeba było czekać blisko 35 lat. Dopiero w roku 1996 Rada Miasta zadecydowała, że w Szczecinie powinien stanąć pomnik Społecznego Protestu Grudnia 1970. Podjęto nawet odpowiednią uchwałę, jednakże przez kolejne dwa lata kwestia monumentu stała w miejscu. Dopiero w 1998 roku za sprawą memoriału Józefa Kasprzyckiego (jeden z przywódców grudniowego strajku) prezydent Bartłomiej Sochański podjął decyzję o powołaniu Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Społecznego Protestu Grudnia. Na jego czele stanął Marian Jurczyk.

Konkurs ogłoszono we wrześniu. W ciągu niecałych trzech miesięcy jury pod przewodnictwem wybitnego architekta Konrada Kuczy-Kuczyńskiego wybrało zwycięski projekt ówczesnych studentów Politechniki Szczecińskiej pod kierunkiem rzeźbiarza Jerzego Lipczyńskiego. Miał stanąć u wylotu Trasy Zamkowej i przedstawiać około 110 postaci, będących wyobrażeniem tłumu demonstrantów. Niestety po rozstrzygnięciu konkursu sprawa ucichła na kolejne dwa lata, po upływie których niektórzy z jej członków zmienili zdanie, z Marianem Jurczykiem na czele. Dodatkowo w oświadczeniu, które w imieniu swojego ugrupowania Niezależny Ruch Społeczny wysłał do mediów, magistratu i komitetu, któremu sam przewodził, można przeczytać: Uważamy, że nieporozumieniem jest wyrażanie naszych odczuć wobec tamtych wydarzeń w tak koszmarny sposób. (…) Porównując gdańskie krzyże, tak monumentalne w swym wyrazie, z tym, pożal się Boże, kamieniołomem, odnosimy wrażenie braku ambicji i mizerii naszego szczecińskiego ducha.

Ostatecznie 5 lutego 2001 roku komitet odrzucił zwycięską pracę. W uzasadnieniu napisał, że w projekcie brakuje motywu krzyża. W zamian zaproponował „Falę” autorstwa Michała Kuczmińskiego i Zygmunta Brachmańskiego z Katowic – pracę, która w rozpisanym wcześniej konkursie zajęła czwarte miejsce. Do tego pomysłu 27 lutego przychyliła się również Rada Miasta, zmieniając przy okazji nazwę pomnika na: „Wydarzeń Grudzień’70-Sierpień’80”.

W połowie marca okazało się jednak, że i ten projekt nie może być zrealizowany. Nie zgodził się na to jeden z autorów – Michał Kuczmiński, który w liscie do prezydenta Marka Koćmiela napisał: Uchwała Rady Miasta jest wysoce nie etyczna w świetle postanowień sądu konkursowego SARP-u i braku uregulowań z autorami I nagrody.

Kolejny konkurs rozpisano w lipcu 2002 roku. Tym razem wybrano pracę szczecińskich architektów: Elżbiety Maksymiuk, Norberta Białka, Tomasza Maksymiuka i Jerzego Szparadowskiego. Ich projekt przedstawiał drogę składającą się z kilkunastu ścieżek, z których 16 urywało się, upamiętniając w ten sposób ofiary z grudniu 1970 roku. Kompozycję dopełniał sześcian, na którym miały zawisnąć tabliczki z nazwiskami zabitych.

Jako miejsce pod nowy pomnik wybrano plac świętych Piotra i Pawła. Jednakże i tym razem pomnika nie wybudowano. Powodem był sprzeciw strażaków, którzy nie wyrazili zgody na zasypanie basenu przeciwpożarowego będącego częścią wspomnianego placu. Dodatkowo zabrakło pieniędzy w budżecie miasta, które to zarezerwowane na pomnik, Rada Miasta wydała na zakup siedziby dla Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

Zanim ostatecznie wybrano projekt przedstawiający Anioła Wolności zastanawiano się jeszcze nad czwartym projektem, który przedstawiał mężczyznę trzymającego na kolanach zabitego lub też rannego chłopca. Praca ta nosiła nazwę „Robotnicza Pieta”.