Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

„Ars longa, vita brevis”. Tą ulubioną maksymą profesor Czesław Murczyński zachęcał asystentów do pogłębiania wiedzy nie tylko w dziedzinie radiologii, której poświęcił całe życie.

Urodził się 2 września 1900 r. w Krakowie. Tu skończył szkołę średnią, a w 1925 r. otrzymał dyplom doktora wszechnauk Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez pięć lat specjalizował się w wybranej dyscyplinie za granicą, głównie w Berlinie. Od 1930 r. do wybuchu wojny pracował w lecznicy Okręgowego Związku Kas Chorych w Krakowie. Miał już wtedy opinię doskonałego praktyka. Ujawniał również talent badacza. Do riadiodiagnostyki wprowadził thorofrast, nowy środek cieniujący, który wzbudził zainteresowanie w wielu krajach. W 1934 r. zorganizował w Klinice Neurologicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego jedną z pierwszych w Polsce pracowni rentgenowskich. Kierował nią do września 1939 r.
Przez kilka lat pracował w Łucku na Wołyniu i w radzieckim szpitalu wojskowym. W 1942 r. znalazł się w krakowskim getcie. Tadeusz Pankiewicz w książce „Apteka w Getcie Krakowskim” wspomina Czesława Murczyńskiego (wówczas Teofila Blühbauma) w rozdziale o październikowym wysiedleniu. Ofiarą zbrodni padł sierociniec, bursa, szpital przy domu starców. Wyciągano chorych z łóżek i gnano korytarzami w stronę schodów. Bici pejczami, popychani, krwawili. (…) Przeważnie walili się na schody i staczali w dół. Niemcy podbijali im kule, podstawiali nogi, śmiejąc się zresztą jak zwykle przy takich wyczynach. Na dziedzińcu ustawiano ich przy ścianach, kazano im skakać i wśród śmiechów strzelano. Umrzeć naturalną śmiercią w getcie nie było łatwo.
W czasie tego wysiedlenia
– pisze dalej Pankiewicz – wiele osób popełniło samobójstwo. Kilku osobom starym na ich gorące prośby, najbliżsi dawali trucizną. Jeden ze znanych bardzo lekarzy w getcie, rentgenolog dr Teofil Blühbaum, nie mogąc już nerwowo wytrzymać tego, co się wokół działo, zażył 15 g luminalu (1 g już może być śmiertelny). W niespełna pół godziny potem jego najbliżsi dowiedzieli się, o tym i zaczęto go ratować. Natychmiastowa pomoc uratowała zdesperowanemu życie. Wyjechał do Warszawy i ukrywał się przed Niemcami.
W listopadzie 1944 r. objął kierownictwo Katedry Radiologii Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie.
W 1948 r. przybył do Szczecina. Jako dziekan Wydziału Lekarskiego organizował Akademią Medyczną. W latach 1950-1953 był jej rektorem.
Ponad dwadzieścia lat kierował Katedrą Radiologii, kształcąc studentów, szkoląc lekarzy w dziedzinie, która była jego życiową pasją. Jego wykłady studenci nazywali koncertami. Był entuzjastą swojego przedmiotu.
Miał niezwykłą siłę przekonywania, toteż nie tylko uczył, ale i kształtował charaktery. Stworzył liczącą się w kraju szkołę radiologii. Dwóch docentów i szesnastu doktorów medycyny – to jego uczniowie.
W stałych kontaktach z najwybitniejszymi przedstawicielami swej specjalności w kraju i na świecie, śledził postępy nauki i wprowadzał nowe metody badania. W katedrze obejmującej Zakład Diagnostyki i Oddział Terapii Promieniami Roentgena utworzył w 1956 r. Ośrodek Izotopowy, pierwsze w kraju laboratorium izotopowe przy Zakładzie Radiologii. Sam szczególnie interesował się zastosowaniami tulu. Był autorem oryginalnej metody badania czynności oddechowej płuc przy pomocy tulu-170. Dzięki tej metodzie uzyskiwano bardzo dokładne wyniki, a ponadto chory unikał przykrości związanych z instrumentalnym badaniem wrażliwego organu. W 1964 r. wspólnie z najbliższymi współpracownikami opublikował artykuł, w którym podkreślał korzyści natury biologicznej i ekonomicznej wynikające ze stosowania tulu. Przedstawił urządzenie proste w budowie, tanie i w całości wykonalne w kraju, które będzie można oddać do rąk lekarza i laboranta bez obawy następstw popromiennych.
Obok radiodiagnostyki Czesław Murczyński zajmował się rentgenoterapią. Wiele wysiłku poświęcał leczeniu schorzeń neurologicznych. Przywiązywał wielką wagę do bezpośrednich kontaktów lekarzy. Jemu to zawdzięcza szczecińskie środowisko powołanie do życia zespołów konsultacyjnych, najpierw onkologicznego, potem kardiologicznego. Działają one po dziś dzień bez żadnych aktów prawnych. Specjaliści wielu gałęzi medycyny spotykają się, by ustalać najlepsze sposoby leczenia w każdym przypadku nowotworu czy wady serca.
Profesor Murczyński, jak wielu ówczesnych lekarzy, był gorącym zwolennikiem odnoszenia się do chorego, jak do’ skomplikowanej struktury. Trzeba widzieć integralną osobowość leczonego, czemu nie sprzyja specjalizacja. W związku z tym traktował radiologię w szczególny sposób. Na zjazdach i konferencjach występował przeciwko sprowadzaniu jej do roli usługowej. Nie godził się na postępujące rozczłonkowanie tej dziedziny. Współczesny radiolog – pisał – ambitny i świadomy swej odpowiedzialności, ugina się pod brzemieniem ustawicznie pogłębiającej się specjalizacji. Dziedzina jego coraz bardziej wrzyna się w głąb wszystkich nauk lekarskich. Wydłużają się korytarze wymagające orientacji w obcym terenie.
Radiologia związana z rozstrzyganiem najważniejszych problemów badawczych nie może być – według niego – traktowana jako pomocnicze badanie laboratoryjne. Przecież patrząc na radiogram można odczytać o wiele więcej niż tego wymaga poszukiwanie określonej choroby. Wytrawny rentgenolog zobaczy na zdjęciu stany przedchorobowe, skłonności wrodzone pacjenta, określi na tej podstawie inne, ukryte własności indywidualnej konstrukcji badanego. Właśnie w okresie, kiedy ograniczenie pracy diagnostycznej w radiologii grozi intelektualnym zubożeniem sfery aktywności lekarza rentgenologa – uzasadniał swoje wezwanie – badania te mogłyby przywrócić zaburzoną równowagę przez połączenie wielokierunkowych wysiłków diagnostycznych.
W 1947 r. wydał „Zarys rentgenologii klinicznej”, kompendium dla studentów, a w 1952 r. opracował pierwszy w języku polskim trzytomowy podręcznik radiologii. Był redaktorem polskiej edycji czasopisma „Radiologia Diagnostica”.
Najbliżsi współpracownicy profesora z Zakładu Radiologii wspominają go jako zwierzchnika wymagającego, ale serdecznego w codziennych kontaktach. Dowcipny, pełen optymizmu, wytwarzał wręcz rodzinną atmosferę. Koleżeński, uczynny, chętnie udzielał personelowi porad zawodowych i pomocy w sprawach osobistych.
O własne zdrowie niewiele się troszczył. Cierpiał na wysokie ciśnienie, które nie leczone sprawiło, że został przykuty do łóżka przez ponad dwa lata. Był to smutny czas w życiu Czesława Murczyńskiego, nie tylko z powodu częściowego paraliżu ciała.
Choć wychowany w dobrobycie, jak wielu przedstawicieli postępowej inteligencji, przejawiał od lat młodzieńczych skłonności lewicowe. Wspierał czynnie MOPR, międzynarodową organizację, która niosła pomoc więźniom politycznym i ich rodzinom. Po wojnie wstąpił do PZPR. Wydarzenia 1968 r. przeżywał boleśnie. Gdy siły zaczęły opuszczać także jego żonę Wandę, zdani na opiekę obcych, choć przyjaznych ludzi, oboje odebrali sobie życie.
Czesław Murczyński zmarł 27 grudnia 1971 r.

Halina Lizińczyk, Czesław Murczyński 1900 – 1971. Autor pierwszego podręcznika radiologii, [w:] Ku Słońcu 125. Księga z miasta umarłych, pod red. M. Czarnieckiego, Szczecin 1987.