Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

W ramach wakacyjnych atrakcji proponujemy poszukiwanie zachodniopomorskich duchów. Zaczynamy od stolicy województwa. A tu: czarne koty, złowieszcza Biała Dama – duchy masowo plączą się po Zamku Książąt Pomorskich.


Na naszym zamku straszy od niepamiętnych czasów. Kiedy nadchodzi noc, pojawiają się w nim czarne koty, przemykając z kąta w kąt. Ale myli się ten, kto myśli, że to są zwyczajne zwierzęta. To dusze tych, którzy zginęli na zamku. I biada temu, kto im stanie na drodze…

Kocie upiory towarzyszą zamkowi od wieku, nie wykurzyły ich także alianckie bombowce podczas ostatniej wojny. W 1947 r. malarz Arkady Kondratski osiedlił się w Szczecinie i namalował obraz spopularyzowany później na jednej z pierwszych powojennych pocztówek. Uwiecznił na nim zrujnowany zamek zwany wtedy Piastowskim. Proszę przyjrzeć się, kto czuwa na zamkowej skarpie…

Kocie upiory na zamku schodzą z drogi tylko Białej Damie. Podobno zaczęła pojawiać się, kiedy zmarł tu ostatni z rodu Gryfitów. Kobieca postać w zwiewnych białych szatach. Najczęściej snuje się po tarasie, czasem wejdzie na wieżę, by spojrzeć na miasto. Ma piękną twarz, to niechybnie Sydonia von Bork. Któż to nie chciał pojąć za żonę urodziwej panny ze Strzemiela, córki znakomitego rodu pomorskiego. Ona jednak zakochała się w księciu Erneście Ludwiku, najmłodszym synu Filipa I. Niestety ten, składając nocne deklaracje, zapomniał, że za żonę może wziąć tylko pannę z książęcego rodu. W końcu Sydonia musiała spędzić resztę życie w marianowskim klasztorze. Tam, zgłębiając tajemnice zielarstwa (a niektórzy mówili, że i czarów), przeklinała męskich potomków rodu Gryfitów.

Skutecznie. Począwszy od 1592 r., kiedy w wieku 47 lat umarł Ernst Ludwik, niemal co roku następowały w rodzinie książęcej nieoczekiwane zgony (Jan Fryderyk w 1600 r., Barnim XII – 1603 r., Bogusław XIII – 1606 r., Jerzy II – 1617 r. Filip II – 1618 r.). Nic dziwnego, że na Zamku zapanował obłędny lek przed Sydonią. 19 sierpnia 1620 r. została oskarżona o konszachty z diabłami i rzucenie klątwy na Gryfitów. Wielokrotnie torturowana została stracona nieopodal zamku, za szczecińską Bramą Młyńską, gdzie dziś biegnie ul. Staromłyńska (do dziś 19 sierpnia niektórzy szczecinianie składają tam kwiaty). Kara spalenia żywcem „łaskawie” zostaje jej zamieniona na ścięcie głowy mieczem. Potem jej ciało zostaje spalone, a prochy rozsiane na cztery wiatry.

Tymczasem klątwa działała dalej. Skazujący ją książę Franciszek I przeżył Sydonię zaledwie o dwa miesiące, a jego brat Urlyk – o dwa lata. A po kilku latach pozostał już tylko ostatni z Gryfitów – Bogusław XIV. Umiera w 1637 r. Ród Gryfitów znika z powierzchni Ziemi.

A najsłynniejsza zachodniopomorska czarownica snuje się teraz po zamku, gdzie mogła żyć szczęśliwie z ukochanym.

Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, Korsarzy 34

Wystawy (m.in. sarkofagów Gryfitów) można zwiedzać od wtorku do niedzieli w godz. 10-18. Między godz. 23 a 5 zamkowe dziedzińce zamykane są dla publiczności.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 6 VII 2006 r.