Opublikowane przez sedina w Wydarzenia.

Jak się Pan czuje w roli ambasadora?

Arkadiusz Bis, nowo mianowany ambasador Szczecina: Doceniony, choć przecież zupełnie się tego nie spodziewałem. Dotąd uprawialiśmy coś na kształt partyzantki: po prostu poszukiwaliśmy na własną rękę tożsamości miasta. Teraz okazało się, że to, co było undergroundowe, zostało dostrzeżone przez oficjalne sfery! To wielka niespodzianka. No, ale obarcza nas pewnym rodzajem odpowiedzialności.

Co Pan planuje w związku z tą nową odpowiedzialnością?

– Ze strony miasta padła propozycja spotkań edukacyjnych z dziećmi. Sami mieliśmy na to ochotę już wcześniej, ale przecież nie jesteśmy nawet stowarzyszeniem, więc nie było to w ogóle realne. Teraz, mam nadzieję, że się uda. Ale poza poczuciem odpowiedzialności to wyróżnienie powoduje przypływ chęci, żeby nasze poszukiwania prowadzić dalej i dalej…

I nadal nieodpłatnie, wszystko za darmo?

– Nadal. Nie tworzymy nawet stowarzyszenia. Chociaż, gdyby sformalizować naszą działalność, to właśnie pieniądze moglibyśmy zdobywać. Ale i tak nam się udaje, dzięki różnym dobroczyńcom… Ludzie czasem powołują stowarzyszenia, walczą o siedziby, drukują wizytówki, a potem nic z tej działalności nie wychodzi. My zaczęliśmy od drugiej strony i zrobiliśmy coś z niczego: 400 odwiedzin na portalu dziennie! I sądząc choćby po tym wyróżnieniu od miasta – udało nam się.

Rozmawiała Aleksandra Pezda, Gazeta Wyborcza, 26 VI 2006 r.