Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

Wciąż mało wiemy o Dietrichu Bonhoefferze: Niemcu, ewangelickim pastorze ze Szczecina, który za swoją teologię i antynazistowską postawę został zamordowany przez hitlerowców. O tej wybitnej postaci rozmawiamy z ks. prof. Bogusławem Milerskim, ewangelickim teologiem kierującym katedrą pedagogiki religii w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Ks. Milerski jest autorem publikacji naukowych poświęconych Bonhoefferowi, m.in. „Religia a Słowo. Krytyka religii w ujęciu Dietricha Bonhoeffera i Paula Tilli” czy „Kościół a nacjonalizm. Dietricha Bonhoeffera teologia solidarności”.

Dlaczego Bonhoeffer jest bardziej znany na Zachodzie niż w Polsce?

– Bo to teolog protestancki, a ta kultura jest z natury rzeczy bardziej znana w krajach zachodnioeuropejskich, z uwagi na znaczniejszą obecność protestantyzmu w tych krajach. Poza tym Bonhoeffer był nie tylko protestanckim myślicielem, ale także członkiem antyfaszystowskiego ruchu oporu – przez to w naturalny sposób wpisuje się w historię Niemiec. Nic dziwnego, że zainteresowanie nim w Niemczech i Europie Zachodniej jest większe niż u nas.

Co tak atrakcyjnego jest w myśli Bonhoeffera dla ludzi Zachodu?

– Ta myśl dobrze wpisuje się we współczesne procesy społeczno-religijne. Zjawisko sekularyzacji i przemiany mentalności w społeczeństwie powodują, że kościół instytucjonalny, choć wciąż jest istotnym drogowskazem, przestaje być jedynym oparciem dla ludzkiego myślenia i wyborów. Tę sytuację Bonhoeffer opisał jako coś naturalnego: jako dojrzewanie świata w wierze. Przeżywanie obecności Boga nie tylko w świątyni, ale na co dzień, w życiu, jest jego zdaniem pełnym świadectwem wiary. Ten opis teologiczny był inspirujący w krajach Europy Zachodniej, ale mam wrażenie, że jest już także w Polsce.

W Polsce Bonhoeffer odbierany jest właśnie przede wszystkim jako antynazista. Dlaczego tak mało wiemy o jego teologii?

– Percepcja myśli Bonhoeffera w Polsce rozpoczęła się w latach 70. w kręgach krakowskiego „Znaku” i warszawskiej „Więzi”. Zainteresowanie nią było z jednej strony dyktowane potrzebą polsko-niemieckiego pojednania i odkrywania w Niemcach nie tylko ich ciemnych stron, ale również tego, co zacne i szlachetne. Z drugiej strony było to związane ze specyficzną sytuacją osób, które interesowały się Bonhoefferem, a były to przede wszystkim osoby z kręgu demokratycznej opozycji. I tak kwestia oporu wobec państwa, z którego polityką ci ludzie się nie zgadzali, wywoływała inspirację Bonhoefferem. Bo on znajdował się w takiej samej jak oni sytuacji oporu wobec władzy.

Czy w ten sposób nie umniejszamy znaczenia Bonhoeffera?

– Nie, bo to zainteresowanie wykracza jednak poza jego działalność opozycyjną. Bez oryginalnej myśli Bonhoeffer jako opozycjonista nigdy nie stałby się aż tak popularny. W Polsce też mamy historię recepcji jego myśli teologicznej.

A co takiego jest w jego teologii, co może zainteresować człowieka, który teologią na co dzień się nie zajmuje?

– To szczerość wobec siebie, własnej sytuacji i wobec Boga. To był z jednej strony człowiek niesamowicie pobożny, a z drugiej – wybitny myśliciel. Potrafił się przyznać np. do takiego sformułowania: „Czekam na Boga, czekam – ciągłe rozczarowanie”. Szczerze opisywał własne odczucia. I tej hiobowej szczerości, buntu wobec tego, co zastane, bardzo nam w Polsce i chrześcijaństwie brakuje. Kolejna rzecz to uprawomocnienie życia chrześcijańskiego, które według niego nie dokonuje się tylko w murach kościołów ale w centrum świata: działalności i odpowiedzialności w życiu. W tym centrum świata człowiek może poczuć prawdziwego Boga.
Bonhoeffer jest bardzo dobrym przykładem takiego teologa i chrześcijanina, u którego myśl i życie warunkują się wzajemnie. Jego teologia jest poświadczona jego życiem, a życie w jakiś sposób wypływa z teologii. To niemal doskonała korelacja.

Jak powinniśmy „wykorzystać” Bonhoeffera w Szczecinie, w Polsce?

– Jesteśmy w Polsce stosunkowo mocno zaangażowani w życie religijne. Brakuje nam jednak intelektualnej refleksji nad naszą religijnością. To niesamowite, w jak niewielkich nakładach sprzedają się u nas książki religijne. A Bonhoeffer został przetłumaczony na kilkadziesiąt języków świata z japońskim włącznie. I dlatego, że był związany ze Szczecinem i w szczytny sposób zapisał się w historii miasta, powinien stać się punktem odniesienia do intelektualnej refleksji chrześcijańskiej ponad wyznaniowymi granicami. Bonhoeffera możemy przedstawiać jako teologa, który przekraczał bariery wyznaniowe, i jako Niemca, który w latach nazizmu potrafił zachować wrażliwość na cierpienie innych narodów, krytykując poczynania reżimu własnego państwa. Może być też potrzebny młodym, którzy coraz częściej otwierają się na nieortodoksyjne sposoby doświadczania religii. Bonhoeffer może stanowić istotny punkt odniesienia, jak sobie z takim doświadczeniem radzić.

Dni Bonhoefferowskie zaczynają się w piątek w Szczecinie. Modlitwę, wykłady poświęcone myśli Dietricha Bonhoeffera organizuje parafia ewangelicko-augsburska.

Program Dni Bonhoefferowskich

Piątek:

godz. 18 – spotkanie w Domu Parafialnym przy ul. Energetyków 8, wieczorna modlitwa w kościele Świętej Trójcy kończąca dzień

Sobota:

godz. 9 – poranne nabożeństwo pod krzyżem w Szczecinie Zdrojach przy ul. Jabłoniowej 6

godz. 14:30 – wykład ks. dr. Dariusza Chwastka: „Wolność i odpowiedzialność. Egzystencjalno-etyczne konsekwencje Bonhoefferowskiej interpretacji Kazania na Górze”; koreferat ks. dr. Dirka Schulza; dyskusja w grupach: wymiana i sformułowanie ewentualnych pytań; posiedzenie plenarne: pytania do prelegentów. Międzynarodowe Centrum Studiów i Spotkań im. ks. dr. Dietricha Bonhoeffera, ul. Piotra Skargi 32

godz. 18 – rozmyślanie wieczorne na zakończenie dnia

Niedziela:

godz. 10 – nabożeństwo dziękczynne z Wieczerzą Pańską

Marcin Górka, Gazeta Wyborcza, 22 VI 2006 r.