Opublikowane przez Torney w Architektura i Urbanistyka.

Mamy w magistracie miejskiego konserwatora zabytków, a ponoć nawet i plastyka miejskiego. Niestety, obiecują oni wzięcie się do działania tylko po pokazaniu palcem, czyli np. na zdjęciu w „Kurierze”, tej „artystycznej swobody”. Są to jednak czcze obiecanki (…).

Artykuł Marzanny Głuchowskiej „Nasz szpetny Szczecin”, z którego pochodzi powyższy fragment, ukazał się na łamach „Kuriera Szczecińskiego” 31 maja 2002 r.


Opatrzony został takim oto zdjęciem.


Fot. G. Godlewski, V 2002 r.




Pierwsze efekty zainteresowania już widać. Elewacja apteki wciąż cieszy blaskiem radosnej twórczości sprzed czterech lat, a dwa piętra wyżej przystąpiono do remontu, który w podsumowaniu roku zapewne znajdzie się na tradycyjnej liście spektakularnych sukcesów służb konserwatorskich naszego miasta.


5-go Lipca 7; Fot. P. Knap, 7 VI 2006 r.




Dobrane barwy bardzo mi się spodobały. Fantastyczny łosoś jako uzupełnienie bieli sprawia, że balkon żyje, choć nie uprzątnięto jeszcze sprzętu użytego przy jego restauracji. Wybiegam marzeniami w przyszłość, by między bielą, łososiem, a błękitem, ujrzeć kiedyś żywą zieleń, bo bokach fiolety i ciemne róże, akcentowane dodatkowo plamami jaskrawej żółci.

Widzę ów rozkład barw, widzę to wszystko dokładnie.

Gdzie?

Przed oczyma duszy mojej.

Gdy za cztery lata ruszą pracę nad kolejnym fragmentem, mogę nawet pokazać palcem.

Paweł Knap