Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Filharmonii przy ul. Małopolskiej zgodnie chcą: społeczny Komitet na rzecz Budowy Nowej Filharmonii Szczecińskiej, władze miasta i radni z komisji kultury.

– Bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy mogli się przyczynić do tego, że Szczecin miałby wreszcie swoje serce miasta na Łasztowni – mówiła na wczorajszej komisji Jadwiga Igiel-Sak, dyrektorka Filharmonii Szczecińskiej, członek komitetu. – Ale gdy okazało się, że planowana jest tam chłodnia przedsiębiorstwa Gryf, że jeszcze wiele czasu upłynie, zanim uregulowane zostaną sprawy własnościowe tego terenu, doszliśmy do wniosku, że lokalizacja przy ul. Małopolskiej jest po prostu bardziej realna. Czas, kiedy powstanie nowa filharmonia, jest bardzo istotnym elementem i jeżeli można wybudować obiekt, który może będzie mniej okazały, może nie będzie ikoną miasta, ale jednak będzie zapewniał odpowiednie warunki do pracy muzykom i słuchaczom, to zdecydowaliśmy się na taką lokalizacją

I wskazuje jeszcze inne argumenty za lokalizacją przy ul. Małopolskiej: kontynuację tradycji miejsca (wcześniej stał tutaj Konzerthaus), bliskość różnych innych obiektów kulturalnych, dobre połączenia komunikacji miejskiej. Poza tym teren jest miejski, wystarczy więc decyzja władz miasta oraz (ze względu na bezpośredni sąsiedztwo komendą policji) zgoda MSWiA.

Trudnością może być zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc parkingowych. Pytanie też, czy plac o wymiarach 60 na 70 m wystarczy pod filharmonię. – Powinniśmy aspirować do gmachu na miarę budynków specjalnie wybudowanych dla potrzeb filharmonii w Rzeszowie i Bydgoszczy – mówi Zygmunt Rychert, dyrektor artystyczny Filharmonii Szczecińskiej. – To są sale koncertowe o najlepszej akustyce w Polsce, o renomie europejskiej. Z widownią na tysiąc miejsc i salą na koncerty kameralne dla 300 osób. Sprawdziłem, że ich kubatury zmieściłyby się w rozmiarach tego placu.

Do lokalizacji przy Małopolskiej przychylają się też wiceprezydenci Anna Nowak i Zbigniew Zalewski. – Najbardziej podobał mi się projekt filharmonii na Łasztowni, który mógł być kołem zamachowym rozwoju, osadzenia różnych funkcji w tamtym miejscu – przyznaje wiceprezydent Anna Nowak. – Ale kiedy zapoznałam się z projektem budowy tam chłodni, zwątpiłam. Do tego jest jeszcze skomplikowana sytuacja prawna zamiany gruntów. W tej sytuacji przychylam się do tej lokalizacji. Przyszłe władze, jeśli zechcą, to mogą przecież ogłosić konkurs na ciekawy projekt architektoniczny w tym miejscu.

– Gruntu na Łasztowni nie mamy i na razie nie będziemy mieli, a łatwiej będzie zabiegać o fundusze na projekt, który ma stanąć na terenie należącym do miasta – stwierdza Zalewski.

Jednak lokalizacja filharmonii przy Małopolskiej nie jest wpisana w planie zagospodarowania przestrzennego miasta.

– Zwracamy się do prezydenta, żeby wydał decyzję administracyjną o przeznaczeniu tego terenu pod budowę filharmonii, to jest najszybsze, co można w tej chwili zrobić – mówi Paweł Bartnik, przewodniczący komisji kultury Rady Miasta. – Chcemy, żeby taka decyzja już była, bo uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego jest dłuższą procedurą, i żeby został uchwalony już pod tę decyzję.

Komitet na rzecz Budowy Nowej Filharmonii Szczecińskiej

Zawiązał się ponad rok temu. Stworzyli go przedstawiciele różnych zawodów, kultury, nauki, lekarze, architekci, muzycy. Ponad 50 osób, które chcą jak najszybciej doprowadzić do wybudowania nowego gmachu. W ubiegłym roku architekt miasta przedstawił komitetowi kilka propozycji lokalizacji dla nowej siedziby, m.in. w Kosmosie, na pl. Mickiewicza, Kępie Parnickiej oraz na placu przy Małopolskiej (po Konzerhausie) i na Łasztowni. Do tej pory wahano się między dwiema ostatnimi.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 1 VI 2006 r.

Komentarz

Zwolennicy budowy filharmonii w miejscu dawnego Konzerthausu w jednym mają zapewne rację – ta lokalizacja jest w tej chwili bardziej realna od Łasztowni. Przy nikłym zainteresowaniu obecnych władz miasta zagospodarowaniem Śródodrza przyziemny pragmatyzm bierze górę nad marzeniami. Ale choć rozumiem ich argumenty, to jest mi zwyczajnie żal, że Szczecin nie potrafi porwać się na rzeczy ambitne, zadowalając się programem minimum. Obawiam się, że sprawa filharmonii to zła przepowiednia dla całej koncepcji zabudowy Śródodrza. A przecież i mieszkańcy Szczecina, i kandydaci na prezydenta miasta w ankiecie „Gazety Wyborczej” „Szczecin może być lepszy” jasno opowiedzieli się za budową nowoczesnej dzielnicy na Śródodrzu, wymieniając ją w pierwszej piątce najważniejszych zadań stojących przed miastem. Apeluję do radnych o wstrzymanie się z decyzją o lokalizacji filharmonii do czasu wyłonienia nowych władz. Może im nie zabraknie odwagi i determinacji w wykonywaniu postulatów mieszkańców Szczecina.

Piotr Szyliński