Opublikowane przez sedina w Kultura i Sztuka.

Student architektury wygrał konkurs „Gazety” na piosenkę o Szczecinie. Zrymował song o tym, jak rzeźbiarz Ludwig szukał inspiracji przy projektowaniu pomnika Sediny. Po raz pierwszy piosenka zostanie wykonana podczas Dni Morza.

Konkurs na tekst piosenki o Szczecinie ogłosiliśmy w połowie kwietnia. Chcieliśmy zachęcić mieszkańców, by na nowo zaczęli pisać piosenki o swoim mieście. Nie spodziewaliśmy się jednak tak dużego odzewu. Otrzymaliśmy aż 74 teksty. Jak się później okazało zarówno od amatorów jak i doświadczonych tekściarzy. Za wszystkie wszystkim autorom bardzo dziękujemy!

Konkurs wygrał Maciej Łapko, student architektury. Jego piosenka „Zapytaj marynarza” uzyskała 21 punktów. Nie jest to jednak piosenka stricte o Szczecinie, za to dowcipnie ujmuje wydarzenie z przedwojennej historii miasta – powstawanie pomnika Sediny.

– Napisałem ją od ręki. Ot tak, dla krotochwili. Bardzo się cieszę, że komuś się spodobała – mówi Maciej Łapko.

Po raz pierwszy piosenka zostanie publicznie wykonana 9 czerwca podczas Dni Morza. Muzykę do niej napisze Adam Opatowicz, dyrektor Teatru Polskiego.

– Pierwsze skojarzenie mam takie, że powinna to być muzyka typowa dla piosenki morsko-szantowo-żeglarskiej – mówi Adam Opatowicz. – A wykonanie chyba zbiorowe.

Utwór znajdzie się też w przygotowywanym przez Teatr Polski programie „Dancing Szczecin”.

Drugie miejsce zajęła, doceniona 19 punktami, piosenka „Szczeciński toast” Marii Ciszewskiej, autorki tekstów piosenek (m.in. dla Edyty Geppert), dziennikarki, a obecnie dyrektor programowej w Szczecińskiej Agencji Artystycznej. Pani Maria jest szczecinianką od siedmiu miesięcy (wcześniej mieszkała ponad 30 lat w Warszawie).

Trzecie miejsce (z 14 punktami) zajęła „Naszprycowana taksówka”, trawestacja „Zaczarowanej dorożki” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Ze swojego zbioru „odkurzył” ją i przesłał na konkurs szczeciński tekściarz Marek Maj. Napisał ją przed kilkoma laty do programu Piwnicy przy Krypcie. – To jest taki żart skierowany do miasta i jego władz, że Szczecin jest właśnie taki, a nie taki jak w „Zaczarowanej dorożce” – tłumaczy autor.

Za pierwszą trójką uplasowały się piosenki: „To jest miasto brudne i nudne…” Aleksandry Plenzler, „Bierz kurs na Szczecin!” Joanny Szymonik i „A mnie się ciągle śni…” Leszka Szopy. Wszystkie zdobyły po pięć punktów.

Piosenki oceniało sześciu jurorów: Tadeusz Klimowski – tekściarz i dziennikarz, Adam Opatowicz – dyrektor Teatru Polskiego, Maciej Silski – wokalista i laureat „Idola”, prof. Leszek Szaruga – poeta, krytyk i literaturoznawca, oraz Wojciech Jachim – redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” w Szczecinie, i Piotr Szyliński – szef działu miejskiego „Gazety”. Jurorzy nie znali nazwisk autorów. Każdy pracował osobno, typując pięć najlepszych tekstów od pierwszego do piątego. Za pierwsze miejsce piosenka dostawała pięć punktów, za piąte jeden punkt. Suma wszystkich punktów przyznanych przez jury dała zwycięzcę.

Dla Gazety

Tadeusz Klimowski – autor piosenek, kompozytor, dziennikarz

Pozwoliłem sobie stosować następujące kryteria: jakość tekstu; na ile jest to tekst „szczeciński”, to znaczy taki, który ma sens jedynie w odniesieniu do Szczecina; przydatność „piosenkowa” tekstu, który przecież trzeba będzie zaśpiewać, zaprezentować na scenie, a być może i nagrać, co przecież wiąże się z późniejszym wielokrotnym odtwarzaniem utworu (z tej to przyczyny np. dałem więcej punktów piosence „Szczeciński toast” niż „Naszprycowanej taksówce”, która podobała mi się najbardziej). No i kierowałem się też, oczywiście, własnym gustem i sumieniem.

Maciej Silski – wokalista

Parę tekstów zrobiło na mnie dobre wrażenie. Aczkolwiek nie jest to twórczość, którą bym się inspirował. Poziom piosenek? Można by powiedzieć rockandrollowy. Słowniki muzyczne podają, że rock’n’roll to muzyka, która ma nieskomplikowany rytm i warstwę harmoniczną często wzbogaconą o dosyć naiwny, prymitywny tekst.
Ale też można było się przekonać, że Szczecin nie jest tym ludziom obojętny.

Adam Opatowicz – dyrektor Teatru Polskiego

Wybierałem teksty, które spełniały wartości literackie, ale ich język był też muzyczny. Znalazłem kilka fajnych tekstów i dużo poetów naiwnych, ale za to przecież wielkich sercem i duchem. Na pewno oprócz zwycięskiej piosenki chciałbym niektóre fragmenty innych tekstów cytować ze sceny. Kilka tych literackich szurnięć piórem może stanowić rodzaj ironicznego spojrzenia na nasz program.

Rozmowa ze zwycięzcą

Ewa Podgajna: Od architektury do poezji droga wydaje się daleka. Pewnie pisze Pan wiersze do szuflady?

Maciej Łapko, zwycięzca konkursu na piosenkę o Szczecinie: Co najwyżej zdarza mi się wysyłać do przyjaciół wierszowane pocztówki z wakacji.

Jak więc powstała piosenka „Zapytaj marynarza”?

– Zainspirował mnie temat na internetowym forum dyskusyjnym „Gazety”. Ktoś rzucił tam pomysł: stwórzmy piosenkę o Sedinie. A ja właśnie szukałem jakiegoś zastępczego zajęcia, bo nie miałem ochoty zająć się tym, czym powinienem był. Napisałem ją od ręki. Ot tak, dla krotochwili. Gdzieś w godzinę, bo czasami dłużej szukałem rymów. A potem pojawił się ten konkurs. Bardzo się cieszę, że ta piosenka się komuś spodobała.

Tekst wpisuje się w nurt szantowy. Morskość pojawiała się w wielu nadesłanych nam piosenkach.

– Mój brat jest zapalonym wodniakiem. Sprowadził sporo jachtów. On wierzy w żeglarski wizerunek Szczecina. A ja trzymając się z nim, poznałem trochę szant w młodości. I może podświadomie napisałem piosenkę odrobinę w tym charakterze.

Przed wojną Szczecin słynął z przemysłu portowego. Po wojnie zresztą przecież też. 80 proc. Polaków nadal myśli, że Szczecin leży nad morzem. Mamy niesamowite położenie. Nad zalewem. Blisko morza. Z rzeką płynącą przez serce miasta. To jest miasto powołane nad wodą. I raczej szkoda, że tak mało jest to wykorzystywane.

Pan jest wielbicielem Sediny. Kibicuje Pan jej odtworzeniu?

– Jestem za wszystkim, co powoduje, że coś się dzieje w Szczecinie. I szkoda, że tych inicjatyw jest tak mało

Lubi Pan Szczecin?

– Ludzie, którzy przyjeżdżają z innych miast, z zagranicy, potrafią się zachwycać tym miastem. Mówią: fajne miasto macie, tyle zieleni, blisko wody. Tylko zapuszczone, bez inwestycji. Podejrzewam, że gdyby tutaj znalazła się jakaś opiekuńcza ręka, to naprawdę Szczecin mógłby się stać zagłębiem turystycznym, perłą Północy. Tylko, żeby powstawał w ludziach duch jednoczenia się z miejscem. Dlatego bardzo fajnie, że powstają takie konkursy jak te na piosenkę czy film o Szczecinie. One wiążą mieszkańców z miastem.

Szczecin jest moją ojczyzną i sądzę, że to miasto ma przyszłość. I niespecjalnie mam zamiar stąd się ruszać. Widzę tu dla siebie dużo możliwości rozwoju. Nie mam po co szukać gdzieś czegoś innego.

Nie myślał Pan o napisaniu piosenki, która oddawałaby współczesny charakter miasta?

– Jak wspomniałem, moje tworzenie było bardzo dorywcze. Miałem tą jedną piosenkę i kiedy nadarzyła się okazja, to ją po prostu wysłałem.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 21 V 2006 r.