Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

Szczecin, 14 listopada 1930 r., godz. 12.23.

Policjant zapukał do drzwi przy Nowym Rynku 1. Otworzyła mu tęga kobieta.
– Pani Alina Warach? – zapytał, patrząc na plik dokumentów, który trzymał w rękach.
– Tak, a bo co? – odpowiedziała kobieta, zapalając papierosa.
– Mam tu skargę lokatorów, m.in. pani, dotyczącą nielegalnego wynajmu pomieszczeń piwnicznych na mieszkania.
– Tam ze trzydzieści osób mieszka – ożywiła się kobieta. – Toż oni po jakiejś libacji puszczą nam kamienicę z dymem.
– Ale tam nikogo nie ma – zaoponował mężczyzna. – Sprawdzałem przed chwilą.
– No tak – zaśmiała się kobieta. – Jak pan świeci mundurem na trzy kilometry, to oni już zdążą uciec.
Policjant oderwał wzrok od dokumentów i spojrzał na kobietę.
– Jest jeszcze jeden donos – powiedział.
– Sto razy ważniejsza sprawa, panie władzo – ciągnęła lokatorka. – Tu na pierwszym piętrze jest ten bur…, kawiarnia. Kiedy mój mąż wraca wieczorem z pracy, jest tam nagabywany przez babska drugiej kategorii – wyszeptała przejęta kobieta.
W tej samej chwili przed drzwiami pojawił się jej mąż.
– Niestety nikt mnie nie nagabuje – westchnął z uśmiechem.
– Jak to niestety?! – oburzyła się żona.
– No, przecież te panie są tak ładnie ubrane, może udałoby mi się od nich kupić jakiś skąpy ciuszek dla ciebie.
Kobieta w jednej chwili zrobiła się purpurowa na twarzy i zaczęła się krztusić dymem z papierosa. Chwilę później mężczyźni uciekali po klatce schodowej przed spadającymi garnkami, ubraniami i walizkami.
Policjant umknął co sił w nogach. Przez okno na podwórzu wyglądała staruszka.
– Panie władzo, ja chciałabym złożyć donos – zagadnęła. – U tych Warachów to ciągle są awantury…

Fakty

Nowy Rynek powstał na placu między ratuszem a hotelem Arkona. Jeszcze na początku XIX w. stała tu największa w Szczecinie świątynia – kościół pw. św. Mikołaja. W grudniu 1811 r. w wieżę uderzył piorun. Kościół spłonął. Dopiero w latach 1814-1816 rozebrano jego resztki. Pusty plac od tej pory na mapach miasta nosił nazwę Nowego Rynku. Był otoczony kamienicami, w których znajdowały się mieszkania, warsztaty, a na parterach z reguły lokale o kiepskiej reputacji. Zachowała się skarga mieszkańców kamienicy przy Nowym Rynku 1. W 1930 r. napisali donos do policji budowlanej na kawiarnię, która według nich była wynajmowana „w celach nieobyczajnych” i kiedy mężczyźni wracają wieczorem do domu, są w bezwstydny sposób nagabywani przez „babska drugiej kategorii”.

Na podstawie: „Co tu kiedyś było”.

Patrycja Niczyj, Gazeta Wyborcza, 16 VIII 2001 r.