Opublikowane przez sedina w Publicystyka.

W felietonie „Kłopotliwa szczecińska rocznica” napisałem, że władze miasta nie bardzo wiedzą, co mają świętować 26 kwietnia. To się, niestety, potwierdziło.

W internecie i w komunikacie rozesłanym do mediów biuro prasowe zapowiadało rocznicę „wyzwolenia Szczecina”. Ale już z podpisanego przez prezydenta Mariana Jurczyka ogłoszenia w „Głosie” i „Kurierze” dowiedzieliśmy się, że wiązanki kwiatów pod pomnikiem Braterstwa Broni były wczoraj składane z okazji „61. rocznicy ustanowienia polskiej administracji w Szczecinie”.

Muszę po dwakroć zaprotestować.

1. Skoro to rocznica polskiej administracji, to dlaczego czciliśmy ją w kwaterze, gdzie pochowani są głównie żołnierze Armii Czerwonej? Nie lepiej byłoby złożyć kwiaty choćby pod pomnikiem Pionierów Szczecina na tym samym cmentarzu?

2. Twierdzenie, że 26 kwietnia 1945 r. to początek polskiej obecności w mieście, jest zwyczajnie nieprawdziwe. Pełnomocnik rządu na Pomorze Zachodnie Leonard Borkowicz wydał rozkaz o obsadzeniu Szczecina i mianowaniu polskiego prezydenta miasta 27 kwietnia 1945 r. w południe. Piotr Zaremba przybył do Szczecina na krótki rekonesans 28 kwietnia, ale jeszcze tego samego dnia wycofał się do Stargardu, a potem do Piły.

Polacy ulokowali się w mieście dopiero 30 kwietnia, a symbolicznym tego wyrazem było wciągnięcie polskiej flagi na gmach obecnego Urzędu Wojewódzkiego na Wałach Chrobrego. Przed rokiem, by uczcić 60-lecie polskiego Szczecina, przypomniano tę chwilę – 30 kwietnia 2005 r. polską flagę na Wałach Chrobrego wciągał na maszt… prezydent Marian Jurczyk.

Nie widzę żadnego powodu, by teraz podobną rocznicę obchodzić cztery dni wcześniej.

Jerzy Połowniak, Gazeta Wyborcza, 26 IV 2006 r.