Opublikowane przez piotr_now w Technika i Komunikacja.

Polska Żegluga Morska powstała w styczniu 1951 roku. Armator rozpoczynał swoją działalność z flotą zaledwie 11, w większości starych, statków. Aktualnie PŻM to przedsiębiorstwo z flotą 82 statków, zaliczane do największych przewoźników surowców masowych w Europie.

Na uwagę zasługuje na pewno s/s „Sołdek”. Patrząc na to z mojego punktu widzenia szkoda, że nie został zbudowany w Szczecinie, a w Stoczni Gdańskiej. Jednak fakt ten nie zaważył na jego historii. W okresie przeszło 31-letniej służby w morzu, przewiózł on 3,5 mln ton węgla, rud i innych ładunków.


Już 15 września 1947 roku rozpoczęto na traserni kreślenie elementów pierwszego polskiego rudowęglowca. Stanisław Sołdek („Morze”, nr 5/54) – doskonale wiedział, że jest to próba sił naszego młodego przemysłu stoczniowego, którego dalszy rozwój zależeć będzie w dużym stopniu od tego, jak to pierwsze nasze produkcyjne zadanie wykonamy, my – pierwsza kadra stoczniowców Polski Ludowej.

1 kwietnia 1948 roku położono stępkę pod pierwszy, pełnomorski statek. Symboliczny nit został wbity przez Adama Rapackiego, ówczesnego Ministra Żeglugi. Podczas jego przemówienia, które odbyło się podczas wodowania, 5 listopada 1948 roku, dało się słyszeć te oto słowa:

Statek otrzymał nazwę „Sołdek”. Nazwisko to, które znajdzie się na pierwszym, wybudowanym w Polsce statku pełnomorskim, jest nazwiskiem zwykłego robotnika i przodownika pracy, nie jest jego prywatnym nazwiskiem – lecz symbolem nazwisk wszystkich robotników stoczniowych.

Matka Chrzestna, Helena Sołdek – żona Stanisława Sołdka, dokonując aktu chrztu, rozbiła butelkę szampana o kadłub statku przy dźwiękach Hymnu Narodowego. Na pokład zamustrował się kpt. ż.w. Zbigniew Rybiański w dniu 5 września 1949 roku. Próbny rejs odbył się 24 września 1949 roku. Zakończył się około godziny 19:20 tegoż samego dnia.

24 października 1949 roku, Nabrzeże Gliwickim w Basenie Górniczym Portu Szczecińskiego. W tamten pamiętny dzień załadowano na „Sołdka” 2200 ton węgla eksportowanego do Belgii. Następnego dnia w towarzystwie tłumów mieszkańców Szczecina, którzy zebrali się na stokach Wałów Chrobrego, odbyło się uroczyste podniesienie bandery na rudowęglowcu, wybudowanym od stępki po maszt w polskiej stoczni. W samo południe „Sołdek” zacumował przy Wałach Chrobrego. Minister Rapacki w towarzystwie Stanisława Sołdka, przedstawicieli KW PZPR, WRN, przedsiębiorstw gospodarki morskiej wchodzi na pokład.

Polecam podnieść banderę – pada polecenie Ministra Żeglugi z mostku kapitańskiego. Orkiestra gra Hymn Narodowy, biało-czerwona bandera podnosi się wolno po flagowym maszcie.

Po chwilach przyjemności nastała ciężka praca. 26 października 1949 roku „Sołdek” wychodzi w swój pierwszy rejs do Belgii. Do Gandawy wszedł 30 października 1949 roku.

I znowu w historii tegoż rudowęglowca pojawia się data 1 kwietnia. Jednak tym razem jest rok 1972. Od lipca 1970 roku dowódcą statku był kapitan Żeglugi Wielkiej Jan Koc. To właśnie jemu w ten dzień przypadł zaszczyt dowodzenia statkiem podczas tysięcznego rejsu „Sołdka”. Rejs ze Szwecji zakończył się 3 kwietnia w Szczecinie. W przeddzień święta klasy robotniczej w 1972 roku, jako pierwszy statek w naszej flocie, został udekorowany „Sztandarem Pracy” I klasy. Był już wtedy „Sołdek” w wieku emerytalnym. Za dwa kolejne lata miał zakończyć swój pracowity żywot na morzu. Według wstępnych planów miał stanąć przy Wałach Chrobrego jako statek-skansen.

Port Szczeciński, wtorek 18 grudnia 1980 roku, godziny przedpołudniowe. Przy Nabrzeżu Wałbrzyskim stoi przycumowany s/s „Sołdek”. W ładowniach 2200 ton węgla, 29-osobowa załoga także w komplecie na pokładzie. Za chwilę powinien również pojawić się portowy holownik „Masław”, w którego asyście najstarszy wiekiem statek Polskiej Żeglugi Morskiej odpłynie w kolejny, 1476 rejs. Liczba ta zamknęła długa historię służby morskiej parowca. Kapitan Michał Sadłowski, dla którego ostatni rejs „Sołdka” był trzynastą podróżą na tej jednostce, zakończył go jeszcze przed świętami. O godzinie 11:00 przy burcie stanął „Masław”. Przybył także starszy pilot portowy, kapitan Żeglugi Wielkiej Julian Romanow. Ostatnie przygotowania, odcumowanie statku. „Masław” odciąga jednostkę od nabrzeża. Dochodzi godzina 12:25. Podobnej już w historii „Sołdka” niestety nie będzie…

Bardzo często niestety pojawiało się wtedy pytanie: Co z Sołdkiem ? Jego spokojna emerytura, jakby się mogło wydawać, do końca nie była pewna. Ostatecznie ważność jego „papierów” skończyła się 31 grudnia 1980 roku. Nie zapadały żadne decyzje, niejednokrotnie „Kurier Szczeciński” prowokował duskusje na ten temat, by nie poszły w zapomnienie karty historii zapisane ciężką pracą „Sołdka”. Na całe szczęście pomysł ze stakiem-skansenem został doprowadzony do końca. Niestety nie zacumował w Szczecinie, a w Gdańsku. Czy to źle czy dobrze ? Wydaje mi się, że najważniejsze, że możemy go podziwiać w całym swoim pięknie. Czymże jest kilkaset kilometrów drogi do Gdańska, by dotknąć historii…