Opublikowane przez gustloff w Pomniki.

Przy skrzyżowaniu al. Jedności Narodowej z al. Wyzwolenia, al. Niepodległości i pl. Żołnierza Polskiego, stoi od 1950 roku pomnik Wdzięczności dla Armii Radzieckiej, zwany w skrócie pomnikiem Wdzięczności. Zbudowany na podstawie projektu Józefa Starzyńskiego mierzy około 16 metrów (obelisk) według informacji znalezionych w dokumentacji opracowanej na zlecenie Miejskiego Konserwatora Zabytków lub 18 metrów jak podają materiały dostępne w Biurze Dokumentacji Zabytków u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.


Obelisk wykonany z żelbetonu, obłożony został z wierzchu płytkami piaskowca. Od frontu ozdobiono go półpełną rzeźbą figuralną z czerwonego granitu, z postaciami żołnierza radzieckiego w uścisku z robotnikiem polskim. Z tyłu umieszczono płaskorzeźbę z motywami kłosów, chorągwi, kotwicą, statkiem i wieńcem laurowym. Wzdłuż boków pomnika umocowano brązowe herby polskich miast portowych i daty ich wyzwolenia. I tak, od dołu z prawej strony: Szczecin, Ustka, Gdańsk, Tolkmicko, a z lewej strony: Kołobrzeg, Elbląg, Gdynia oraz awers medalu: Zasłużony na polu chwały i napis: Lenino 12 X 1943. Na samej górze widniała pięcioramienna gwiazda z napisem: CCCP – POBIEDA (alfabet rosyjski) oraz data „wyzwolenia” Szczecina 26 IV 1945. Do 1985 roku (czasu renowacji) była w tym miejscu inna data: 1941 – 1945.

Podstawa pomnika powstała jeszcze w roku 1894, jako jedna z części konnego pomnika cesarza Wilhelma I. W 1950 roku wykorzystano ją, jako cokół pod pomnik Wdzięczności. Wtedy to umieszczono na nim napis: Żołnierzom Armii Czerwonej lud pracujący Szczecina 26 IV 1950.

W uroczystościach odsłonięcia pomnika 23 kwietnia 1950 roku wzięło udział ponad pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców miasta. Tuż przed dziesiątą zjawili się także przedstawiciele władz państwowych: pierwszy sekretarz KW PZPR – Jerzy Pryma, przedstawiciel ambasady ZSRR – Walenko, konsul ZSRR w Szczecinie – Borysow, przedstawiciel Wojska Polskiego – generał dywizji Połturzycki oraz przedstawiciele Armii Czerwonej z pułkownikiem Garbatowem na czele. W pierwszej kolejności odczytano depeszę nadesłaną przez Ministra Obrony Narodowej Marszałka Polski Konstantego Rokossowskiego. Odsłonięcia pomnika przy dźwiękach hymnu radzieckiego dokonał sekretarz KM PZPR – Ciołkowski. W chwilę później liczne delegacje rozpoczęły składanie kwiatów i wieńców.



Przez wiele lat na placu przed pomnikiem odbywały się uroczystości i manifestacje. Tradycją stało się także składanie kwiatów przy okazji obchodów Miesiąca Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Dopiero przełom roku 1989 ukazał prawdziwy stosunek szczecińskiej ludności do tego monumentu. W 1990 roku sprawa pomnika trafiła na posiedzenie Rady Miasta. Pojawiły się plany przeniesienia obelisku na Cmentarz Centralny. Ostatecznie 25 lipca 1992 roku dokonano tylko demontażu gwiazdy wieńczącej obelisk. Cała operacja trwała blisko 10 godzin. Jak się okazało gwiazda była przymocowana stalowymi prętami zagłębionymi w cokole, co przy próbie oderwania jej przy pomocy dźwigu zaowocowało popękaniem obelisku. Wszystkiemu przyglądała się liczna grupa widzów, która nie szczędziła oklasków i okrzyków radości.



Sprawa usunięcia pozostałej części pomnika powróciła ponownie w 1997 roku, kiedy to grupa obywatelska w składzie: Tadeusz Biegasiewicz, Irena Blic Wołowicz, Zdzisław Łakomski i Henryk Michałowski poparła inicjatywę prezydenta Szczecina Bartłomieja Sochańskiego dotyczącą postawienia pomnika Józefa Piłsudskiego. Proponowano wówczas, by pomnik Marszałka ustawić właśnie w miejscu gdzie znajduje się pomnik Wdzięczności dla Armii Radzieckiej. Skończyło się tylko na

słowach. Obelisk na pl. Żołnierza Polskiego stoi do dziś.



O pomniku zrobiło się ponownie głośno w roku 2004 za sprawą piątki licealistów, którzy po blisko dwunastu latach od czasu zdjęcia gwiazdy z obelisku, odnaleźli ją porośniętą mchem na terenie Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Ogólnego nr 2. I znów od nowa rozgorzała dyskusja co należy z tym fantem uczynić. Pojawiła się propozycja, by gwiazdę przewieźć na Cmentarz Centralny i ułożyć ją przy kwaterach żołnierzy radzieckich. Sprzeciwił się jednak temu Wojewódzki Konserwator Zabytków, który uznał że gwiazda będzie się źle komponować z innymi obiektami. Ostatecznie gwiazdę przyjął Lech Karwowski – dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie , uzasadniając swą decyzję poniższymi słowami: Ta gwiazda jest świadectwem historii Szczecina. Nawet jeśli dzisiaj wydaje się ona świadkiem historii niechlubnej, za 50 lat może to być obiekt unikatowy. Dlatego przyjmujemy ją do muzeum. Eksponować jej nie będziemy, bo nie mamy nawet gdzie. Umieścimy ją na dziedzińcu. (…) Być może będziemy ją wykorzystywać do ekspozycji dotyczącej dziejów Szczecina po roku 1945.

Do 31 lipca 1945 roku, w miejscu gdzie obecnie znajduje się pomnik Wdzięczności, stał od 1 listopada 1894 roku jedenastometrowy pomnik cesarza Wilhelma I. Twórcą tego dzieła był profesor Karl Hilger z Charlottenburga. Monument wykonany został z brązu przez firmę Schäffer und Walker z Berlina.

Monument przedstawiał cesarza ubranego w mundur, siedzącego na idącym stępa koniu (Według Janiny Pieńkowskiej podczas uroczystego odsłonięcia pomnika ktoś spostrzegł, iż koń, którego dosiada cesarz, nie ma prawidłowo oddanego, specyficznego dla tego zwierzęcia chodu. Prof. Hilger przejął się swym błędem do tego stopnia, że… popełnił samobójstwo). Umieszczony na wysokim postumencie nawiązywał do najznakomitszego dzieła tego rodzaju, jakim w Prusach był pomnik konny Fryderyka Wilhelma w Berlinie wykonany przez Andreasa Schlütera. Dodatkowo boki neobarokowego cokołu zdobiły reliefy ze scenami historycznymi, a na jego rogach umieszczono cztery mniejsze postacie żołnierzy.



Niestety jeszcze przed zakończeniem drugiej wojny światowej z pomnika tego zdemontowano narożne sylwetki. Stało się to w roku 1942 lub 1943. Sam pomnik przetrwał w Szczecinie aż do końca lipca 1945 roku. Dopiero wtedy, choć Polacy byli w mieście już od kwietnia, kilku strażaków z pomocą przechodniów obwiązało cesarza wężami gaśniczymi i zrzuciło na ziemię.

Bardziej szczegółowy opis tego zdarzenia znajdujemy w książce Andrzeja Babińskiego „Przechadzki sentymentalne”. Jej autorowi udało się dotrzeć i porozmawiać z samym uczestnik tamtejszych wydarzeń, jednym z pierwszych polskich mieszkańców miasta – Stanisławem Lagunem. Oto co czytamy na ten temat:

Ze straży pożarnej było blisko do pl. Żołnierza Polskiego, na którym wciąż tkwił na cokole pomnik Wilhelma I. Pan Stanisław nie mógł znieść tego widoku. Na drodze trudnych do odtworzenia skojarzeń twórca pruskiej potęgi stał się dla niego symbolem całego dotychczasowego zła wyrządzonego jego narodowi. Staszek bowiem, tuż po wojnie, miał wciąż przed oczami zarówno czerwonoarmistów – którzy w Nowej Wilejce przed załadowaniem do bydlęcych wagonów transportu polskich jeńców zrywali im z mundurów i rogatywek orzełki, wrzucając je następnie do ognia – jak i strażników Wehrmachtu w hitlerowskich Niemczech, którzy odcinali od polskich mundurów i wojskowych czapek guziki z orłami, depcząc je z nienawiścią. Chodził zatem Staszek wokół monumentu, aż wreszcie nie wytrzymał. Zameldował się u komendanta straży mjra Duraja z prośbą, by oddelegował wraz z nim czterech strażaków do zwalenia starego Fryca z cokołu. Dowódca się zgodził. Pobiegli na plac. W mgnieniu oka Staszek wdrapał się na spiżową kobyłę, założył cesarzowi worek na głowę, przywiązał linę, zeskoczył na ziemię i w piątkę zaczęli ciągnąć. Choć, bestia, stał mocno, nie dawali za wygraną, zwłaszcza że wokół zaczęły się gromadzić grupki gapiów, głównie Niemców, ale także Polaków i Rosjan. Jeszcze jeden wysiłek, silne szarpnięcie i pomnik runął.

Było to coś bardzo mocnego – coś, co kazało im stanąć na baczność i zaśpiewać, a właściwie wykrzyczeć wszystkie zwrotki „Roty”: „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…”. Później jeden z ich piątki znalazł kawał deski, czarną pastą do butów nagryzmolił na niej napis: „Trzymamy straż nad tym miastem” i oparł ją o pusty cokół.



To co pozostało po dziele berlińskiego twórcy przekazano na złom , a jak twierdzi Antoni Adamczak – przewieziono do Danii, gdzie metal zużyto na nowy odlew (według rzeźbiarza B. Thorvaldsena) pomnika księcia Józefa Poniatowskiego zniszczonego w 1944 roku przez hitlerowców w Warszawie.