Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

Szczecin, 16 lipca 1925 r., godz. 07.23.

Marcin tupał głośno, chodząc po mieszkaniu, i trzaskał drzwiami. – No, weź go do kopalni – namawiała Tomasza siwowłosa Gertruda. – Smarkacz to jeszcze, ale przyda mu się trochę dyscypliny.
– Nigdzie nie pójdzie – odrzekł niewzruszony mężczyzna. – Dzisiaj musimy pokonać spory kawałek w głąb ściany południowej. Nie będę miał czasu pilnować niesfornego dzieciaka.
– Ja mam już 16 lat – odezwał się stojący za nim syn.
– I mleko pod nosem – dodał Tomasz.
Chłopiec wybiegł z mieszkania z płaczem. Mężczyzna skończył śniadanie, pożegnał się z Gertrudą i chwilę później był już na odprawie w kopalni. Po przydzieleniu mu rewiru i odebraniu narzędzi wyruszył z innymi górnikami do pracy. Tym razem szło im bardzo ciężko. Ściany wydawały się twarde jak z żelaza. Tomasz musiał wspomagać kolegów i wspólnie z nimi przekopywać jeden odcinek. Po kilku godzinach dostrzegł w jednym z korytarzy znaną mu postać.
– A niech to diabli! – krzyknął. – Niech tylko cię dorwę, to ci skórę wygarbuję!
Tomasz rzucił się w pogoń za synem. Marcin przeciskał się przez korytarze i szukał wyjścia. Kiedy wybiegł z kopalni, odwrócił się na chwilę. Ojciec biegł za nim z kilofem.
W końcu wystraszony chłopak stanął w miejscu i zaczął płakać.
– Ja ci, ojczulku, kanapki i kawę przyniosłem – zaczął, szlochając.
– O kanapkach to ty zapomnij – groził Tomasz, ciężko dysząc. – O chlebie i wodzie pod kluczem będziesz siedział, a o wyjściu z domu… – nie skończył. Z oddali usłyszał potężny huk i krzyki.
Obaj mężczyźni co sił w nogach pobiegli do kopalni. A raczej w miejsce, gdzie ona była. Bo teraz była tam woda. Ludzie z paniką uciekali przed rwącym nurtem wypływającym ze ścian.
Tomasz przeżegnał się.
– Wiedziałem, że tam woda z drugiej strony napiera – wyszeptał. – Nigdy ściany nie były tak twarde.

Fakty

W 1862 r. została założona cementownia w Zdrojach. Zatrudniono w niej 259 pracowników. Surowce fabryka miała na wyciągnięcie ręki. Wydobywała je z położonych w sąsiedztwie wzgórz. To właśnie cementowni szczecinianie zawdzięczają Jezioro Szmaragdowe. W tym miejscu powstała potężna odkrywkowa kopalnia kredy, która działała z powodzeniem dokładnie do 16 lipca 1925 r. Wtedy nastąpiła katastrofa. Górnicy przebili się do podziemnego jeziora. Woda wdarła się od strony południowej, zalewając całe wyrobisko. Zginęło kilkunastu górników.

Patrycja Niczyj, Gazeta Wyborcza, 8 VIII 2001 r.