Opublikowane przez gustloff w Pomniki.

Przy zbiegu ulic: Władysława Nehringa i Szosy Polskiej stoi pomnik Pamięci tych którzy zdobywali Szczecin. Autor tego projektu, jak i jego wykonawca, nie są znani. Również określenie dokładnej daty powstania tego dzieła jest w znacznym stopniu utrudnione. W dokumentach Miejskiego Konserwatora Zabytków znalazłem informację, iż pomnik ten powstał w latach 40/50-tych XX wieku. Dokładniejszą datę podaje „Encyklopedia Szczecina”, gdzie można wyczytać, iż „w kwietniu 1995 roku wymieniono tablicę (z 1945) z napisem w języku rosyjskim na polski”. Niestety nie dotarłem do innych materiałów, które potwierdzałyby, że pomnik ten powstał w 1945 roku.

Monument o kompozycji architektonicznej (pseudoportyk) w formie cenotafu, wykonany z betonu, drewna oraz granitu. Na froncie pomnika kamienna tablica na której widnieje inskrypcja: Pamięci tych którzy zdobywali Szczecin w kwietniu 1945. Mieszkańcy polskiego Szczecina. Zaraz za nim metaloplastyczna, wielkopłaszczyznowa krata, z symbolami sierpa i młota oraz gwiazdy. Wysokość całkowita pomnika – około 360 centymetrów. Wymiary kraty to około 650 na 650 centymetrów.





Tak oto upamiętnione wydarzenia wspominał generał Paweł Iwanowicz Batow:

Hitlerowcy przekształcili Szczecin i jego nowoczesne urządzenia obronne w twierdzę nie do zdobycia, jak chełpił się Hitler w jednym ze swoich rozkazów. Atak nasz rozpoczął się 20 kwietnia. Poprzedziły go salwy naszych sławnych „katiusz”. Część dział strzelała dymnymi pociskami, aby zmylić obserwacyjne punkty przeciwnika. W tym momencie pierwsze odziały naszych wojsk zaczęły przeprawę przez zachodnią Odrę. Dzień ten zakończył się sforsowaniem rzeki i utworzeniem wąskiego przyczółka oraz zajęciem pozycji wyjściowych. Nasze oddziały odparły 30 kontrataków hitlerowców, w których nieprzyjaciel stracił ponad 1200 żołnierzy i oficerów. Następnego dnia kontynuowaliśmy natarcie. Mimo niezwykłej obrony hitlerowców udało się nam zdobyć dobrze ufortyfikowany punkt Kurowo oraz przerzucić na przyczółek 29 batalionów strzeleckich i uruchomić na południe od autostrady most przez wschodnią Odrę. Pod wieczór 22 kwietnia nasze wojska przełamały opór przeciwnika, (…) i zajęły punkt oporu w Górnym Siodle. (…) Hitlerowskim wojskom groziło pełne okrążenie, a my przeprawiwszy się na zachodni brzeg zachodniej Odry, szykowaliśmy się do decydującego ataku.

Atak ten nastąpił 25 kwietnia o godzinie 11.00 po półgodzinnym przygotowaniu artyleryjskim. Walczące na południu od Szczecina wojska 65. Armii generała Batowa opanowały Smolęcin, Pomellen, Karwowo i Barnisław, jednakże dowódcy nie zależało zbyt szczególnie na szturmowaniu samego Szczecina. Uczestnik walk pod Stalingradem dobrze wiedział czym jest walka na ulicach miasta. Dlatego starał się oddać ten „przywilej” dowódcy 2. Armii Uderzeniowej – generałowi Iwanowi Fiedunińskiemu, który nie chciał się jednak na to zgodzić. Ostatecznie sprawę rozwiązał dowódca 2. Frontu Białoruskiego marszałek Rokossowski. Jeszcze tego samego dnia wydał rozkaz, według którego 65. Armia generała Batowa miała pójść prosto na Rostock, a 2. Armia Uderzeniowa miała zająć Szczecin.
Jak się okazało – generałowi Fiedunińskiemu sprzyjało szczęście – Niemcy zrezygnowali z obrony miasta. Ale, że żołnierze Batowa, zanim zmieniły ich dywizje 2. Armii, zdążyli jeszcze zahaczyć o Gumieńce i Pomorzany, to i zaszczytne miano zdobywcy miasta przypadło właśnie Batowowi. Chociaż w Szczecinie podczas wojny nie był, a przed zdobywaniem Szczecina bronił się, jak tylko potrafił.