Opublikowane przez Torney w Kultura i Sztuka.

Ponad rok temu pierwszy raz prezentowaliśmy na portalu zdjęcia posągu Mojżesza, pochodzącego z rezydencji Toepfferów. Stan dzieła sztuki pogarsza się, bo wciąż pozostaje na warszawskim wygnaniu.

Ewidentnie widać, że władze i studenci ASP za nic sobie mają jego obecność w stolicy. Widoczne już w marcu 2005 r. pęknięcia pogłębiają się, a dziury powstałe w miejscu odłupanych elementów choćby twarzy Mojżesza drążone są dalej.








Na paznokciach prawej stopy pozostają resztki „lakieru” użytego przez jakiegoś dowcipnisia, palce stopy lewej niedługo zapewne znikną – być może wystarczyłoby je podważyć, by mieć pamiątkę ze stolicy.








Posąg, póki pozostaje w Warszawie, będzie traktowany po macoszemu. Powinien zatem wrócić.
Nie jest to jednak proste. Nawet gdyby władze ASP nie straszyły już szczecinian protestami tysięcy warszawiaków w obronie Mojżesza, tak jak to miało mieć miejsce w przypadku konnego posągu kondotiera Colleoniego, i wyraziły zgodę na jego zwrot, pojawiają się problemy w Szczecinie. Trzeba bowiem znaleźć miejsce, gdzie byłby eksponowany, a to wymaga zaangażowania na przykład Muzeum Narodowego. Spore koszty wiążą się również z samym transportem ze stolicy, o renowacji zabytku nie wspominając. Inne, w postaci np. żądań wykonania kopii dla ASP, optymistycznie eliminuję (choć sam nie wiem dlaczego).

Czy jednak kiedykolwiek w ten sposób będziemy mogli spojrzeć na sprawę powrotu naszego Mojżesza?

Mojżeszu, wróć!