Opublikowane przez sedina w Podziemia.

Pod Wałami Chrobrego są podziemia, którymi można dotrzeć do pozostałości po XIX-wiecznym forcie, a może nawet przejść na drugą stronę Odry.

Reporterzy „Gazety” jako pierwsi dziennikarze dotarli wczoraj do fragmentu najbardziej tajemniczej części podziemi pod Urzędem Wojewódzkim przy Wałach Chrobrego. Przez kilkadziesiąt lat były niedostępne, po sufit zalane wodą, która dopiero teraz została wypompowana.

– Nigdy tu nie byłem – przyznał pracujący w urzędzie od 54 lat pan Tadeusz Strzelczyk, który towarzyszył nam we wczorajszej wyprawie.

Tunel do Odry

Kiedy w 1997 r. po raz pierwszy zszedłem do podziemi Urzędu Wojewódzkiego, wyprawa zakończyła się w wielkiej, żelbetowej piwnicy pod frontowym skrzydłem potężnego gmachu. Na podłodze było pełno wody. W oddali, w ścianie, widać było wejście do niemal całkowicie zalanego tunelu.

– Prowadzi chyba do Odry – mówił towarzyszący mi urzędnik.

Nikt nie potrafił tego potwierdzić. Nie było żadnych materiałów na ten temat, także dokumentów poświadczających, że podziemia są głębsze. A mogą być – Wały Chrobrego stoją przecież na murach potężnego, XIX-wiecznego fortu, który z pewnością posiadał rozbudowane lochy.

Zaraz po naszej wizycie wejście do tunelu zamurowano. Obawiano się, że wielka fala powodziowa, jaka zbliżała się wtedy do Szczecina, poprzez podziemia wedrze się do urzędu.

Zagadka tajemniczych podziemi znów jednak odżyła. Na początku roku, bez specjalnego rozgłosu, Urząd Wojewódzki zabrał się za jej rozwikłanie. Pomaga w tym odnaleziona niedawno część poniemieckiej i sporządzonej zaraz po wojnie dokumentacji gmachu. Leżała w jednej z szaf w urzędzie. Znalazł ją przez przypadek nowy pracownik, który zajął miejsce emerytowanej urzędniczki.

– Chcemy wykorzystać podziemia do ułożenia w nich światłowodu, który ma przebiegać przez Wały Chrobrego – tłumaczy Daniel Miazga, dyrektor Biura Dyrektora Generalnego Urzędu Wojewódzkiego.

Urzędnicy podejrzewają, że gmachy wzdłuż Wałów Chrobrego połączone są tunelem, przez który można puścić kabel. Ale nie tylko.

Daniel Miazga rozkłada przede mną płócienny plan piwnicy wykonany w październiku 1945 r. już przez polską administrację. Od skraju fundamentów w kierunku Odry prowadzi urywający się na planie korytarz. Obok napis: „szacht podziemny do Odry”.

– To ten tunel, który w 1997 r. był zalany i został zamurowany – mówię.

– Niedawno rozbiliśmy ścianę, a wodę wypompowali straży – mówi Daniel Miazga. – Chce pan zobaczyć, co odkryliśmy?

Dochodzimy do fortu

Razem z dyrektorem Miazgą, Andrzejem Nowickim, administratorem sieci komputerowej (który zajmuje się światłowodem) i fotoreporterem Darkiem Gorajskim schodzimy do podziemi. Towarzyszący nam Tadeusz Strzelczyk nie słyszał, by ktoś po wojnie badał tajemnicze przejście.

Wchodzimy do wąskiego tunelu. Latarka oświetla żelbetową konstrukcję. Jest identyczna jak ta, którą widziałem w podziemiach wybudowanych tuż przed II wojną światową i już w czasie jej trwania. Czy ta część podziemi jest młodsza niż powstały jeszcze przed I wojną gmach? Strome schody prowadzą w dół.

– Budowlańcy, którzy tu z nami zeszli, twierdzą, że konstrukcja schodów jest taka, że z pewnością pod nimi jest jeszcze jakieś pomieszczenie – mówi Daniel Miazga. – Wejścia do niego na razie nie znaleźliśmy.

Tunel wyrównuje się. Jesteśmy mniej więcej 12-15 m pod poziomem jezdni przy gmachu urzędu. Na podłodze wody po kostki. Po 20 m żelbetowy tunel kończy się. Teraz ma kształt jajowaty, zbudowany jest cegieł. Prawdopodobnie dotarliśmy do konstrukcji XIX-wiecznego fortu Leopolda, na którym na początku XX w. usypano dzisiejsze wały. Przed nami ceglana ściana.

– Nasi pracownicy rozbili ją i okazało się, że dalej jest gruz – pokazuje mi Andrzej Nowicki.

Potężnymi, 60-centymetrowym wiertłem zaczęli go wykruszać i wydobywać. W ten sposób wydrążyli blisko dwumetrowy, wąziutki tunel. Dokopali się nim do kolejnej ściany. Na niej złamało się wiertło.

– Widać jedynie, że za tymi cegłami tunel dalej gdzieś ciągnie się – mówi Andrzej Nowicki, oświetlając naruszoną ścianę.

– Gdzie? – pytam.

– Nie wiemy, jedna z legend krążących po urzędzie mówi, że w kierunku kapitanatu portu, druga – że na Łasztownię – mówi Nowicki.

Kolejne zagadki

Chcę głębiej zajrzeć do tunelu. Noga omal nie wpada mi głęboko pod wodę. W podłodze tunelu jest dziura. Gdzieś tam w głąb prowadzi biegnąca wzdłuż ściany pordzewiała rura. To kolejna zagadka.

Prace w tunelu ruszą być może jeszcze w tym tygodniu. W każdej chwili do pomocy gotowi są strażacy ze swoimi pompami, a nawet ekipą nurków. Jeśli okaże się, że tunel prowadzi pod rzeką do Łasztowni, to zostanie wykorzystany do ułożenia w nim światłowodu prowadzącego na Międzyodrze.

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza, 28 III 2006 r.