Opublikowane przez sedina w Technika i Komunikacja.

Treść apelu umieszczonego w serwisie hobbystycznym Komunikacja Miejska Szczecin

Ponad 8 miesięcy temu, na ulicy Klonowica zaprezentowano pierwszą propozycję nowego malowania MZK. Niedługo później objawiły się nam kolejne tramwaje pomalowane według wizji pracowników MZK.

Wiele podawano powodów, dla których szczecińskie tramwaje powinny zostać przemalowane. Najpierw twierdzono, że biały kolor na szczecińskich tramwajach szybko się brudzi. Próbowano przy tym ludziom wmówić, że inne kolory brudzić się będą mniej. Jednak brud nie wybiera i nie trzeba było dużo czasu, aby się o tym przekonać. MZK ogłosiło więc przetarg na codzienne sprzątanie oraz mycie szczecińskich wagonów. Czy tramwaje faktycznie będą od tego czystsze? Jeśli tak, to argument o brudzeniu się zupełnie traci sens. Zresztą spółki autobusowe nie od dziś udowadniają na przykładzie 80 autobusów Volvo, że utrzymanie ich w czystości nie jest takie trudne.


Drugim argumentem było, aby szczecińskie tramwaje się wyróżniały. I nikt nie chciał zauważyć, że już się wyróżniają. Może my, mieszkańcy Szczecina tego nie widzimy, bo mamy je na co dzień, ale na tle innych polskich miast, malowanie naszej komunikacji miejskiej wyróżnia się innowacyjnością i odwagą. Jednak nawet przy rozpatrzeniu samej tylko aglomeracji – szczecińskie tramwaje i autobusy jako pojazdy jasne, są łatwo rozpoznawalne wśród szarzyzny miejskiej architektury. Mało tego. Początkowy faworyt inicjatora malowania wagonów dyrektora Turczyna – malowanie pomarańczowo-kremowe jest identyczne jak to stosowane w Gdańsku. Pół roku po rozpoczęciu się całej burzy, kolejny wagon pomalowano w sposób, w jaki malowano wszystkie fabrycznie nowe tramwaje od lat 70-tych ubiegłego wieku. Czy szczecińskie tramwaje mają wyróżniać się tym, że nie tylko są, ale i wyglądają jak z poprzedniej epoki?

Z czasem zaczęły się pojawiać argumenty coraz mniej sensowne. Podobno naklejanie czerwono-granatowych pasków nawiązujących do barw miasta Szczecina jest strasznie nużącym zadaniem dla pracowników MZK. Trudno się nie zgodzić – przykłady wagonów, w których nie dokończono malowania można mnożyć. Ale czy lenistwo pracowników MZK jest wystarczającym argumentem, aby zmieniać schemat malowania? W prywatnym przedsiębiorstwie takie osoby już dawno by zwolniono za narażanie na szwank dobrego imienia firmy.

Kiedy więc obaliliśmy argumenty za malowaniem wagonów na nowo, przedstawmy kilka argumentów przeciw.

Po pierwsze: koszty takiej operacji prawdopodobnie idą w miliony złotych. Zadanie polega na przemalowaniu 208 wagonów. Początkowo mówiło się o malowaniu wyłącznie w czasie remontów, jednak budżet miasta na rok 2006 przewiduje remont tylko 4 wagonów. Wymyślono więc coś, co ładnie nazwano rewitalizacją. Tramwaje mają być wysyłane do Wydziału Napraw Taboru MZK, gdzie będą malowane. W ten sposób pieniądze, które możnaby spożytkować np. na wymianę przerdzewiałych i grożących przewróceniem słupów trakcyjnych, wydawane będą na pokrycie dogorywających tramwajów kolejną warstwą lakieru, tylko po to, aby ludzie mieli wrażenie, że miasto o nie dba. Nawet i to jednak nie wystarczy, aby przemalować wszystkie wagony w dającej się przewidzieć przyszłości.

Po drugie: na całej operacji ucierpi wizerunek miasta. Tyle się o nim ostatnio mówi w kontekście przyszłorocznych regat, a nikt nie zadał sobie prostego pytania: jak to będzie wyglądało, kiedy ludzie odwiedzający Szczecin będą mogli podziwiać tramwaje w obecnym malowaniu, tramwaje w nowym malowaniu (jakiejkolwiek nie miałoby ono postaci), tramwaje w reklamach, tramwaje w różnych wersjach niedoszłego nowego malowania oraz autobusy również w obecnej wersji malowania. A może miasto będzie chciało zmusić przewoźników autobusowych – spółki będące wyłączną własnością miasta – do przemalowania swoich autobusów kosztem inwestycji w odnowę taboru?

Po trzecie: dlaczego zamiast rozwiązać problem, mamy go maskować? Skąd w MZK oraz w Urzędzie Miasta biorą się ludzie, którzy wiadro z wodą i szmatę chcą zastąpić wiadrem z farbą i pędzlem? Czy naprawdę stać nas na to, aby za kilka lat stwierdzić, że miasto wydało kilka milionów złotych, poświęciło wizerunek komunikacji, a efekt będzie ten sam – tramwaje nadal będą brudne, bo nikt ich nie myje?

Po czwarte: czy naprawdę chcemy przekreślić ostatnie 10 historii miasta? W 1995 roku na ulice miasta wyjechały nowe autobusy Volvo pomalowane według obecnego schematu. Dopiero w ubiegłym roku przemalowano ostatniego ikarusa w barwy biało-granatowo-czerwone. Operacja malowania taboru trwała więc 10 długich lat. Czy to już polska cecha narodowa, aby to co dobrze funkcjonuje, a zostało po naszych poprzednikach, trzeba zniszczyć i stawiać wszystko od nowa?

Odpowiedzi, na większość z postawionych tu pytań nasuwają się same. Dlatego ośmielamy się twierdzić, że cała akcja zapoczątkowana przez zastępcę dyrektora MZK ds. eksploatacji Krzysztofa Turczyna nie ma sensu. Jest to typowy przykład, jak w publicznym przedsiębiorstwie wyrzuca się pieniądze w błoto przy okazji szkodząc całemu miastu. Szczecinowi nie potrzebne są stare tramwaje w nowym malowaniu. Szczecinowi potrzebne są ogromne inwestycje w remonty taboru i torowisk.

Marcin Stefanowicz