Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Praca konkursowa

Opowiadanie oparte na przeżyciach i wspomnieniach mojej prababci, Czesławy Mizgały, która pracowała wówczas w Zakładzie Włókien Chemicznych „Wiskord” Żydowce (zakład ten zajmował czołowe miejsce w produkcji włókien sztucznych i wiskozowych, przerabiana była tam również celuloza, która była sprowadzana z Holandii i ze Szwecji; produkowano również kasety i opakowania plastikowe; zatrudnionych w tym czasie było około 4000 osób). Babcia moja pracowała w tym zakładzie do 1986 r., a później przeszła już na emeryturę – razem 46 lat. W okresie stanu wojennego w swoim zakładzie pracy była w komitecie strajkowym.
13 grudnia 1981 r. (niedziela) o godz. 9.00 rano, zamiast tradycyjnego programu dla dzieci „TELERANEK”, w specjalnym komunikacie Prezydent Generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny. Wiadomość ta wstrząsnęła i zaniepokoiła jej rodziną. Nie można było się z nikim skontaktować, gdyż były wyłączone wszystkie telefony… W tym dniu, idąc do kościoła z całą rodziną, z przerażeniem patrzyła na czołgi, koksowniki i mnóstwo wojska oraz milicji, którzy zaczęli się gromadzić na ulicach. Ludzie byli zdezorientowani, co się w ogóle dzieje, co będzie z nimi.

W zakładach, w całym kraju, następowały masówki i wybuchały strajki, była niezgoda. Np. w „Wiskordzie” pilnowano i dyżurowano, żeby prowokatorzy nie podpalili towaru i nie narobili szkód, bo wówczas wszystko byłoby na pracowników.
W Kopalnii „Wujek” zginęło wówczas 9 górników, podczas zamieszek. Również w Stoczni Szczecińskiej było wielu ludzi poszkodowanych (tam pracowała moja druga prababcia, na dźwigu – mówiła, że ludzie koczowali w stoczni przez kilka dni i nocy, dzieci jej musiały donosić jedzenie i picie, może i tamta sytuacja po części przyczyniła się do obecnej choroby mojej babci – choroby Alzhaimera).
W czasie stanu wojennego życie wyglądało bardzo przygnębiająco, nie można było wyjeżdżać z miasta, trzeba było mieć specjalną przepustkę. Od godz. 22 do 6 rano została wprowadzona godzina milicyjna – w tych godzinach, jeżeli ktoś znajdował się na ulicy, był skrupulatnie kontrolowany. Również osoby te były zabierane na komisariaty, a tam byli ludzie bici.

W tym okresie były aresztowania oraz wiele osób zostało internowanych (wsadzani byli do więzień za przynależność do „Solidarności”, opozycji). Nad osobami internowanymi znęcano się poprzez polewanie lodowatą wodą, a była to zima i ogromne mrozy. Te osoby przetrzymywane były nawet po kilka lat.
Nie można było wyjeżdżać za granicę, trzeba było mieć specjalne zaproszenia, ale po odbiór paszportu przychodziło się po kilka razy i nie zawsze się otrzymało. Po powrocie z zagranicy paszport trzeba było zwrócić.
Represja była nawet za to, że chodziło się do kościoła. W tym czasie nie odbywały się również zajęcia ani w szkole, ani na wyższych uczelniach.
Na półkach sklepowych nie było nic – stał tylko ocet. Na wiele produktów były kartki, tzn. na cukier, mięso, buty, papierosy, alkohol, czekoladę. Po mięso i produkty, również na kartki, stało się w uciążliwych kolejkach po kilkadziesiąt godzin, a za pralką to trzeba było nawet stać kilka dni i nocy. I do tego były jeszcze zapisy, tzw. kolejki społeczne.
Moja babcia mieszkała na osiedlu „Słonecznym” i wtedy nie było jeszcze takich sklepów jak są teraz – tylko były kontenery, w których owe produkty się „wystawało” po kilkanaście godzin.
Ale trzeba również przyznać, że w stanie wojennym ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi, serdeczni, dobrzy i wyrozumiali, każdy był w podobnej sytuacji, a ludzie sobie bardzo pomagali, jak tylko mogli. Z sąsiadami słuchano radia „Wolna Europa” – i to w ukryci, i po cichu.

Stan wojenny został zawieszony w lipcu 1983 r. i moja babcia byłaby wdzięczna losowi, aby jej wnuczki nie musiały przeżywać takiego koszmaru i takich sytuacji. Szkoda tylko, że nie ma żadnych pamiątek, bo bała się trzymać je w domu. Wiele rzeczy musiała po prostu spalić, bo za takie rzeczy też można było być aresztowanym. Ale otrzymała kilka medali zasługi.


Plakat nawołujący do strajku mieszkańców Szczecina, 1981 r.




Wspomnienia spisała: Paulina Piechówka z kl. 6 Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie.
Opiekun: Anna Witkowska.
Wspominała: Czesława Mizgała.