Opublikowane przez sedina w Pomniki.

Do wydziału kultury Urzędu Miasta wpłynął projekt, zgodnie z którym planuje się na szczycie pomnika Wdzięczności – zwieńczonym do 1992 r. sowiecką gwiazdą, a teraz pustym – umieścić polskiego orła. Orędownikiem pomysłu jest przewodniczący Rady Miasta Jan Stopyra, który uważa, że zaniedbany pomnik trzeba „uestetyzować” i „adaptować do współczesnych potrzeb”. Czy ten pomysł ma sens? Kolejne głosy w tej sprawie.

Paweł Bartnik, przewodniczący komisji kultury i edukacji Rady Miasta

W sensie emocjonalnym jestem za tym, żeby symbole, które świadczą o tym, że Polska przez wiele lat miała bardzo ograniczoną suwerenność, nie znajdowały się w najważniejszych miejscach miasta.

W sensie historycznym – bo jestem też historykiem – niszczenie pomników nie jest dobre, dlatego że są one świadectwem jakiegoś czasu. Ich niszczenie nie jest dobre dla przyszłości. Dzisiaj budzą one nasze negatywne i złe emocje, niedawno budziły jeszcze większe, a za 300 lat będą po prostu świadectwem historii.

Była kiedyś taka inicjatywa, która mi się najbardziej podobała, żeby ten pomnik rozebrać i przenieść na Cmentarz Centralny, żeby sobie tam stał i pozostał dla potomnych. Nawet była w tej sprawie jakaś ugoda z ambasadą rosyjską. Tylko potem okazało się, że to jest technicznie trudne do zrobienia, bo pomnik jest wykonany z jakiegoś nierozbieralnego żelbetu. Może jednak po kilkunastu latach ta bariera jest już do przezwyciężenia.

Myślę, że ta strona rosyjska też jest istotna, bo my przecież nie działamy w próżni. W międzyczasie wszystko się zmieniło na świecie, również i Rosja. I stosunki z Rosją są ważne i też nie powinniśmy wywoływać złych emocji u nich. A oni przecież mają z kolei zupełnie inne emocje w stosunku do tych pomników, do tych ludzi, którzy tutaj walczyli.

Osadzanie orła zupełnie zmienia charakter pomnika. Niektórzy mogą to też odebrać jako deprecjację orła. Miejsce po pomniku Wdzięczności można by zagospodarować jakimś pomnikiem patriotycznym, bliższym i potrzebniejszym nam, Polakom.

Jeśli sprawa trafi pod obrady Rady Miasta, wtedy spróbujemy jakąś podjąć decyzję.

Kazimierz Wóycicki, dyrektor szczecińskiego oddziału IPN-u

Ten pomnik jest bardzo charakterystyczny dla monumentów, które stawiano w całej Polsce, a które miały przypominać nie tylko o zwycięstwie wojennym, ale i dominacji sowieckiej. Na pomniku obok żołnierza polskiego figuruje żołnierz sowiecki, który na ziemiach uzyskanych przez Polskę po 1945 r. zachowywał się często samowolnie i był sprawcą wielu gwałtów i rabunków. Do roku 1989 nie wolno było publicznie o tym mówić.

Polski orzeł w koronie nie pasuje do tego pomnika. Nie ta architektura i nie ta stylistyka. Nie odebrałby pomnikowi jego dawnego znaczenia i nie wiadomo, jakie nowe miałby nadawać. Sowieckiej gwiazdy nie da się zastąpić polskim orłem. Warto raczej pamiętać, czym ten pomnik był i czym była sowiecka dominacja. Powinien być rodzajem zabytku, który przypomina o tych trudnych czasach 1945-1989, kiedy nasz kraj był nie w pełni suwerenny. Zamiast orła, który do tego pomnika zupełnie nie pasuje, widziałby raczej na nim odpowiednią tablicę-objaśnienie (być może i jego zdjęcie z gwiazdą), czym on był i co oznaczał.

Istotnie trzeba zdecydować, co uczynić z tym smutnym monumentem w środku miasta, ponieważ nie może on tam jedynie niszczeć. Niech pozostanie, ale ustawiony jakby w cudzysłowie, opatrzony komentarzem, i przypominający nam o trudnej epoce i o tym, od czego musieliśmy się uwolnić i za jaką cenę.

Ewa Stanecka, wojewódzki konserwator zabytków

Moja opinia, aby pomnik, który ma swoją historię, który był w innym celu postawiony, wieńczyć teraz innym symbolem, jest negatywna. To jest przerabianie pomników. To jest mieszanie historii.

Takie obiekty są zarejestrowane jako miejsca pamięci, są chronione prawem, na mocy porozumień międzynarodowych, w tym wypadku z Federacją Rosyjską.

Podobna sytuacja miała miejsce parę lat temu w Świnoujściu, gdzie pomnik, który był poświęcony marynarzom polskiemu i radzieckiemu, też został w podobny sposób zdemontowany. I ten sam postument służy teraz zupełnie innym celom i ma zupełnie inną wymowę. Niestety tamta sprawa nie była w żaden sposób opiniowana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Całą sytuację udało się potem jakoś „wyprostować”.

Not. Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 3 III 2006 r.