Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

Szczecin, 18 sierpnia 1935 r., godz. 18.09.

Jak dobrze, że już jesteś – powiedziała Natasza na dworcu do Aleksandra.
– A co? Dzieci dały ci się we znaki? – zapytał, śmiejąc się, mężczyzna.
– Wszystko sami ci opowiedzą. Czekają u ciebie w domu. Nie pozwoliłam im wyjść na dworzec, bo by nam wstydu narobili. Już się pobili o to, kto będzie ci niósł walizkę – opowiadała Natasza.
Przyspieszyli kroku, szli już ulicami Szczecina, które tonęły w popołudniowym blasku słońca. Weszli do jednej z kamienic. Tam już na schodach rzuciła się na nich gromadka dzieci.
– Nie mam już tego zęba z przodu – krzyczał mały Jarek.
– A mi pani Natasza obcięła włosy – chwalił się piegowaty Grzesio.
– Powoli – uspokajał dzieci Aleksander. – Krzysiu, co robiliście z panią Nataszą? – spytał siedzącego u swych nóg najmłodszego z chłopców.
– Łowiliśmy szczupaki i rekiny, takie, o których czytał nam pan z książek.
– Tak, tak – odezwała się Natasza. – W wodzie utonęły trzy wędki, a jak złowili płotkę, która im w rękach zdechła, to płakali przez cały wieczór.
– Nieprawda – zaczęli krzyczeć na cały głos chłopcy.
Krzysio kontynuował opowieść.
– No bo okazało się, że lepsze od łowienia jest szukanie robaków i rzucanie nimi w dziewczyny. Ale pani Natasza też jest dziewczyną i niestety trzymała ich stronę. Kazała nam łowić na ciasto. I wtedy się popłakaliśmy, no bo przecież rekin nie je ciasta.
– A było ognisko? – zapytał Aleksander.
– O tak! – krzyknęła Marysia. – Tylko każdy chłopak chciał je podpalić i tak zmarzłyśmy na polanie, że z tego zimna zjadłyśmy kiełbaski. I już nas chłopaki mieli pobić, ale Wojtek, ten który kocha się w Aśce, im zabronił. Powiedział, że mogą usmażyć sobie chleb, a dziewczyn się nie bije. Zwłaszcza Aśki. Czasem miłość się przydaje? Prawda, druhu Aleksandrze?
– Święta prawda, Marysiu – przytaknął mężczyzna i przez resztę wieczoru słuchał opowiadań swoich zuchów, harcerzy i uczniów z polskiej szkółki.

Fakty

Aleksander Omieczyński (1909-1941). Pracę nauczyciela w polskiej szkółce w Szczecinie rozpoczął w 1934 r. Organizował podstawy szkolnictwa oraz kursy dla dorosłych. Aby zainteresować dzieci nauką, postarał się o aparat projekcyjny i wyświetlał krótkometrażowe filmy z geografii i historii Polski. W okolicy Szczecina organizował kursy języka polskiego dla robotników rolnych. Inną dziedziną jego działalności było harcerstwo, w którym zaczął pracować od listopada 1934 r., przejmując drużynę po Maksymilianie Goliszu. Byli w niej chłopcy ze Szczecina i okolic. W 1935 r. założył gromadę zuchów „Wiewiórki”. W 1938 r. został prezesem szczecińskiego oddziału Związku Polaków w Niemczech. Aresztowano go w czerwcu 1939 r. Jako powód niemieckie władze podały współpracę z polskimi władzami. Został skazany na śmierć. Wyrok wykonano w 1941 r. w szczecińskim więzieniu.

Na podstawie: „Szczecinianie stulecia”.

Patrycja Niczyj, Gazeta Wyborcza, 19 VII 2001 r.