Opublikowane przez Torney w Kultura i Sztuka.

W 1993 r. posąg pozostawał w stolicy. 19 VI w trakcie obchodów Dni Morza zorganizowano happening „Colleoni Wróć!”. Blisko 30 osób rozdając ulotki towarzyszyło odzianemu w zbroję Colleoniemu dosiadającemu wierzchowca.

W obecności tłumów na Wałach Chrobrego Colleoni złożył adres wiernopoddańczy na ręce władz miasta. Na Zamku pasowany został na pomorskiego rycerza przez książęcą parę: Annę i Bogusława. Korowód z Colleonim zatrzymywał się w kolejnych punktach miasta przymierzając konia z jeźdźcem na placach Mickiewicza, Orła Białego, Lotników, przed kościołem św. Piotra i Pawła, katedrą i Urzędem Miejskim, oraz na tarasie Zamkowym.

Świeżo po hapeningu, 28 VI 1993 r., A. Adamczak zaprezentował temat na posiedzeniu Rady Miasta. Odrobinę znużony brakiem efektów swych działań 17 II i 11 XII 1994 r. przesłał z Warszawy na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej i Zarządu widokówki z koniem, podpisując się jako Colleoni i zaznaczając, iż w stolicy pocztówki z pomnikiem nie uświadczysz.

Z inspiracji A. Adamczaka na łamy prasy temat powraca latem 1995 r. przy okazji obchodów 50 lecia Muzeum Narodowego w Szczecinie i odzyskania z Warszawy kolekcji sztuki antycznej. Ówczesny Prezydent Szczecina pytany czy będzie interweniował u Prezydenta Warszawy odpowiedział z uśmiechem: O ile taka będzie wola szczecinian, zaraz to uczynię. 16-17 września tegoż roku przy okazji Dni Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego i wmurowania aktu erekcyjnego pod odbudowę kamieniczek, na szczecińskim Podzamczu pojawili się przebrani w stroje z epoki PTTKowcy. Zaprezentowali niewielką wystawę i zakończyli zapoczątkowane w 1993 r. zbieranie podpisów osób optujących za powrotem rzeźb.

W sierpniu 2001 r. zorganizowano kolejny hapening. Świeżo poślubionym Kasi i Maćkowi Martyńskim ufundowano podróż poślubną do Warszawy. W bogatym programie teatralno – kulturalno – gastronomicznym było zawiązanie „nowej świeckiej tradycji”: 31 VIII młoda para w weselnych strojach złożyła kwiaty pod pomnikiem Colleoniego. Jednocześnie od dłuższego czasu trwają spokojne, nie zakłócane faktami prasowymi, zakulisowe rozmowy pomiędzy zainteresowanymi stronami.

8 IX 2001 r. na jubileuszu 20-lecia Centrum Rzeźby w Orońsku Lech Karwowski – dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie i prof. Adam Myjak – Rektor ASP w Warszawie wypracowali wstępny kompromis: znajdująca się w Warszawie kopia posągu Colleoniego powróci do Szczecina. W zamian szczecinianie ufundują Akademii duplikat pomnika. Wykona go ASP, co może kosztować ok. 300 tys. zł. Dołożywszy do tego koszt renowacji, transportu i ustawienia posągu w Szczecinie wydatek miał sięgnąć sumy 500 tys. zł.

By doprowadzić do powrotu Colleoniego, w Szczecinie organizowano jarmarki i festyny na których kwestowano wśród mieszkańców i gości miasta.

Wydrukowano również specjalne pocztówki – cegiełki, rozprowadzane w cenie 1 zł.

Pozostawała jednak kwestia sfinansowania aranżacji miejsca, w którym pomnik po powrocie miał stanąć.
Zastanawiano się nad wspomnianym wcześniej miejscem Pomnika Wdzięczności, okolicami Muzeum Narodowego na Wałach Chrobrego, a nawet nad ustawieniem posągu nad basenem po fontannie z Sediną. Ostatecznie wybrano Plac Lotników.

Został on zupełnie przebudowany i latem 2002 r. gotowy był na przyjęcie kondotiera.

W sierpniu tego samego roku Colleoni wrócił wreszcie do siebie.

Colleoni wrócił do Szczecina, a do Warszawy powędrowała kopia. Mimo że kilka lat wcześniej prof. Myjak zapowiadał protesty i strajki młodzieży akademickiej, nikt w Warszawie stratą się nie przejął. Można przypuszczać, że wiele osób do dziś nie zdaje sobie sprawy z zamiany, a szczeciński wątek całej historii jest im totalnie nieznany.

Szacunek studentów do posągu nie zmienił się, kopię spotyka to samo, co działo się z jej poprzednikiem.

Nie zmienił się również cokół i tabliczka, na której próżno szukać informacji skąd w Warszawie akurat taki posąg. Trzeba jednak przyznać, że tabliczka jest niezwykle orginalna.

Tymczasem Mojżesz z rezydencji Toepfferów wciąż pozostaje na wygnaniu. Nic nie słychać na temat jego ewentualnego powrotu do Szczecina, miasto najprawdopodobniej nie prowadzi póki co żadnych negocjacji w tej sprawie.
Posąg stoi przy portierni ASP na Krakowskim Przedmieściu, nie ma żadnej tablicy informującej o czymkolwiek, a jego otoczenie stanowią trzy automaty z batonikami i kawą oraz więdnąca i pokryta centymetrową warstwą kurzu roślinka. Szukając zabytku w celu dokonania fotograficznej dokumentacji, poprosiłem o wskazanie drogi spotkaną przypadkowo studentkę. Wskazała, ostrzegając jednak, że przy portierni stoi Zeus, a nie jakiś Mojżesz.

Na podstawie materiałów własnych oraz Akademickiego Klubu Turystycznego „Kroki” przy Politechnice Szczecińskiej (http://www.kroki.ps.pl/)