Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

Szczecin 1900 r., 13 marca, godz. 11.01.

Martin Quistorp usiadł na wzgórzu. – Mam tak mało czasu – powtarzał sam do siebie, trzymając w ręku czystą kartkę papieru i ołówek.
Od śmierci ojca Johannesa myślał o tym, aby zrobić mu pomnik. Wymyślił sobie, że musi to być ptak – olbrzymi, z rozpostartymi skrzydłami.
Johannes zawsze przy znajomych powtarzał, że jego syn buja w obłokach i że niezły z niego ptaszek. I pewnie dlatego zostawił Martinowi w spadku cementownię, kredownię na wyspie Wolin i fabrykę cegieł. Ten ogromny balast tysięcy cegieł i ton cementu miał trzymać Martina mocno na ziemi.
Pomnik ptaka miał być ostatnim prezentem od syna.
Martin spojrzał ponownie na trzymaną w ręku czystą kartkę. Miał na niej zaprojektować rzeźbę. Jednak mimo wielu talentów, jakie odziedziczył po ojcu, rysunek nie był jego mocną stroną. A chciał, żeby pomnik stanął na tym wzgórzu Lasku Arkońskiego jak najszybciej. Nieporadnie stawiał kreski i zamazywał je, poprawiając kontury. Po kilkudziesięciu minutach powstało coś na wzór siedzącego psa z dziobem i skrzydłami.
Martin zgniótł kartkę. Rozejrzał się po parku, w którym spacerowało już wielu szczecinian.
– Ojciec zawsze myślał o innych, a nigdy o sobie. Może nie powinienem mu stawiać pomnika? – zapytał sam siebie.
Pomysł „ptaka z rozpostartymi skrzydłami” powoli rozmywał się. Do siedzącego Martina podbiegł mały chłopiec.
– Czy pan z tego wzgórza widzi cały Szczecin? – zapytał zdumionego mężczyzny.
– Nie, ale widok jest naprawdę fascynujący. Wezmę cię na ręce i sam zobaczysz – zwrócił się do chłopca.
– No, ale tu fajnie – westchnął chłopczyk. – Jest pan bogaty?
– Mam kilka cegieł – odpowiedział Martin.
– To świetnie! Wybuduje pan tu wysoką wieżę? Żebyśmy mogli z chłopakami widzieć dachy naszych domów – krzyknął chłopczyk.
I rzeczywiście jeszcze w tym samym roku na jednym ze wzgórz wyrosła wysoka na 50 m wieża widokowa. Była jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Martin na szczęście nie doczekał chwili, kiedy w 1945 r. Niemcy wysadzili ją w powietrze.

Fakty

Martin Quistorp żył w latach 1860-1929. Pochodził z bogatej rodziny. Pod koniec XIX w. jego ojciec Johannes przekazał miastu ziemię, na której miały powstać tereny rekreacyjne dla mieszkańców Szczecina. Do Martina należał grunt, na którym wybudowano dzisiejszy Urząd Miejski. Ruiny opisywanej wieży można do dziś zobaczyć w Lasku Arkońskim. Po śmierci ojca Martin zarządzał cementownią i kredownią na wyspie Wolin, dwoma cegielniami oraz fabryką cegieł szamotowych w północnej części Szczecina. Martin Quistorp finansował m.in. zakład dla sierot w Szczecinie, jedno z liceów i sanatorium na terenie Lasku Arkońskiego.

Na podstawie: „Szczecinianie Stulecia”

Patrycja Niczyj, Gazeta Wyborcza, 11 VII 2001 r.