Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

Szczecin 1940 r., 28 listopada, godz. 16.55.

Zimne podmuchy powietrza przesuwały pobite kawałki szkła. Anna załamywała ręce. Deszcz zalał całe pomieszczenie sklepu.
– Nie ma już szyby. Nie będzie klientów – mówiła sama do siebie.
Z wystawy zniknęła nawet pozytywka, którą dostała od ojca przed wojną.
– Co konkretnie zginęło? – zapytał młodą dziewczynę żołnierz.
– Nic takiego – powiedziała cicho Anna. – Kilka pączków z wystawy.
– Przeklęte dzieciaki – syknął żołnierz. – Dopóki nie wyślemy ich wszystkich na wieś, dalej będą kraść.
Władze Szczecina wydały zarządzenie, aby powysyłać dzieci na obrzeża miasta i tym samym uchronić je przed bombardowaniami. Ale w Szczecinie pozostało ich jeszcze sporo bez żadnej opieki. Kręciły się zwłaszcza w okolicach poczty i dworca.
Mundurowy chwilę porozmawiał z Anną, po czym machnął ręką i odszedł. W ostatnim czasie było tyle włamań, że już nawet ich wszystkich nie dokumentowano.
Anna zaczęła zbierać rozsypane na ulicy szkło. Przypatrywał się jej pyzaty ośmiolatek umorusany marmoladą.
– Ja nie pojadę na wieś – stwierdził. – Nie mam czasu na głupoty. Jutro chyba idę na wojnę. Tak jak pan Balcerzak, który uczył mnie matematyki.
Anna obrzuciła go zdziwionym spojrzeniem.
– No dobra… jak mi nie wyjdzie z tą wojną, to będę budował schrony – powiedział po chwili. – Jak mi pani da trzy pączki, to z chłopakami zbudujemy pani porządny schron.
Anna zapakowała słodkie bułki i po raz ostatni spojrzała na chłopca, który co sił w nogach biegł już ulicami miasta.
Więcej już go nie zobaczyła. Kilka godzin po tym, jak posprzątała ulicę i zasłoniła kartonem okno, na Szczecin spadły dziesiątki bomb. Anna miała nadzieję, że chłopiec znalazł jakiś schron albo poszedł na tę wojnę trochę wcześniej. Nie miała czasu, aby o tym dłużej myśleć. Czekały na nią pączki. Musiała je posypać cukrem pudrem.

Fakty

Latem 1940 r. dzieci w wieku od sześciu do czternastu lat zaczęto wysyłać na wieś. W myśl zarządzenia M. Bormanna z 27 września 1940 r. kierowano z miasta na wieś również młodzież, aby uchronić ją przed bombardowaniami. W nocy z 28 na 29 listopada miasto zostało zbombardowane. Zginęło 18 mieszkańców. W późniejszych latach naloty nasiliły się. Ofiar wśród cywilów było coraz więcej. W roku 1941 pojawił się problem braku miejsc na cmentarzach. Pod koniec 1943 ewakuowano dzieci, które pozostały jeszcze w Szczecinie, do Stargardu, Anklam, Pasewalku i Gartz, czyli miasteczek nie narażonych na bombardowanie.

Na podstawie: „Pomorze Zachodnie w tysiącleciu” pod red. P. Bartnika i K. Kozłowskiego.

Patrycja Niczyj, Gazeta Wyborcza, 10 VII 2001 r.