Opublikowane przez sedina w Kultura i Sztuka.

Jego projekty rzadko są realizowane, bo nie rozumieją ich decydenci. Maciej Szańkowski, jeden z najbardziej znanych rzeźbiarzy polskich starszego pokolenia, pokazuje w szczecińskim Muzeum Narodowym swoje projekty pomników.
Projekty, rysunki, zdjęcia, makiety pomników prezentowane są w niewielkiej sali muzeum przy Wałach Chrobrego. Wystawa jest retrospektywą jedynie niewielkiego fragmentu twórczości rzeźbiarza – prac, które powstały z myślą o przestrzeni społecznej. Jest też próbą włączenia się artysty do dyskursu na temat: czym są, czym mogłyby być pomniki potraktowane niekonwencjonalnie.

Kilka lat temu Szańkowski złożył Szczecinowi propozycję stworzenia rzeźby, która mogłaby być symbolem miasta. To był wielki brązowy węzełek, który towarzyszył i tym, którzy wyjechali albo zostali wyrzuceni po wojnie z miasta, i tym, którzy tu przyjechali z centralnej Polski i kresów. Nie spotkało się to w Szczecinie ze zrozumieniem. Dlatego dwa lata temu węzełek – fontanna pamięci stanął we Wrocławiu.





Do najbardziej znanych ze zrealizowanych projektów należy zaprojektowany przez prof. Szańkowskiego pomnik ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956 w Warszawie. W kompozycji dominują kamienie – nawiązujące do tych, które warszawiacy kładli na grobach pomordowanych i grzebanych potajemnie przez bezpiekę na Służewie. Szybko zacierały się ślady po wykopanych na łące dołach. Ale mieszkańcy skrycie oznaczali je kamieniami, żeby nie zapomnieć.





Niestety na papierze pozostał pomnik upamiętniający pontyfikat Jana Pawła II. Jest w nim zawarta metafora Krzyża jako bramy, Papieża jako przewodnika prowadzącego wiernych do Boga. Pomnik miał stanąć w Poznaniu (wygrał konkurs). Do realizacji nie doszło na skutek protestów duchowieństwa, które zarzuciło mu niezrozumiałą, abstrakcyjną formę.

Modelem pozostał też pomysł na pomnik upamiętniający Powstanie Warszawskie, megalityczną kompozycję, w której 63 dni powstania symbolizowało 10 kolumn podzielonych na odcinki w formie kartek z kalendarza. Pomnik Armii Krajowej miał przedstawiać wchodzące w rzekę plateau wybrukowane kamieniem z ulic.

Wystawę zwiedzać można do 26 lutego. Ekspozycji towarzyszy katalog uzupełniony tekstami wielu znanych krytyków sztuki na temat twórczości prof. Szańkowskiego.

Rozmowa z artystą

Ewa Podgajna: Dobry pomnik to…

Maciej Szańkowski*: Dobre dzieło sztuki. Tzn. takie, które jest pojemne, nieprzegadane, które trafia do wyobraźni. Pomnik to jest coś, co może miasto uświetnić. Nie może z miasta robić cmentarza, gdzie każdy człowiek, który chce uszanować pamięć swoich zmarłych, robi to według swojego gustu, możliwości finansowych, i nikt go w tym miejscu nie ogranicza. Miasto to jest wartość wspólna. Zasługuje na coś więcej.

O tym, jaki pomnik powstanie, decydują zwykle komisje. Nie zawsze kompetentne…

– W czasach starożytnych to nie lud decydował o pomnikach, tylko mecenasi. Nie mielibyśmy po co jeździć do Florencji, gdyby nie Medyceusze, którzy autorytarnie narzucali swój gust. Dziś niestety wszystkie warstwy społeczne mogą decydować o sprawach estetycznych. W komisjach konkursowych potrzebni są ludzie znający sztukę i odważni. Bo w sztuce trzeba mieć odwagę, żeby coś odważnego zaproponować i odwagę, żeby móc zaryzykować i taką propozycję zrealizować. Tej odwagi brakuje gremium bliżej nieokreślonych urzędników, którzy mają na uwadze tylko to, by w odpowiednim czasie wypiąć pierś do odznaczenia.

W swoich pracach odchodzi Pan od figuratywności.

– Figuratywność jest nośna, ale nie można wciąż czerpać z dość wyczerpanego źródła. Metafora jest czymś nieodłącznym w sztuce. Istnieją metafory, które są w stanie więcej przenieść prawdy i wzruszeń niż dosłowność figury.

Czy w procesie twórczym kieruje się Pan sercem, czy rozumem?

– Nigdy w życiu nie będę krawcem, który szyje portki na każdego klienta. Jeżeli treść i idea pomnika jest mi obca, nie będę go robił. Kiedy zachodzi potrzeba, przychodzą emocje i potrzeba znalezienia dla nich najbardziej adekwatnej formy.

*Prof. Maciej Szańkowski, absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (dyplom z wyróżnieniem w 1963 r.), prowadził pracownię rzeźby w poznańskiej ASP, kieruje Zakładem Rzeźby Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Uczestniczył w ponad 200 wystawach zbiorowych, 30 indywidualnych (m.in. w Wiedniu w Palais Pallfy, warszawskiej Zachęcie).

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 27 I 2006 r.