Opublikowane przez sedina w Wydarzenia.

Imponujące kompendium wiedzy o głównej szczecińskiej nekropolii, jakiego jeszcze nie było. 16 listopada w Książnicy Pomorskiej odbędzie się promocja monografii „Cmentarz Centralny w Szczecinie” pod red. Macieja Słomińskiego, historyka sztuki, prezesa Stowarzyszenia na rzecz Cmentarza Centralnego.
Album prezentuje genezę nekropolii, która istnieje już ponad sto lat, jej historię niemiecką i polską, architekturę, bogactwo przyrody. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami archiwalnymi i współczesnymi (m.in. Jerzego Undry i Cezarego Skórki). Ukaże się w nakładzie tysiąca egzemplarzy i ma kosztować ok. 90 zł.

Ewa Podgajna: Dlaczego Cmentarz Centralny w Szczecinie jest wyjątkowy?

Maciej Słomiński: Założenie nekropolii-ogrodu, powstałe w oparciu o popularyzowaną wówczas koncepcję estetyczną, której wyznawcą był dyrektor cmentarza Georg Hannig, zostało połączone w Szczecinie ze specyficzną sztuką kształtowania przestrzeni przy wykorzystywaniu naturalnych warunków. To było cechą projektów twórcy nekropolii Wilhelma Meyera-Schwartau. Na cmentarzach-ogrodach w innych miastach, np. Hamburgu, Monachium, są alejki spacerowe ciągnące się w różnych kierunkach, ale nie ma osi widokowej, miejsca, z którego ogarniałoby się całość. U nas sprzed kaplicy rozpościera się wspaniały widok. Specjalnie po to, by można było podziwiać krajobraz ustawiane były ławeczki – białe albo czerwone, żeby się ładnie wyróżniały.

Hannig wprowadził drakoński regulamin co do wyglądu nagrobków na cmentarzu. Czy mieszkańcy nie buntowali się przeciw temu?

– Hannig uważał, że pewna doza przymusu administracyjnego jest konieczna. Regulamin, który ukazał się w 1912 r., początkowo objął najstarszą i najbardziej luksusową część cmentarza, a w 1919 r. – cały. Określał rozmiary nagrobków i materiał, z którego mają być zrobione. Nie mogły być stosowane błyszczące marmury i polerowane granity, zwłaszcza czarne, które właśnie wtedy na początku XX w. były bardzo modne, a które dyrektor szczególnie tępił, bo uważał, że są obce światu północnej przyrody. Oczywiście budziło to często niechęć mieszkańców, którzy takie restrykcje uważali za naruszenie swych wolności. Nie na wszystkich cmentarzach wtedy stosowano takie przepisy, np. w Hamburgu, największej niemieckiej nekropolii, nie było takiej cenzury. Natomiast podobne zasady zostały wcielone na cmentarzu leśnym w Monachium i obowiązują tam do dziś.

Po wojnie nie umieliśmy docenić urody nekropolii. Czy teraz to się zmienia?

– Nastąpiła duża zmiana pokoleniowa, mentalnościowa. W tużpowojennych opisach cmentarza cały czas zestawia się obce kamienne grobowce, w których leżą dawni panowie, z polskimi, na których stoją polskie proste krzyże. Nagrobki poniemieckie stawały się materiałem do nowych nagrobków, ale dopiero w latach 60. Ich usuwanie było planowe i sterowane odgórnie. Jeszcze w latach 90. niweczono walory krajobrazowe i kompozycyjne cmentarza, karczując roślinność pod miejsca na nowe pochówki.

Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 30 X 2005 r.