Sedina Mayom Pisana – cz. I: W niemieckim Szczecinie

W szczecińskiej książce telefonicznej można znaleźć 32 Majów, ale tylko 3 Mayów. Zapewne niewielu z nich wie, czy i jak bardzo są spokrewnieni, ale przecież wykluczyć tego nie można. Warto bowiem wiedzieć, że w pierwszej połowie lat 50-tych pisownię niektórych „niepolskich” nazwisk urzędowo zamieniono na „bardziej polsko brzmiące”. Taki los spotkał także „y” występujące w nazwisku rodziny Mayów z Wielkopolski, szczerych Polaków, którzy swój patriotyzm udowodnili działając nie tylko w ojczystej Wielkopolsce, ale także w Szczecinie – poprzez pracę wywiadowczą w momencie odrodzenia Polski po pierwszej wojnie światowej.
Aczkolwiek za swoje poświęcenie dla Polski szczecińscy Mayowie zapłacili cenę najwyższą, to przecież ich potomków nadal można spotkać w naszym mieście. Warto poznać historię tej rodziny, bo przepięknie splatają się w niej wątki polsko-niemieckich dramatów nie tylko państw, ale także „zwykłych ludzi”.


Dla „Sediny.pl” znajomość z Mayami zaczęła się od tego, że pewien internauta (May po kądzieli, urodzony w Lesznie, wieloletni szczecinian, obecnie mieszkaniec Krakowa) kupił na Allegro (od kolekcjonera z Milicza, który na stałe przebywa w Niemczech) 35 starych piór „na części”. Kilka z nich udało mu się uratować, m.in. takie, które na jednej stronie skuwki ma napis „SEDINA”, a na drigiej ”Rud. Jebendorff. Stettin”.


Fot. 1 i 2. Szczecińskie napisy na skuwce pióra wiecznego.

Pióro napełniane jest za pomocą tłoczka poruszanego pokrętłem umieszczonym na jego końcu. Świetnie się nim pisze i jest całkowicie sprawne. Gdyby nie wcześniejsze nieudolne próby jego rozbierania (na siłę próbowano odkręcić końcówkę skuwki i podobnie potraktowano pokrętło tłoka – a wystarczyło je odmoczyć i delikatnie rozebrać), to praktycznie wyglądałoby jak nieużywane:


Fot. 3 i 4. Pióro wieczne nadal prezentuje się świetnie.

Internauta – kolekcjoner, mając problem z ustaleniem, czy „Sedina” rzeczywiście mogła zostać wyprodukowana w Szczecinie, zwrócił się o pomoc do „Sediny.pl” i szybko uzyskał odpowiedź potwierdzającą:
– Tak, w Szczecinie istniała fabryka piór wiecznych. Była to firma: Rudolf Jebendorf, Schreibmaschinen, Rechnmasch, Vervieltaltigungsapp.u.-zubehor, Buchungsmasch. Monchenstr. 27,28 Fernruf-Sammel-Nr. 25141 .

* * *

Poszukiwanie korzeni nazwiska rodowego „May” wydaje się dziś bardzo trudne i prawdopodobnie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy pierwszy nosiciel tego nazwiska pochodził z Niemiec, czy też z innego kraju położonego na zachód od Odry. Pewne jest jednak, że „may” niewiele ma wspólnego z nazwą piątego miesiąca roku. Tym samym należy uszanować upór jednego z May’ów, który nagabywany w tej sprawie przez funkcjonariuszy państwowych, działających na podstawie Zarządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 7 kwietnia 1952r. o zmianie pisowni nazwisk – uparł się, aby pozostać przy „niemieckiej” pisowni. Ów May miał rzetelne podstawy do swojego oporu, bo taki właśnie sposób zapisywania nazwiska ma co najmniej trzystuletnią tradycję! Według zapisków ksiąg parafialnych:
Johann Caspar May, ur. w 1698 w rejonie Świebodzina lub Skwierzyny, był gospodarzem w miejscowości Trebisch (?) nad Notecią koło Skwierzyny; miał żonę Evę, a z nią kilkoro dzieci, a wśród nich
syna Georga (nie jest znana data jego urodzenia), który po ożenku z Anną Barbarą Blobel miał m.in.
syna Josefa Theodora (1757 – 1851), który z kolei miał
syna Johanna (1785-1856),
a dalej byli:
Franz Xaver May (1815-1889) – mistrz dekarski,
Albert (Wojciech) May (1844-1926) – także dekarz, żonaty z Jadwigą Weycht:


Fot. 5. Zdjęcie Alberta (Wojciecha) Maya i jego żony Hedwigi (Jadwigi) z sześciorgiem ich dzieci, wykonane ok. 1890r. (wiadomo jednak, że mieli dwanaścioro dzieci, z czego niemowlęctwo przeżyło ośmioro: Roman, Franciszek, Edmund, Zygmunt, Stefan, Walentyna, Zofia i Władysław).

Mayowie byli rolnikami, robotnikami (np. w młynie), rzemieślnikami (jedna z gałęzi przez kilka pokoleń zajmowała się dekarstwem) i kupcami. Mayowie nierzadko byli osobami znaczącymi w swoim środowisku, a co najmniej od Alberta/Wojciecha – bardzo patriotycznie nastawionymi Polakami. Między innymi Wojciech (Albert) May (1844-1926) na początku XX wieku podarował grunt rolny miastu Kościan, dzięki czemu powstała nowa ulica, nazwana jego nazwiskiem (po II wojnie przemianowana na ulicę 1 Maja – czyż to nie ironia historii?).


Fot. 6. Kopia artykułu Henryka florkowskiego z „Wiadomości Kościańskich” (1991r.), z którego można dowiedzieć się więcej o niektórych członkach rodu Mayów.

Okazuje się jednak, że można wpływać na historię – po publikacji powyższego artykułu ulica znów nosi nazwę „Wojciecha Maya”.

Synem „dobroczyńcy Kościana”, Wojciecha Maya, był jeden z głównych bohaterów tej opowieści – Franciszek (wg dokumentów niemieckojęzycznych Franz) May (ur. 1876r. w Kościanie; w kwietniu 1944r. zginął w Świnoujściu, w czasie bombardowania), który 8 listopada 1898r. ożenił się w Szczecinie z Jadwigą Gertrudą Dąbrowską (wg zapisów niemieckich: Hedvig Gertrud von Dombrowski, ur. 24.03.1876r., zmarła w Grodzisku w 1937r.). Jadwiga Dąbrowska była szlachcianką z Kleinbartelsee (?) koło Bydgoszczy.


Fot. 7. Franciszek May.


Fot. 8. Jadwiga z Dąbrowskich May. Zdjęcie lewe (Pani bez kapelusza) zostało wykonane w zakładzie fotograficznym „SAMSON&Co., Stettin, Bismarckstr.3”; następne w 1927r., prawdopodobnie w Poznaniu.


Fot.9. Franciszek May z żoną i synami w Szczecinie (ok. 1905).

Wielkopolanin Franciszek May (jeden z synów Wojciecha/Alberta) wyemigrował do Szczecina i dzięki finansowemu wsparciu ojca został kupcem tytoniowym, właścicielem sklepu i hurtowni w Szczecinie, który mieścił się przy obecnej ulicy Gabelsbergerstr. 2 (obecnie Pocztowa 2).


Fot. 10. Szczecin ok. 1915: synowie Franciszka Maya – Stefan (wyższy; ur. 1 VIII 1899) i Edmund (ur. 7 VIII 1900), przed sklepem ojca.


Fot.11. Pocztowa nr 2 w ostatnich latach XXw. – po sklepie Mayów nie ma śladu.

Młodszy syn Franciszka Maya, Edmund, uczęszczał do Schillergymnazjum w Szczecinie, a nawet rozpoczął naukę ekonomii w miejscowej szkole wyższej.


Fot. 12. Edmund May (czwarty od prawej, nad jego głową krzyżyk) z nauczycielami i kolegami szkolnymi; zdjęcie wykonane w Szczecinie przed 1914r.

Pierwsza wojna światowa wybuchła w 1914 roku i w zasadzie nie mamy żadnych informacji, które wskazywałyby na istotny w niej udział „szczecińskich” Mayów. Jej zakończenie całą tę rodzinę zastało w komplecie w domu przy ul. Gabelsbergerstr. 2.

W następnych odcinkach zostaną przedstawione międzywojenne, wojenne i powojenne losy rodziny Mayów.

Wojciech Banaszak

W tekście wykorzystano informacje i materiały uzyskane od pani Barbary Wiśniewskiej zd. May oraz Witolda, Jej syna, którzy współpracowali także przy redakcji tekstu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Szczecinianie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.