Opublikowane przez Finki w Historia.

Kwestia zaludnienia Szczecina, która wyłoniła się po ostatecznym przejęciu miasta przez władze polskie, zrazu urosła do najważniejszego problemu, nie tylko demograficzno-ekonomicznego, ale i politycznego. Ewentualne perturbacje mogły się odbić niekorzystnie na dalszych polskich losach miasta. Tak zwane Ziemie Odzyskane lub raczej Wyzyskane jak potocznie określano te tereny były obszarem, w którym od 1945 r. intensywnie rozwijał się proces osadniczy. W poniższych akapitach postaram się uważnie prześledzić jak i w jakich okolicznościach przebiegał proces osadniczy w samym Szczecinie.


Zarówno władze państwowe, jak i partyjne realizowały osadnictwo w ramach ogólnej koncepcji tak zwanego powrotu Polski na ziemie nadodrzańskie i nadbałtyckie oraz wynikającej z tego natychmiastowej konieczności zaludnienia i zagospodarowania „odzyskanych” ziem. Problem ten był też doskonale rozumiany przez ówczesne władze miejskie, które dawały mu priorytet we wszystkich zagadnieniach.
Zaludnienie miasta dokonywało się pewnymi etapami. Pierwszy przypadł na okres trzykrotnego obejmowania miasta przez władze polskie od 30 kwietnia do 5 lipca 1945 r., kiedy ważył się los przynależności Szczecina do Polski. Wydarzenia tamtych dni wywołały ujemne skutki ekonomiczno-demograficzne w procesie odbudowy miasta w latach następnych. Drugi etap, charakteryzujący się największym natężeniem akcji osadniczej, w czasie której dokonało się zasadnicze zaludnienie miasta, obejmuje okres od 5 lipca aż do końca 1947 r. Były to lata wielkich ruchów migracyjnych, które całkowicie wyczerpały ówczesną chłonność osadniczą miasta. Był jeszcze trzeci etap, zapoczątkowany w 1948 r. i trwający właściwie do dziś, ale przy poniższej analizie uwzględnię w zasadzie tylko pierwsze dwa etapy, jakże istotne dla późniejszych losów miasta.
W pierwszym ze wspomnianych etapów nastąpiło załamanie się osadnictwa polskiego w Szczecinie. W kwietniu 1945 r. w całym mieście znajdowało się około 6 tysięcy Niemców, Polaków było zaledwie 170. Zaistniały więc możliwości natychmiastowego skierowania do Szczecina transportu z osadnikami polskimi, którzy mogliby przystąpić do uruchomienia instytucji miejskich. Pierwsza zorganizowana grupa osadników w liczbie 657 osób przybyła do Szczecina 4 i 5 maja. Wkrótce dotarły następne. 16 maja stan ludności polskiej w Szczecinie osiągnął 4300 osób.
Niestety konieczność opuszczenia miasta przez władze polskie spowodowała odpływ prawie wszystkich znajdujących się tutaj Polaków (17-19 maja opuściło miasta około 4 tysięcy osób). W ten sposób wytworzyła się ponowna luka demograficzna, którą teraz bardzo szybko zaczęła wypełniać ludność niemiecka. Napływ tej ludności przybrał ogromne tempo, dochodzące przeciętnie do 1700 osób dzienne. Na początku lipca było już w mieście 83765 Niemców. Wprawdzie od maja do lipca do Szczecina napływali też Polacy, ich liczebność nie mogła jednak odegrać większej roli w stosunkach ludnościowych. W dniu oficjalnego objęcia miasta przez władze polskie (5 lipiec 1945 r.) Szczecin liczył zaledwie 1578 Polaków i dopiero od tej daty można mówić o właściwym osadnictwie polskim.
Trzykrotne obejmowanie miasta przez władze polskie wpłynęło opóźniająco na rozwój osadnictwa polskiego. Pociągnęło to za sobą poważne reperkusje ekonomiczne: opóźniało uruchomienie instytucji miejskich, wiele nie zabezpieczonych obiektów przemysłowych i budynków mieszkalnych zostało w tym okresie zdewastowanych bądź świadomie zniszczonych przez niemieckie grupy dywersyjne, korzystające z powszechnego chaosu jaki panował w mieście. Wśród części ludności polskiej wytworzyła się też niepewność do do dalszych losów miasta, pogłębiona ponadto faktem, że do 4 października 1945 r. granica państwa na zachodzie przebiegała przez miasto, przecinając wiele jego dzielnic. Czynniki te, wprawdzie z pozoru niewidoczne, dawały o sobie znać swoim destrukcyjnym oddziaływaniem, nie ułatwiały bowiem pracy władzom miasta i wręcz utrudniały akcję osadniczą, która przeszła teraz do następnego etapu.
Po powtórnym przejęciu Szczecina przez władze polskie dał się zauważyć ponowny napływ Polaków. Osadnictwem polskim zajmował się Zarząd Miejski, który był bezpośrednio za nie odpowiedzialny, oraz powołany specjalnie do zabezpieczenia strony technicznej osadnictwa Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR). Osadnictwu należało nadać charakter planowy i zorganizowany.
Pierwszy punkt etapowy PUR utworzono w Szczecinie już 28 maja 1945 r. do obsługi Polaków – repatriantów ze Związku Radzieckiego. 1 czerwca powstał punkt sanitarno-odżywczy na Gumieńcach, w sierpniu – podobne na Niebuszewie i Golęcinie, a 8 lipca otwarto punkt etapowy do obsługi Polaków powracających z Zachodu. Przyjmowanie Polaków przez ten punkt rozpoczęło się 24 lipca; byli oni następnie kierowani do swoich rodzin w różnych miejscach kraju. Kto chciał, zostawał na stałe w Szczecinie, gdzie każdego Polaka witano z otwartymi rękami.
Przez punkty etapowe PUR przeszła większość osób osiedlających się w Szczecinie. Największe nasilenie przybywających Polaków przypadło na okres od lipca do grudnia 1945 r. W sierpniu zarejestrowano ponad 17 tysięcy Polaków, w grudniu ich liczba wzrosła do ponad 26 tysięcy. Polacy napływali w transportach zorganizowanych oraz indywidualnie. Zasadniczy przełom nastąpił na początku 1946 r., kiedy to osiedliło się tu ponad 78 tysięcy Polaków. Tym samym ich liczba przekroczyła 100 tysięcy i wyniosła 108 670 osób.
Był to niewątpliwie sukces organizacyjny władz miasta, zważywszy, że życie w zrujnowanym mieście było niezwykle ciężkie. Tempo napływu osadników utrzymywało się na wysokim poziomie, co zmuszało władze do prawdziwej ekwilibrystyki w zakresie zapewniania tym ludziom mieszkań, pracy i wyżywienia. Należy podkreślić w tym miejscu, że równocześnie trwało wysiedlanie ludności niemieckiej. Wszystko to świadczy jedynie o ogromnym wysiłku, jaki polskie władze włożyły w zaludnienie miasta. W 1946 r. gdy zaczęła się wyczerpywać chłonność osadnicza miasta, władze zostały zmuszone do remontu zniszczonych wojną mieszkań oraz planowania rozbudowy nowych osiedli mieszkaniowych.
Z zasiedleniem Szczecina przez polskich osadników wiążę się również proces wysiedlania miasta z mieszkańców niemieckich. Kwestia ta wiązała się ściśle z ostatecznym ustaleniem polskiej granicy zachodniej po zakończeniu działań wojennych. Na wszystkich konferencjach międzynarodowych, na których poruszano sprawę przebiegu tej granicy, rozpatrywani również problem przesiedlenia Niemców z ziem przyznanych Polsce. Na konferencji w Poczdamie zadecydowano ostatecznie o losie ludności niemieckiej zamieszkującej utracone przez Niemcy na rzecz Polski tereny Pomorza Zachodniego. Geneza tych decyzji tkwiła w problemie bezpieczeństwa ogólnego, które należało zagwarantować powojennej Europie przez wyeliminowanie zarzewia konfliktów narodowościowych, do jakich doprowadziła niemiecka mniejszość narodowa w krajach Europy Wschodniej.
Począwszy od lipca 1945 r. dał się zaobserwować w Szczecinie znaczny odpływ ludności niemieckiej. Było to zjawisko samorzutne i dobrowolne, ale popierane przez polskie władze. Przez praktycznie nie strzeżoną granicę zachodniej części miasta Niemcy mogli wyjeżdżać ze Szczecina bez jakichkolwiek ograniczeń, jedynie na podstawie wydawanych przepustek. W tymczasowej instrukcji granicznej, opracowanej przez prezydenta Zarembę w październiku 1945 r. można było przeczytać: Niemców zamierzających dobrowolnie opuścić obszar na wschód od wspomnianej granicy należy nie zatrzymywać oraz pozwolić im na zabranie ze sobą przewożonego przez nich własnymi siłami mienia, będącego ich własnością osobistą.
Niezależnie od wyjazdów indywidualnych zaczęto organizować transporty kolejowe dla Niemców. Pierwszy z nich, zainicjowany przez Samodzielny referat Przesiedleńczy Zarządu Miejskiego, skierowano 2 listopada do Greifswaldu. Do końca 1945 r. odeszło jeszcze pięć takich transportów, jednak w akcji tej szwankowała organizacja ochrony osobistej wysiedlanych. Często skromne majątki, na które pracowano latami w najpodlejszych pracach padały łupem dobrze zorganizowanych polskich grup szabrowniczych.
Nie dowiemy się nigdy, ilu Niemców spoza Szczecina, udających się na zachód, przewinęło się przez miasto do końca 1945 r., nikt bowiem tego nie rejestrował. Dopiero pierwsze transporty kolejowe ze Szczecina, w których mogły się znajdować osoby spoza miasta, były rejestrowane i ujawniały wielkość migracji. Dokładnie rozdzielnie tych liczb nie jest jednak możliwe. Właściwe przesiedlenie ludności niemieckiej rozpoczęło się w lutym 1946 r. Stronę techniczną przesiedleń powierzono PUR. Wojewódzki Oddział PUR w Szczecinie zorganizował w mieście dwa punkty zborne dla Niemców; odbywała się tam odprawa wszystkich transportów kierowanych na zachód.
Głębokiej analizie należy również poddać pochodzenie regionalne polskiej ludności Szczecina. Społeczność polska, która zaludniła i spolonizowała Szczecin po 1945 r., była w swojej strukturze prawdziwą mozaiką, zróżnicowaną pod względem pochodzenia terytorialno-społecznego, kultury życia codziennego, inteligencji, poziomu wykształcenia, sposobów gospodarowania, obyczajów i aktywności społecznej. W wyniku akcji przesiedleńczej, bardzo zresztą żywiołowej, nastąpiło wymieszanie się wszystkich grup ludnościowych. W jednej z gazet wydawanych w 1945 r. w Szczecinie znalazł się artykuł Miasto problemów, w którym autor bardzo trafnie, w literackiej formie uchwycił ową charakterystyczną „pstrokaciznę” ludnościową miasta: Ciągną tu ludzie ze wszystkich dzielnic kraju. Przynoszą ze sobą śpiewny rytm Wilna, falistą okrągłość lwowskiej gwary, nierytmiczny lecz poprawny język Lublina, szorstkość zdań Wielkopolan, zachwaszczony germanizmami język Śląska. A z ową różnicą rytmiki słów przynoszą różnice znacznie istotniejsze – stylu życia, postaw życiowych.
Na podstawie opublikowanych danych statystycznych możemy z dużą dokładnością odtworzyć strukturę pochodzenia terytorialnego osadników polskich, którzy przybyli do Szczecina. W 1945 r. wyłączną grupą dominującą byli osadnicy z centralnych ziem polskich, którzy dotarli do Szczecina , by tworzyć tu zręby państwowości polskiej. W liczbie osiedlonych przodowało województwo poznańskie, skąd przybyło aż 4400 osób (19%). Na drugim miejscu znaleźli się warszawiacy – 2960 osób (około12%), na trzecim – osadnicy z województwa warszawskiego, a na czwartym – z byłego województwa pomorskiego.
Taka struktura pochodzenia regionalnego osadników nie ukształtowała się przypadkowo. Sąsiedzkie położenie województwa poznańskiego i pomorskiego zdeterminowało napływ większości osadników z tych terenów. Tam też w 1945 r. znajdowała się centralna baza rekrutacyjna do osadnictwa w Szczecinie. Wyrazem aktywnego zainteresowania społeczności poznańskiej osadnictwem w Szczecinie oraz oznaką chęci przyjścia z pomocą temu miastu było powołanie do życia w Poznaniu instytucji patronackiej. Patronat odegrał znaczną rolę w tworzeniu zrębów polskiej administracji w Szczecinie, zaopatrzeniu miasta w żywność i dostarczeniu specjalistów do uruchomienia instytucji miejskich. Przede wszystkim zaś kierowano osadników do Szczecina. Duża liczba warszawiaków znajduje się z kolei swoje uzasadnienie w fakcie znacznego zburzenia Warszawy działaniami wojennymi i rozproszenia jej mieszkańców po powstaniu warszawskim.
W 1946 r., kiedy do Szczecina skierowano transporty z repatriantami ze Związku Radzieckiego, wzajemne proporcje grup ludnościowych uległy znacznym zmianom. Grupa repatriantów wzrosła do ponad 35%, a osiedleńców spadła do 58%. W następnych latach obserwowano spadek liczby repatriantów. Grupa ta po zakończeniu repatriacji nie tylko nie powiększyła się, lecz zaczęła kurczyć się wskutek ubytków naturalnych. Osiedleńcy z centralnych ziem polskich nadal napływali, w związku z czym zdobyli oni zdecydowaną przewagę.