Opublikowane przez Krasiu w Technika i Komunikacja.

Rosyjski „Bogatyr” i japoński „Yakumo” – dwa okręty wojenne, które w początkach XX wieku walczyły po przeciwnych stronach. Łączy je wspólny początek. Powstały w Szczecinie.

Stocznia „Vulkan” była na przełomie XIX i XX wieku uznawana za jednego z najlepszych producentów okrętów wojennych na świecie. Okręty zamawiała nie tylko cesarska flota Niemiec ale także inne kraje europejskie, takie jak Rosja czy Grecja, a obok nich egzotyczne państwa: Brazylia, Chiny, Japonia, czy Urugwaj.
Japońskie zamówienie
Japonia dopiero u schyłku dziewiętnastego wieku rozpoczęła budowę floty wojennej. Słabość przemysłu stoczniowego spowodowała, że cesarstwo składało liczne zamówienia na jednostki w stoczniach zagranicznych. W Szczecinie cesarska flota złożyła zamówienia na krążownik pancerny „Yakumo”. Stępkę pod jednostkę położono w 1898 roku, dwa lata później był już gotowy. Był to ostatni okręt tej klasy zwodowany w Szczecinie. Sama klasa krążowników pancernych, czyli dużych okrętów artyleryjskich powstała pod koniec XIX wieku a zanikła po I wojnie światowej. Koncepcja krążowników pancernych została ostatecznie ukształtowana pod koniec lat 80 – tych XIX wieku. Były przeznaczone do zwalczania żeglugi nieprzyjaciela na liniach komunikacyjnych. W praktyce służyły one, podobnie jak krążowniki lekkie (pancernopokładowe), do prowadzenia rozpoznania na rzecz floty liniowej oraz jej ubezpieczenia, a także do ochrony własnych linii komunikacyjnych. Były one większe, lepiej opancerzone i uzbrojone od krążowników pancernopokładowych, lecz nieco od nich wolniejsze. Ustępowały pod względem opancerzenia i uzbrojenia pancernikom, przewyższały je natomiast zasięgiem działania, a niekiedy prędkością.
– W kronice pięćdziesięciolecia stoczni, wydanej w 1907 roku, autorzy uznali japoński okręt za wybitne osiągnięcie ówczesnej techniki – mówi Piotr Nowicki, pasjonat dziejów szczecińskiego „Vulkana”. – Podkreślali przede wszystkim jego parametry: prędkość i siłę artylerii. W porównaniu do dwóch krążowników tej klasy zbudowanych dla Chin: „King Yuen” i „Lai Yuen”, widać wyraźny postęp.
Maksymalny ładunek węgla do opalania kotłów wynosił 1100 ton. Po 32 miesiącach prac okręt był gotów do pierwszego i najdłuższego rejsu.
– W dziewiczy rejs krążownik wyruszył ze Świnoujścia w końcu czerwca 1900 roku – kontynuuje Piotr. – Do portu w Jokohamie dotarł 30 sierpnia tego roku. Okręt sprawował się bardzo dobrze podczas dalekiej podróży. Rząd japoński zrezygnował nawet z rocznej gwarancji udzielonej przez stocznię!
Rosyjski krążownik
Wśród kontrahentów „Vulkana” nie zabrakło także Rosji. Dwa lata później niż okręt dla Japonii stocznie opuścił krążownik pancernopokładowy „Bogatyr”. – Było to jedna z największych jednostek dla carskiej marynarki powstałych w Szczecinie – mówi Piotr Nowicki. – Wśród okrętów wojennych zwodowanych do 1907 roku wyróżniał się sporą prędkością. Podczas prób morskich osiągnął 24,15 węzła. Tymczasem Rosjanie zakontraktowali 23 węzły. Konstrukcja była na tyle udana, że do carskiej marynarki trafiły jeszcze trzy krążowniki („Oleg” „Kagul” „Pamiat Mierkurija”)wzorowane na „Bogatyrze”, choć już nie powstały w Szczecinie.
Klasa okrętów, do których należał „Bogatyr”, powstała u schyłku dziewiętnastego wieku. Nazwa wywodziła się stąd, że okręty tego typu posiadały jedynie pokład pancerny, umieszczony we wnętrzu okrętu, na wysokości zbliżonej do linii wodnej i osłaniający mechanizmy napędowe, kotłownie i maszynownie oraz komory amunicyjne. Oprócz tego pokładu, krążowniki te nie były opancerzone, poza ewentualnie osłonami dział i wieżą dowodzenia. Pewna osłonę dawał też węgiel w bunkrach umieszczonych wzdłuż burt.
W boju tego typu jednostki miały wspierać torpedowce w atakach na ciężkie jednostki wroga oraz w bliskim rozpoznaniu. Doświadczenia wojenne spowodowały, że używano ich też do zwalczania żeglugi wroga.
O włos od starcia
W 1904 roku wybucha wojna rosyjsko – japońska. „Bogatyr” wszedł w skład rosyjskiej eskadry kontradmirała Ewalda Stackelberga, stacjonującej we Władywostoku. W tym czasie „Yakumo” walczył w 2 dywizjonie kontradmirała Shigeto Dewy i wraz z innymi okrętami blokował główną bazę rosyjską – Port Artur.
Po raz pierwszy okręty mogły zmierzyć się w boju. Mogły, lecz okrętom ze Szczecina nie było dane strzelać do siebie. 6 marca 1904 roku II eskadra wiceadmirała Kamimury, w tym i „Yakumo” podeszła pod Władywostok. Jednak w tym czasie rosyjskie okręty działały na japońskich szlakach komunikacyjnych. Cesarskie okręty zbombardowały jedynie port i miasto. Kiedy odeszły, wrócili Rosjanie. Prawie dwa miesiące później „Bogatyr” rozdarł poszycie na skałach. Nie został naprawiony do końca działań wojennych.
W sierpniu 1904 roku „Yakumo” walczył w bitwie na Morzu Żółtym. Flota rosyjska próbowała się przedrzeć z oblężonego Port Artura w kierunku Władywostoku. Japończykom udało się udaremnić ten zamiar. Sprzyjało im przede wszystkim szczęście. Przypadkowy pocisk poważnie uszkodził flagowy pancernik „Cesarewicz”. Zginął także dowódca rosyjskiego zespołu – kontradmirał Wilgelm Witgeft. To spowodowało zamieszanie wśród carskich okrętów. Jednostki wróciły do oblężonego portu.
Wielka batalia
Na kolejną dużą bitwę morską trzeba było czekać 9 miesięcy. Sto lat temu w maju 1905 roku dwie cesarskie floty: Japonii i Rosji zmierzyły się w pobliżu archipelagu Cuszima. W pobliży wysp stoczono jedną z najbardziej decydujących bitew w dziejach świata. W starciu wziął udział także „Yakumo”. Okrętem dowodził wówczas komandor Matsumoto.
Najbardziej dramatyczną walkę jednostka, w raz z innymi krążownikami pancernymi, rozegrała w boju z czterema pancernikami obrony wybrzeża. Lepsze dowództwo i większa szybkostrzelność przeważyły szalę spotkania na korzyść marynarki japońskiej. Dla przykładu „Yakumo” w boju z „Admirałem Uszakowem” bezkarnie strzelał z dystansu 6500 metrów, tymczasem rosyjskie pociski w ogóle nie dosięgały przeciwnika. Nie bez znaczenia była również jakość pocisków. Efekt wybuchu 1 pocisku japońskiego był równy rezultatowi eksplozji 30 rosyjskich o tym samym kalibrze. Rosyjskie jednostki były po prostu demolowane. Taki los spotkał również „Uszakowa”. W czasie jego ostrzeliwania doszło też do hańbiącego epizodu. Mimo ewakuacji tonącego okrętu, Japończycy prowadzili ogień, co powodowało niepotrzebne straty wśród marynarzy. Dopiero po 40 minutach jednostki imperium wschodzącego słońca przystąpiły do ratowania rozbitków.
Bałtyckie salwy
Wkrótce wojna skończyła się. Uszkodzenia wyleczył także „Bogatyr”. Po remoncie trafił do floty bałtyckiej. W sierpniu 1906 roku wziął udział w tłumieniu rewolucyjnych wystąpień marynarzy w twierdzy Sveaborg. Osłaniał desant wojsk rządowych, które zaatakowały zbuntowane oddziały. Jednak prawdziwym sprawdzianem dla okrętu okazała się pierwsza wojna światowa. „Bogatyr” skierowany do rezerwowej brygady od początku wziął aktywny udział w walkach na Bałtyku. Los sprzyjał jednostce. W sierpniu 1914 roku krążownik uniknął poważnych uszkodzeń, gdy bratni kontrtorpedowiec „Lejtienant Burakow” wystrzelił omyłkowo torpedę, która minimalnie minęła krążownik. We wrześniu 1914 roku krążownik wziął udział w dalekim wypadzie pod wybrzeża Gotlandii, aby zaatakować niemieckie linie komunikacyjne. Jednak z uwagi na niską prędkość nie mógł nawiązać walki. Niemiecka eskadra uniknęła starcia, gdyż dysponowała wyższą prędkością.
Wkrótce w związku z przyjętym planem obronnym Rosjanie rozpoczęli operacje minowe. „Bogatyr” został wyposażony w lory do stawiania min. Dla przykładu w grudniu 1915 roku wziął udział w wielkiej operacji minowej. Pomiędzy Gotlandią a Zatoką Gdańską Rosjanie postawili 700 min. Jednak wcześniej w lipcu 1915 roku „Bogatyr” uczestniczył w potyczce u wybrzeży Gotlandii. Krążownik znalazł się w składzie zespołu kontradmirała Bachiriewa, który zaskoczył przeciwnika podczas akcji minowania. Niemcy wobec przewagi rosyjskiej rozpoczęli ucieczkę. Starali się osłonić najsłabszą i najwolniejszą jednostkę – stawiacz min „Albatross”. Musieli jednak porzucić powolną jednostkę. Stawiacz ratował się ucieczką na szwedzkie wody terytorialne. Zdemolowany ogniem artyleryjskim okręt osiadł na skałach. Nie był to spory sukces, bowiem Rosjanom wymknęły się trzy krążowniki niemieckie.
Marsz przez lody
Już po rewolucji w Rosji, w lutym 1918 roku „Bogatyr” był ewakuowany z bazy w Rewlu. Wraz z innymi okrętami przedzierał się do Helsingforsu (obecnie Helsinki). Przemarsz odbywał się w trudnych warunkach pogodowych. Na Bałtyku zalegał lód, którego grubość sięgała nawet 70 centymetrów. Drogę torowały lodołamacze. W czasie ewakuacji niemieckie samoloty bombardowały konwój. Dwudobowy pochód utrudniał również fakt, że na pokładach rosyjskich jednostek brakowało nawet 80 procent załóg. Nie był to jednak koniec ewakuacji. Po kilku dniach czerwona flota wyruszyła w dalszą drogę. Lodołamacze ponownie musiały przebijać się przez trzymetrowe zwały lodu. Dopiero po pięciu dniach „Bogatyr” i inne jednostki zespołu dotarły do Kronsztadtu. Latem ten sam dystans okręty pokonały w czasie kilkunastu godzin.
Po przebazowaniu „Bogatyr” nie brał już udziału w spektakularnych operacjach wojny domowej w Rosji. Okręt rozbrojono, a działa okrętu trafiły na jednostki flotylli wołżańskiej i dźwińskiej.
Ostatecznie w 1922 roku skończył morski żywot po złomowaniu w Bremie. Z listy czerwonej floty skreślono go dopiero w listopadzie 1925 roku.
Japończyk w Wielkiej Wojnie
Znacznie dłużej służył krążownik „Yakumo”. W chwili wybuchu pierwszej wojny światowej na wodach Azji jedynym liczącym się przeciwnikiem była wschodnioazjatycka eskadra wiceadmirała Maximiliana von Spee. Niemieckie okręty uniknęły walki z Japończykami i wycofały się na Atlantyk. „Yakumo” w ramach 3 eskadry południowej został skierowany na Ocean Indyjski. Z bazy w Singapurze polował na niemieckiego rajdera – lekki krążownik „Emden”. Bez rezultatu. Rajder zatonął w pobliżu Wysp Kokosowych, ale zasługa w jego wytropieniu i pokonaniu przypadła australijskiemu krążownikowi „Sydney”. Tymczasem krążownik „Yakumo” pędził spokojny żywot. Nie mógł spotkać równorzędnego przeciwnika. Od września 1921 roku przeklasyfikowano go na okręt obrony wybrzeża. Szkolili się na nim marynarze, a w 1933 roku przeszedł remont. Nie brał czynnego udziału w konflikcie japońsko – chińskim, który wybuchł w latach trzydziestych XX wieku. Nie wziął też udziału w zmaganiach na Pacyfiku podczas drugiej wojny światowej. Choć, co ciekawe, przetrwał ją. Po wojnie zmienił przeznaczenie i pełnił rolę transportowca. Przewoził japońskich żołnierzy, którzy wracali do domów z Chin.
W 1947 roku kończy się historia krążownika „Yakumo”, swojego rosyjskiego brata „przeżył” o 25 lat.
Marek Jaszczyński „Głos Szczeciński”
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Dane techniczne
YAKUMO
wyporność – 9.646 ton
wymiary – długość 132,3 m, szerokość 19,6 m, zanurzenie 7,2 m
prędkość – 20,5 węzła
napęd – dwie maszyny parowe o mocy 17.200 KM
uzbrojenie – 4 działa 203 mm w dwóch wieżach pancernych, 12 dział 152 mm, 12 dział 76 mm, 7 dział 47 mm, 4 wyrzutnie torpedowe 450 mm (według innych danych 5 wyrzutni)
załoga – 670 – 700 marynarzy
pancerz – burtowy 178 mm, pokładu 63 mm, artylerii głównej 152 mm
Dane z 1945 roku (okręt przeszedł remont w 1933 roku):
prędkość – 9 węzłów
uzbrojenie – 4 działa 152 mm, 4 działa przeciwlotnicze 127 mm, 1 działo przeciwlotnicze 80 mm oraz 12 działek przeciwlotniczych 25 mm.
BOGATYR
wyporność – 6.650 t
wymiary – długość 134,2 m, szerokość 16,6 m, zanurzenie 6,2 m
prędkość – 24,15 węzła
napęd – 2 maszyny parowe o mocy 20.500 KM
wymiary – długość 134,2 m, szerokość 16,6 m, zanurzenie 6,2 m
uzbrojenie – 12 dział 152 mm, z czego 4 w wieżach, 12 dział 75 mm, 6 dział 47 mm, 2 działka 37 mm, 4 wyrzutnie torped 450 mm
załoga 573 – 593 marynarzy
pancerz – pokładu 70 mm, artylerii głównej 127 mm.
Dane po zakończeniu pierwszej wojny światowej
wyporność – 6.751 t
uzbrojenie (zmiana nastąpiła w 1916 roku) – 16 dział 130 mm, 4 działa przeciwlotnicze 75 mm, 2 wyrzutnie torped 457 mm, 100 min
pancerz – pokładu 70 mm, artylerii głównej 76 mm.