Opublikowane przez Finki w Historia.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. W pokoju siedzi dwóch mężczyzn. Nad nimi stoi strażnik z rewolwerem w ręce. Wkłada kulę do bębenka i podaje pistolet jednemu z nich, puszczając do niego oko. Mężczyźni zaczynają grę w rosyjską ruletkę. Będąc (prawie) pewnym wygranej swojego faworyta, strażnik opuszcza pokój i obserwuje dalszy bieg zdarzeń przez lustro weneckie. Mimo zaufania, jakim obdarzył jednego z mężczyzn, jest gotowy do natychmiastowej interwencji.


Tak mniej więcej wyglądała sytuacja polityczna w Polsce z lat 1945-46. Strażnikiem było ZSRR, jego faworytem PPR, a skazanym na porażkę PSL. Finalnym wydarzeniem ich gry było szóste pociągnięcie za spust tego ostatniego. Był to początek roku 1947, wybory do Sejmu Ustawodawczego. Tym razem komora była pełna…

Sytuacja w kraju przekładała się na sytuację w poszczególnych okręgach. W tym rozdziale zaprezentuję właśnie zmagania Bloku Demokratycznego z PSL w Szczecinie. Przedstawię także stosunek społeczeństwa do tego problemu. Ponadto zaprezentuję proces tworzenia się organów władzy miejskiej oraz stopień jego zależności od PPR oraz wyższych szczebli administracji.

Zacznijmy od władz miejskich. Początkowo większość kompetencji spoczywało na prezydencie Zarembie oraz wojewodzie Borkowiczu. Nadzorowali oni nie tylko sprawy lokalne, ale przejmowali w niektórych momentach kompetencje władz centralnych. Z czasem powstał Zarząd Miejski (6 lipca) posiadający działy, które zajmowały się określonymi dziedzinami życia publicznego. Nie oznaczało to wszakże przekazania kompetencji legislacyjnych przez prezydenta temu organowi. Wspólnie z pierwszymi wiceprezydentami Szczecina, inż. Franciszkiem Jamrożym i Alfonsem Karczmarkiem, a następnie (po dymisji poprzedników) Józefem Maciejewskim oraz Władysławem Kotowskim (członkiem KW PPR), inż. Zaremba stanowił najwyższą władzę ustawodawczą i wykonawczą na terenie miasta. Ppłk Borkowicz darzył go zaufaniem, stąd jego szerokie kompetencje. Pozycja prezydenta zaczęła słabnąć na skutek utworzenia Międzypartyjnej Komisji Porozumiewawczej (MKP), zalążka Miejskiej Rady Narodowej zdominowanej przez Blok Demokratyczny, która ostro go krytykowała.

Czołowa przedstawicielka tego bloku, czyli komunistyczna PPR, była pierwszą partią, której organy znalazły się w Szczecinie. Jej członkowie stanowili część grupy inicjacyjnej wysłanej do miasta 30 kwietnia. Niedługo potem powstał Komitet Miejski tej partii z I sekretarzem Edmundem Czyżem na czele. Pozwolono także na działalność pozostałych członków Bloku Demokratycznego – SL, SD i PPS. Szczególnie ta ostatnia zdobyła sobie wkrótce szersze poparcie szczecińskiego społeczeństwa.

Do utworzenia MKP doszło na skutek działań PPR. Była to jednak jedynie organizacja przejściowa. Już 18 sierpnia wojewoda Borkowicz wydał rządową „Instrukcję dla burmistrzów”, tworząc podstawy do powołania miejskich rad doradczych. 14 listopada na posiedzeniu MKP zapadła decyzja o utworzeniu takiego organu. Podzielono wówczas także 24 mandaty między członków Bloku Demokratycznego: PPR i PPS otrzymały po sześć, SD, SL, SP i Związki Zawodowe po trzy. Pierwsze posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej odbyło się 10 grudnia 1945 r. W marcu, na trzy miesiące przed ukonstytuowaniem się WRN, została ona uznana za pełnoprawną przez władze centralne (KRN).

Powstanie MRN wprowadziło duże ożywienie w prace Zarządu Miejskiego. Głównie dlatego, że znajdowali się tam przedstawiciele różnych opcji politycznych, mający wiele pomysłów na odbudowę i zagospodarowanie Szczecina. Mimo że nie byli oni wybierani w powszechnych wyborach, tylko delegowani do Rady przez poszczególne partie, przedstawiali oni w tym czasie wolę większości społeczeństwa. Na posiedzeniach plenarnych MRN odbywały się burzliwe, ale rzeczowe dyskusje dotyczące bieżących problemów miasta. Organami Rady były: Prezydium (PMRN) składające się z 5 członków, którzy reprezentowali ją na zewnątrz, Konwent Seniorów ustalający kierunek prac Rady oraz komisje. Z tych ostatnich w Szczecinie do końca 1946 r. powołano tylko trzy. Wśród nich szczególną pozycję miała Komisja Kontroli Społecznej walcząca ze wszelkimi objawami nadużyć i niegospodarności. Decyzje Rady miały istotny wpływ na życie miasta. Nie należy jednak zapominać o problemach, z jakimi musiała się ona borykać. Jej decyzje były uzależnione od wielu czynników, takich jak aprowizacja (bez potrzebnych materiałów nie było można budować) oraz bezpieczeństwo (ludzie żyjący w strachu pracują mniej efektywnie). Często było tak, że społeczeństwo nie zwracało kompletnie uwagi na decyzje organów miejskich.

Mimo to w początkowym okresie istnienia takich organizacji, jak MRN, władza miała realne poparcie w społeczeństwie. Warto przytoczyć słowa Jacka Kuronia, dlaczego tak się działo: Aby dobrze zrozumieć postawę społeczeństwa wobec nowej władzy, trzeba przypomnieć sobie polskie doświadczenia wcześniejszych lat. Dziś słabo pamiętamy, jak powszechne było rozczarowanie II Rzeczpospolitą. Najpierw swary partyjne, które raziły niemal wszystkich. Potem rządy sanacji, odrzucanej przez poważne stronnictwa – ludowców, PPS, chadecję i endecję. [..] Wreszcie klęska wrześniowa 1939 r. – straszny cios dla znacznej części społeczeństwa. […] Po przegranej wojnie nastały dwie straszne okupacje, które zniszczyły istniejące systemy wartości, zmuszały ludzi do zachowań, na jakie wcześniej nigdy by sobie nie pozwolili. Po tym wszystkim przyszła władza ludowa, która wprawdzie była oczywistą ekspozyturą Sowietów, ale zarazem odwoływała się do haseł wyrosłych z tradycji polskiej demokracji (reforma rolna, upowszechnienie oświaty, przyłączenie Ziem Zachodnich do Polski), a cele obce większości Polaków w pierwszych latach starannie ukrywała. [..] Tym bardziej więc nośne stało się umieszczone na sztandarach nowej władzy hasło równości i sprawiedliwości dla warstw, które czuły się upośledzone. Co więcej w Szczecinie nie dochodziło jeszcze do bezmyślnych aktów terroru ze strony organów bezpieczeństwa publicznego.

Sytuację zmieniło powstanie PSL i początek jej działalności na Pomorzu Zachodnim. Chociaż […] na ziemiach zachodnich i północnych zasięg wpływów PSL z oczywistych względów był mniejszy niż w Polsce centralnej; tu ogniwa PSL wyłaniały się z SL wówczas, gdy PPR – wraz z podległym aparatem państwowym – była już mocno usadowiona i mogła prowadzić zdecydowanie polityczne i policyjne ograniczanie możliwości działania opozycji[…], to i tak partia ta zdobyła dużą popularność.

Jej początki wiążą się z powrotem Stanisława Mikołajczyka do Polski. Utworzył on partię, która aby odróżnić się od współpracującego z komunistami SL „Wola Ludu”, przyjęła nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe. Jej rozwój był hamowany wszelkimi możliwymi sposobami przez PPR oraz podległe mu UBP. Ludowcy Mikołajczyka odwoływali się do haseł równości, wolności i budowania nowej sprawiedliwej Polski, konkurując tym samym z Blokiem Demokratycznym. Przyciągało to do tej partii przedstawicieli wszystkich warstw społeczeństwa wyznającego demokratyczne wartości.

W Szczecinie PSL rozpoczęło oficjalną działalność dopiero w styczniu 1946 r. Stało się tak z co najmniej dwóch przyczyn. Po pierwsze, początkowe próby działaczy SL mające na celu przejście całej tej organizacji do PSL zostały powstrzymane przez miejscowy aparat bezpieczeństwa, a po drugie ludowcy mieli problemy w centralnych województwach i nie byli w stanie zająć się odległym Szczecinem. Toteż inicjatywę w swoje ręce wzięli miejscowi działacze, niechętni władzy komunistycznej. Już na grudniowym zjeździe wojewódzkim SL w Koszalinie, postanowili oni rozstać się z tą partią i masowo przeszli do PSL. Jednego dnia lokalne struktury SL prawie całkowicie przestały istnieć. Początki PSL w Szczecinie wiążą się z osobą Alfonsa Karczmarka, byłego wiceprezydenta miasta. Już we wrześniu 1945 r. podjął on próbę utworzenia tej partii. Jego działania zostały zahamowane przez MUBP. Jednak Karczmarek nie dał się zastraszyć i w styczniu stanął na czele szczecińskiego zarządu PSL. Miał on silne zaplecze w postaci urzędników miejskich, tych samych, z których p. Kaczocha – Józewski tworzył ekipę administracyjną dla Pomorza Zachodniego. Także organizacja młodzieżowa „Wici”, wcześniej związana z SL, dostała się pod wpływ partii Mikołajczyka.

Z drugiej strony barykady stała PPR oraz dowodzony przez nią Blok Demokratyczny. O początkach działania partii komunistycznej w Szczecinie już pisałem. Teraz przyjrzyjmy się jej dalszemu rozwojowi. Jeszcze we wrześniu partia ta liczyła 100 członków. Od czasu mianowania Hieronima Niewiadomskiego na stanowisko I sekretarza w październiku 1945 r. odnotowywany jest liczebny rozwój PPR. W czerwcu 1946 r., tuż przed referendum, posiadała około 1300 członków (plus 600 osób w Związku Walki Młodych). Obecność w Polsce Armii Czerwonej oraz wsparcie ze strony WP i organów bezpieczeństwa publicznego powodowały, że partia ta miała dominującą rolę w kraju. Podlegały jej stronnictwa Bloku Demokratycznego, a także większość rad wojewódzkich i miejskich. Ponadto poszczególne komitety okręgowe PPR wywierały znaczny wpływ na władze samorządowe.

Pozostali członkowie Bloku Demokratycznego nie przedstawiali sobą już takiej siły. PPS, pod koniec roku 1945 liczyła w Szczecinie około 400 członków, SL 150, SD 200. Znanymi podówczas przedstawicielami tych partii byli kolejno Józef Gendaszyk – przewodniczący MRN, Stefan Zaremba – rozłamowiec z PSL i wreszcie Henryk Kaniuk – członek Prezydium MRN.

Tymczasem pod koniec stycznia 1946 r. do Szczecina przeniosły się z Koszalina władze wojewódzkie. Ppłk Borkowicz dostał wyraźne polecenie w tej sprawie z Warszawy. Odtąd władze wojewódzkie będą w pewnym stopniu przejmowały kompetencje Zarządu Miejskiego, pozostawiając mu jednak dość dużą autonomię. Takimi samymi przywilejami będzie cieszył się prezydent Zaremba, któremu Borkowicz po prostu ufał. Obaj oni stwierdzą później, że przybycie do Szczecina Urzędu Wojewódzkiego oraz stałe zwiększanie się ilości jego urzędników doprowadzą do nadmiernej biurokratyzacji życia, zbędnej w zasiedlanym dopiero mieście.

Podówczas zarówno PSL, jak i Blok Demokratyczny przygotowywały się do mających się wkrótce odbyć wyborów. Tym większe zapewne było zdziwienie społeczeństwa na wieść o referendum (właściwie głosowaniu) ludowym (decyzja została uchwalona 27 kwietnia 1946 r.). Pomysł jego zorganizowania nieopatrznie podał komunistom sam Stanisław Mikołajczyk. Szybko idea ta została podchwycona przez PPR i wicepremier musiał się na referendum zgodzić. Komuniści obawiali się wyborów, dużego poparcia dla PSL oraz byli świadomi mankamentów własnej partii i niewystarczającej jeszcze do rozbicia opozycji, ilości pracowników organów bezpieczeństwa wewnętrznego im podległych. Zapewne pozostawały im również w pamięci wybory na Węgrzech z 1945 r. zdecydowanie wygrane przez Partię Drobnych Rolników (węgierski odpowiednik polskiego PSL), która zdeklasowała popieranych przez Moskwę i Armię Czerwoną komunistów.

Termin referendum został ustalony na dzień 30 czerwca 1946 r. Komuniści ułożyli takie trzy pytania, aby PSL, zgodnie ze swoimi poglądami, zaleciło głosowanie w ten sam sposób, jak partie Bloku Demokratycznego i SP. Pytania te brzmiały następująco: Czy jesteś za zniesieniem Senatu przewidzianego w konstytucji z 1921 roku? Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego wprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej? Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic państwa polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?. Blok Demokratyczny opowiedział się za głosowaniem trzy razy „tak”. W celu odcięcia się od komunistów PSL postanowiło głosować na pierwsze „nie”, a na dwa pozostałe „tak”.

Decyzja władz PSL była równoznaczna z podniesieniem rękawicy rzuconej przez komunistów. Walka miała być nierówna. Po jednej stronie stała partia mająca poparcie większości społeczeństwa, a po drugiej Blok dysponujący państwowymi środkami materialnymi, aparatem bezpieczeństwa i przychylnością ZSRR oraz Armii Czerwonej.

Tymczasem w Szczecinie PSL zdobywało coraz większą popularność i wykazywało się sporą aktywnością. Partia ta w lutym 1946 r. zorganizowała w mieście zjazd prezesów i sekretarzy kół z terenu województwa, na którym honorowym gościem był znany żołnierz BCh Franciszek Kamiński. O poparciu ludności dla PSL świadczy chociażby notatka MUBP z marca, który oceniał elektorat tej partii na połowę mieszkańców miasta. Do tak wysokiej oceny popularności PSL w Szczecinie przyczyniły się na pewno dwa wiece zorganizowane w marcu, na których krytykowano politykę rządową. Każdy z nich zebrał około 1,5 tys. osób, co wówczas było dużym wyczynem. Jednak największym znakiem poparcia dla PSL było zachowanie ludności miejskiej podczas imprezy pod nazwą „Trzymamy straż nad Odrą” odbywającej się w kwietniu…

Stałem wówczas w szpalerze milicji ochraniającej konwój notabli. – wspomina jeden z naszych świadków Bolesław Barwicki. Mównica ustawiona była na nadodrzańskim bulwarze na wysokości Wałów Chrobrego. Samochody dostojników państwowych musiały się z wolna przepychać przez tłum ludzki, aby się tam dostać. Nie byle kto nimi jechał. Był tam prezydent Bierut, marszałek Rola – Żymierski, premier Osóbka – Morawski oraz Stanisław Mikołajczyk. Napór na nas był ogromny, taki, że nie mogliśmy utrzymać szyku. Przez kordon przedarły się osoby, które z okrzykiem na ustach: „Mikołajczyk, Mikołajczyk” podniosły jego samochód i przeniosły go pod samą trybunę. Tłum skandował nazwisko wicepremiera, a po przemówieniu nagrodził rzęsistymi oklaskami.

Akcja poparcia dla Mikołajczyka została zorganizowana przez harcerzy, młodzież z Poznania oraz „wiciowców”. Znalazła ona jednak szerokie poparcie wśród szczecińskiego społeczeństwa. Spowodowała ona gniew innych działaczy państwowych zaproszonych na uroczystości. Ani Bolesław Bierut, ani premier Osóbka – Morawski nie wystąpili tamtego dnia na mównicy. Efektem tego wydarzenia było odwołanie z funkcji I sekretarza KW PPR Tadeusza Rajnera oraz doprowadzenie w niedalekiej przyszłości do reorganizacji struktur harcerstwa. „Poprawna politycznie” uroczystość odbyła się dzień później, tym razem już bez udziału hufców, młodych Poznaniaków i innego „niepożądanego” elementu. Tego dnia, głuchy już, znany, przedwojenny polityk Stanisław Grabski stojący na trybunie zapytał wojewodę Borkowicza, co oni krzyczą. Podpułkownik stwierdził: wysyłają Mikołajczyka do Londynu. Na to Grabski melancholijnie pokiwał głową i powiedział: A co pan myśli, to się chyba tak skończy.

Po wymianie wspomnianego już Rajnera na Wiktora Kłosiewicza rozpoczęła się ostra walka „nowej władzy” z „reakcyjnym” PSL. Charakterystyczna dla tego okresu jest wypowiedź jednego z członków KC na posiedzeniu zachodniopomorskiego KW PPR. Podczas swojej przemowy zadał retoryczne pytanie: Dlaczego nie rozpędzimy PSL? Odpowiedział na nie następująco: Liczymy się z zagranicą. Dopuszczamy ich do dalszych Komisji Porozumiewawczych. PSL potrzebne jest do ściągania świadczeń rzeczowych. I dalej: Postawa PPR nie oznacza dopuszczenia stronnictwa Mikołajczyka do wygodnych pozycji; przeciwnie będzie się musiało ono pozbyć nieodpowiednich ludzi (będziemy przyciskać do muru i demaskować). Tym miał zająć się już MUBP.

Przez okres walki z PSL służby te (MUBP) były nadzorowane w dużym stopniu przez wyżej wspomnianego Kłosiewicza. Wraz z wojewodą Borkowiczem doprowadził on do powolnego zaniku partii Mikołajczyka na terenie Szczecina. Ich główną siłą w walce z „reakcją” były właśnie MUBP, ale także wojsko prowadzące agitację wśród ludności. Najbardziej pospolitym działaniem były aresztowania członków opozycji. Dokonywano ich na podstawie podrzucanej broni, posiadania „nielegalnej prasy”, etc. Celem aresztowań było: pozbawianie wolności działaczy PSL przejawiających żywszą aktywność, zmuszanie podczas badań do przejścia do innej partii politycznej, zmuszanie do pracy konfidencjonalnej, sianie terroru i zastraszenia, a wreszcie paraliżowanie ogniw PSL.

Działania te sprawiły, że liczniejsze stawały się szeregi SL. Partia ta, która wydawała się być martwą od grudnia, odbudowywała swoje struktury z byłych członków PSL i podstawionych przez komunistów ludzi. Nasilały się także ataki Bloku Demokratycznego na ludowców i Mikołajczyka.

Przed referendum została rozpętana również wielka akcja propagandowa. Na terenie województwa według KW PPR rozprowadzono 28 236 broszur propagandowych, 2 443 000 ulotek oraz dziesiątki tysięcy gazetek i pocztówek, rozklejono 8815 plakatów, 276 950 afiszy, wyświetlono 82 filmy i przeszkolono 600 agitatorów. Nakład ogromny na taki słabo jeszcze osiedlony teren. Ponadto odmawiano PSL przydziałowego papieru na kampanię propagandową.

„To nad czym radził Sejm i uchwalał
Senat przewlekał albo obalał.
Szlacheckie ‘veto’ to jego znak.
Czy znieść go trzeba? – Oczywiście TAK!”

„Chłop dzisiaj własne orze zagony
Chłop sam z tej ziemi powiezie plony
Po obszarniku nie został znak
Ziemia dla chłopów! Mówimy TAK!”

„Dymią się polskich fabryk kominy
Nad Odrą, Nysą, Kłodzkiem, Szczecinem,
W łopocie biało-czerwonych flag
Niech zagrzmi nasze potężne TAK!”

Mimo tego, prawdziwe wyniki czerwcowego referendum w Szczecinie były niepomyślne dla komunistów. Zwyciężyła społeczna świadomość oraz szeptana propaganda ludowców:

„Tylko kaczka, głupi ptak,
Mówi ciągle tak, tak, tak.
Mądry człowiek wie, co chce
I na pierwsze mówi: NIE.”

Według badań pana Andrzeja Paczkowskiego, w Szczecinie podczas referendum miało głosować 65 135 osób. 35,2% udzieliło odpowiedź „tak” na pytanie pierwsze, na drugie 51,6%, a na trzecie 62,8%. Sfałszowane, oficjalne dane podają kolejno 60,76%, 77,10% i 95,13%, jako odsetek odpowiedzi pozytywnych.

Pan Bolesław Barwicki tak wspomina tamten dzień: Jako członkowie Milicji Obywatelskiej otrzymaliśmy wyraźne rozkazy, co do głosowania. Udzieliłem odpowiedzi trzy razy „tak”, jak większość moich kolegów. Jednak czuliśmy wewnątrz cos innego…

Oficjalna przegrana PSL w referendum, nie odcięcie się przywódców stronnictwa od wystąpienia amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa F. Byrnesa, który we wrześniu 1946 r. kwestionował przynależność ziem zachodnich do Polski, a zwłaszcza bezpardonowa i niczym nie skrępowana walka polityczna PPR, charakteryzująca się różnymi formami represji – spowodowały zmniejszenie wpływu na organy władzy i administracji, co przyczyniło się do rozpadu tej partii i zmniejszenia liczby jej członków.

Pod koniec 1946 r. PSL liczyło jedynie 380 członków, podczas gdy partie Bloku Demokratycznego oraz SP i PSL „Nowe Wyzwolenie” posiadały razem ponad 8000. Komuniści byli gotowi do likwidacji jedynej opozycyjnej partii. Ostatni akt politycznej rosyjskiej ruletki miał miejsce w roku następnym. Tym samym PPR likwidując PSL przygotowało miejsce dla kolejnego przeciwnika, którym miało zostać PPS.