Marynarski kamień

Na pewno każdy przechodzący aleją Kasztanową przez Cmentarz Centralny w Szczecinie zauważy blisko żeliwnego krzyża kamień z niemieckimi napisami. Upamiętnia on jeden z morskich epizodów pierwszej wojny światowej.

Krążownik „Augsburg” powracał z kolejnej akcji na Bałtyku pod dowództwem komandora podporucznika Horna. Była noc z 24 na 25 stycznia 1915 roku. Od ponad pół roku przez Europę przetaczały się fronty, działania objęły również także morza, w tym także Bałtyk. Cesarska flota Niemiec miała tu za przeciwnika rosyjską marynarkę. W początkach wojny obie strony unikały większych działań. Aktywne były natomiast lekkie siły obu stron. Często dochodziło do ostrzeliwań wybrzeży bądź akcji minowania najczęściej uczęszczanych szlaków.
Wszedł na minę
Właśnie z jednej z takich akcji wracał krążownik „Augsburg”. Wcześniej miał zaatakować rosyjską bazę morską w Lipawie (do 1917 roku używano nazwy Libawa). Jednak z powodu awarii jednej z jednostek zespołu akcja została odwołana. Załoga krążownika była pewna, że nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Nieoczekiwanie okrętem wstrząsnęła eksplozja. Jednostka znajdowała się w tym czasie na wschód od Bornholmu. Jak się okazało przyczyną wybuchu było wejście na pole minowe postawione kilka dni wcześniej przez zespół rosyjskich okrętów. Trzy rosyjskie krążowniki „Rossija” „Oleg” i „Bogatyr” zaminowały akwen. Pierwszą ofiarą min stał się właśnie „Augsburg”. Zostały unieruchomione maszyny. Dzięki temu, że kontrtorpedowce wzięły krążownik na hol, okręt dotarł do Szczecina. Według innych źródeł okręt miał dojść do portu samodzielnie. Uszkodzenia odniósł również starej daty, krążownik „Gazelle”. Nigdy już nie wrócił do linii.
Wśród kasztanów
Nie obyło się bez ofiar. Samo wydarzenie, jak i jego ofiary upamiętnia pomnik znajdujący się w kwaterze 9 F przy al. Kasztanowej. Na kamieniu są wyryte nazwiska siedmiu marynarzy, którzy służyli na krążowniku „Augsburg”: Ernst Brauer, Erich Nocker, Valentin Labonde, Philipp Adler, Richard Muller, Mathias Backes i Hermann Stanisławski. Dwaj pierwsi byli maszynistami, którzy obsługiwali maszyny napędzające okręt. Pozostali pracowali w kotłowni, gdzie byli palaczami. Można przypuszczać, że dlatego zginęli, bo znajdowali się najbliżej miejsca wybuchu.
Czy dziś ktoś jeszcze pamięta, co upamiętnia głaz? Większość odwiedzających cmentarz, przechodzi obojętnie przy kamieniu. – Pomnik powstał ku czci marynarzy, którzy prawdopodobnie spoczęli na morskim dnie – mówi Maciej Słomiński, historyk sztuki i prezes Stowarzyszenia na Rzecz Cmentarza Centralnego. – Znajduje się na terenie dawnego cmentarza wojskowego. Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w tym miejscu znajdowały się mogiły wojskowe. Nie znam natomiast dokładnej daty powstania pomnika marynarzy. Prawdopodobnie powstał jeszcze w czasie wojny albo w latach dwudziestych, gdy pamięć o wydarzeniach była świeża.
O głazie marynarzy niewiele też wiedzą w administracji cmentarza. – Najmniej wiem o tym pomniku – tłumaczy Maria Michalak, kierownik Cmentarza Centralnego. – Wiemy, kogo upamiętnia. Na pewno nie są tu pochowani polegli. Teraz wygląda trochę na zagubiony w morzu polskich mogił.
Ktoś pamięta
Choć głaz wydaje się zagubiony, nie oznacza, że nikt się nim nie opiekuje. Co jakiś czas widać pod nim złożone kwiaty, czasami pojawi się znicz. Pomnikiem tym opiekują się przedstawiciele mniejszości niemieckiej. – Od czasu do czasu ktoś posprząta miejsce wokół pomnika – mówi Siegbert Czeluszki z Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej w Województwie Zachodniopomorskim. – Pamiętamy o nich każdego roku.
Przetrwał wojnę
Tyle dzieje współczesne zapomnianego pomnika. A co działo się dalej z okrętem?
Po wejściu na minę okręt był remontowany, aż do kwietnia 1915 roku. Prace trwały w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu. Z powodzeniem działał przez następną część wojny. Los oszczędzał okręt, który unikał większych uszkodzeń. Do najsłynniejszych akcji w jakich brał udział była na pewno operacja na Wyspach Moonsundzkich. Okręt osłaniał niemiecki desant na te wyspy w październiku 1917 roku.
Krążownik doczekał końca działań wojennych. Po podziale niemieckiej floty przez zwycięską koalicję, jednostka trafiła w ręce Japończyków. Ostatecznie w 1922 roku okręt był złomowany w Holandii. To koniec dziejów jednostki. Równie ciekawa jest teoria, dlaczego obelisk dotrwał aż do naszych czasów. Prawdopodobnie był zbyt ciężki, aby go wykopać. Przetrwał burzliwy dwudziesty wiek, dzięki temu możemy dowiedzieć się, komu jest poświęcony.
Marek Jaszczyński „Głos Szczeciński”
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Krążownik „Augsburg” w niemieckiej nomenklaturze Kleine Kreuzer (krążownik lekki), należał do typu Kolberg, a został zbudowany w stoczni marynarki w Kilonii. Jednostkę zwodowano 10 lipca 1909 roku. Słaby pancerz jednostki rekompensowała spora prędkość. 27 węzłów pozwalało na oderwanie się od silniejszego przeciwnika. Okręt należał do nowej klasy w ówczesnych flotach. Krążowniki lekkie miały współdziałać z flotą liniową, a ich głównym zadaniem była obrona sił głównych przed atakami torpedowymi. Tego typu jednostki miały też wspierać własne kontrtorpedowce w atakach na ciężkie jednostki wroga oraz bliskie rozpoznanie. W czasie wojny krążowniki lekkie były także używane do zwalczania żeglugi wroga.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Dane techniczne okrętu:
wyporność: 4882 t
długość : 130,5 m
szerokość: 14,0 m
zanurzenie: 5,45 m
Załoga: 367 – 379 osób
Okręt napędzały dwie (według innych źródeł cztery) turbiny Parsonsa, które nadawały mu rekordową jak na owe czasy prędkość maksymalną nawet 25,5 – 27,2 węzłów.
Zasięg maksymalny 3500 mil morskich przy prędkości 14 węzłów
Pancerz:
pokładu: 40 mm
artylerii głównej 50 mm
Uzbrojenie:
12 szybkostrzelnych dział kalibru 105 mm oraz dwie wyrzutnie torped 450 mm. W 1917 roku doszło do przezbrojenia jednostki: zainstalowano sześć dział 150 mm oraz dwie wyrzutnie torped 500 mm. Jednostka mogła także przewozić 100 min. Rok później dodano dwa działa przeciwlotnicze kalibru 88 mm.
Koszt budowy okrętu: 7,6 miliona marek w złocie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomniki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.