Opublikowane przez Busol w Wydarzenia.

Robert Florczyk został laureatem konkursu Gazety Wyborczej i portalu internetowego „sedina.pl”. O jego zwycięstwie zdecydowały sekundy

Do wczoraj na pierwszym miejscu w klasyfikacji generalnej naszej zabawy było trzech panów: Robert Florczyk, Sławomir Dubis i Mieczysław Babiński. Dlatego ostatnia zagadka miała być bardzo trudna i ostatecznie rozstrzygnąć, kto zasługuje na miano zwycięzcy. Wybraliśmy widok z kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ale okazało się, że uczestnikom konkursu wystarczą same dachy budynków, żeby trafnie wytypować kościół, z którego zrobiono zdjęcie. Pomylił się tylko pan Mieczysław Babiński, dwaj pozostali odgadli prawidłowo. O tym, który z nich zwyciężył w całym konkursie, musiały więc zdecydować sekundy. Porównaliśmy, który z nich przysyłał szybciej SMS-y w poprzednich edycjach zabawy. Okazało się, że pan Robert Florczyk był szybszy od swojego rywala w dziewięciu konkursach, a pan Mieczysław Babiński w siedmiu (braliśmy pod uwagę te, w których obaj panowie udzielili prawidłowych odpowiedzi). To przesądziło o zwycięstwie. Nagrodę finałową, czyli ufundowaną przez „Gazetę Wyborczą” wieżę stereofoniczną, dostanie pan Robert Florczyk.

Zwycięzcą tygodnia został pan Rafał Żyleń, który przysłał odpowiedź na zagadkę jako pierwszy. Na niego czeka specjalnie oprawiona fotografia konkursowa. Gratulujemy.

Konkurs „Wieża za wieże” trwał przez 20 tygodni. Co poniedziałek publikowaliśmy zdjęcie wykonane z kościelnej wieży. Zadaniem uczestników konkursu było odgadnięcie, z którego kościoła zostało zrobione, i przesłanie odpowiedzi SMS-em. Wszystkie odpowiedzi były rejestrowane.

Organizatorami konkursu byli „Gazeta Wyborcza” i Portal Miłośników Dawnego Szczecina „sedina.pl”. Autorem zdjęć konkursowych – Arkadiusz Bis. Wszystkie fotografie można oglądać w internecie pod adresem: sedina.pl.

Wręczenie nagród odbędzie się jutro w redakcji „Gazety Wyborczej”.

Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa został zbudowany w 1919 r. Stoi na terenie dawnego cmentarza wojskowego. Wzniesiony w konstrukcji żelbetowej – ma prostokątną, masywną formę opiętą przyporami, z prostokątnym prezbiterium i masywną wieżą. Wnętrze świątyni jest trzynawowe z szeroką nawą główną i wąskimi nawami bocznymi. Nawę główną przykrywa strop kasetonowy, a boczne – sklepienia kolebkowe.

Z historycznego wyposażenia przetrwała empora organowa, komplet ławek i świecznik paschalny z okresu budowy kościoła. W apsydzie prezbiterium ustawiony jest neogotycki ołtarz z początku XX w. przeniesiony tu z kościoła św. Jana Chrzciciela.

Rozmowa ze zwycięzcą konkursu „Wieża za wieże”

Odpowiedział bezbłędnie na 18 z 20 zagadek. Razem z Mieczysławem Babińskim i Sławomirem Dubisem był w trójce czołowych graczy. Do ostatniej chwili ważyło się, do którego z nich trafi nagroda główna.

Robert Florczyk, laureat naszego konkursu, jest szczecinianinem od urodzenia. Ma 42 lata, pracuje w Urzędzie Celnym. Do Szczecina jest bardzo przywiązany, uważa się za lokalnego patriotę. Sam nie fotografuje miasta, ale widoki z wież kościelnych bardzo go zainteresowały.

Kinga Konieczny: Był Pan najlepszy. Gratuluję.

Robert Florczyk: To dla mnie wielka przyjemność. Bardzo się cieszę. Ten konkurs to był strzał w dziesiątkę. Czasami sporo musiałem się nagłowić, żeby znaleźć prawidłową odpowiedź.

Szczecin widziany z kościelnych wież to zupełnie nieznane miasto. Jak Pan sobie poradził? Był jakiś system, który ułatwiał identyfikację zdjęcia?

– Najczęściej po prostu dedukcja. Starałem się znaleźć punkt zaczepienia na fotografii, dzięki któremu udałoby się zidentyfikować miejsce. A więc najpierw skojarzenie, potem lokalizacja, a potem rzut oka na mapę miasta, żeby sprawdzić, jakie kościoły są w okolicy. Nieraz jeździłem nawet na wizje lokalne (w niedziele, zanim ukazało się zdjęcie konkursowe) w miejsca, które mogłyby się znaleźć na fotografii. Czasami niestety pozostawała tylko droga eliminacji.

Bardzo trudne było ostatnie zdjęcie – właściwie widać na nim tylko dachy i to wszystkie takie same. Jak Pan je rozpoznał?

– Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, z którego je zrobiono, to parafia, w której przystępowałem do pierwszej komunii. Znam te okolice bardzo dobrze, ale i tak wahałem się między nim a kościołem pw. św. Jana Chrzciciela.

Z którym zdjęciem miał Pan najwięcej kłopotów?

– Najtrudniej było z dzielnicami peryferyjnymi, np. Skolwinem. Jednak spodziewałem się też kilku innych kościołów, których ostatecznie nie było, np. w Zdrojach. Ten konkurs dostarczył mi wiele przyjemności i dzięki niemu lepiej poznałem miasto. Nawet pomyślałem, że można by z tych widoków ułożyć wyjątkową panoramę miasta. Może „Gazeta” wydałaby taki dodatek?

Kinga Konieczny, Gazeta Wyborcza, 29 VIII 2005 r.