Opublikowane przez piotr_now w Historia.

O godz. 18.00 w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego rozpoczęła się kolejna tura rozmów pomiędzy Komisją Rządową, powołaną do rozpatrzenia postulatów załóg szczecińskich zakładów pracy, a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Na samym początku obrad przedstawiony został postulat pierwszy, wraz z uzasadnieniem, dotyczącym działalności związków zawodowych. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy podkreślił, że związki zawodowe nie spełniły nadziei i oczekiwań robotników. Nastąpiła utrata zaufania mas pracujących do tej organizacji. Nie dają one – argumentowano – gwarancji obrony praw pracowników. Istnieje też głęboka niewiara w sens istnienia związków w obecnej formie, podobnie jak i w możliwość ich reorganizacji. W uzasadnieniu postulatu dotyczącego związków zawodowych stwierdzono, że nawiązanie do ich starej formuły organizacyjnej jest również niemożliwe.

Zarówno w grudniu 1970 roku jak i obecnie nie stanęły one po stronie strajkujących. Dlatego powstać musza samorządne związki zawodowe. MKS przedstawiając sposób tworzenia samorządnych związków zawodowych wysunął propozycję, zawartą w postulacie, aby komitety strajkowe przekształciły się w komitety założycielskie samorządnych związków zawodowych. Po odczytaniu postulatu dotyczącego utworzenia samorządnych związków zawodowych uczestnicy obrad odśpiewali hymn narodowy. Po wystąpieniu przewodniczącego MKS – Mariana Jurczyka, głos zabrał przewodniczący Komisji Rządowej, wicepremier Kazimierz Barcikowski. Ustosunkował się on do postulatów zgłoszonych przez strajkujących i przedstawił sytuację, w jakiej znalazł się kraj. Na wstępie K. Barcikowski powiedział, iż w 10 dniu strajku po raz siódmy Komisja Rządowa spotyka się z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. I w zasadzie jesteśmy znów w punkcie wyjścia. Przyszliśmy tu dziś z myślą, by znaleźć porozumienie, szukając pozytywnego rozwiązania. Dolegliwości są coraz większe – mówił wicepremier. Dziś jeszcze kraj zaopatruje Szczecin, ale zapasy szybko się zmniejszają. Na redzie stoi kilkadziesiąt statków. Inne skierowane zostały do zagranicznych portów. Czeka na rozładunek 102 tys. ton zbóż i pasz, 12,5 tys. ton ryb. Czy będzie mięso, jeśli pasze są na statkach ? Nasze apele – powiedział – o uruchomienie komunikacji miejskiej i portów pozostały bez echa. Łatwiej jest – stwierdził przewodniczący Komisji Rządowej – wywołać strajk, a trudniej znaleźć rozwiązania pozwalające na jego zakończenie. Dlatego rozważy, jak dojść najszybciej do rozwiązania sprawy. K. Barcikowski zaproponował, by kontynuowała pracę wspólna komisja redakcyjna i przygotowała projekt uzgodnień, który następnie będzie przedmiotem rozmów z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Wicepremier złożył też propozycję, aby po zakończeniu strajku powołać wspólną komisję do nadzoru nad realizacja wspólnych ustaleń, wyraził przekonanie, że pozwoli to na szybsze osiągnięcie porozumienia. Wyraził też uznanie dla służb porządkowych stoczni. Stwierdził, że z zadowoleniem przyjęte zostało stanowisko strajkujących, którzy odcinają się od wrogów naszego ustroju. W dalszej części swego wystąpienia przewodniczący Komisji Rządowej podkreślił, że usilnie szuka się rozwiązań postulatów placowych i socjalnych. Odnosimy się do nich stwierdził – z całkowitym zrozumieniem. Żadnego z nich nie odrzuciliśmy, a wszystkie chcemy przyjąć do wykonania. Nie wszystkie jednak możemy przyjąć w maksymalnie żądanych wysokościach i w natychmiastowych terminach. Wyjaśniał, że nie można spełnić żądań maksymalnych głównie dlatego, bo groziłoby to chaosem na rynku, a także w sferze wytwórczości. Już obecnie brakuje na rynku bardzo wielu artykułów. Występują zjawiska kumoterskiej sprzedaży. Mamy do czynienia z brakiem równowagi rynkowej. Zawodzą rachuby na dodatkowy import surowców, dużą bowiem ich część trzeba sprowadzać na warunkach kredytowych. A kredyty bardzo podrożały, wystąpiły też trudności z ich zaciąganiem. Jesteśmy świadomi wszystkich kłopotów – powiedział K. Barcikowski – związanych z wydatkowaniem pieniędzy na podwyżki płac. Jesteśmy za ograniczeniem inwestycji, zwiększając wydatki na konsumpcje. Powstaje przy tym pytanie, czy możliwe będzie pokrycie zwiększonych wypłat dodatkowymi towarami ? Większa musi być produkcja towarów krajowych. Trzeba w związku z tym przestawić produkcję zakładów wytwarzających dobra inwestycyjne na produkcję towarów rynkowych, jednak taki manewr wymaga czasu. To, że proponujemy – powiedział K. Barcikowski – by zrezygnować z maksymalnych żądań płacowych, nie wynika z tego, ze nie chcemy ich spełnić. Chcemy, tylko również potrzeba na to czasu. Proponujemy, by dać pierwszeństwo potrzebom najpilniejszym. Postęp będzie dotyczył wszystkich
spraw płacowych. Komisja Rządowa gotowa jest przyjąć realne terminy. A tam, gdzie ich ustalenie jest aktualnie niemożliwe proponuje, by zgodzić się na późniejsze załatwienie podwyżek. Nawiązując do postulatu dotyczącego związków zawodowych K. Barcikowski powiedział, że popełniono duże błędy, które sprawiły, iż rola związków została zminimalizowana. I winą za to nie obarczamy tylko związków zawodowych. Ich rola i znaczenie muszą zasadniczo wzrosnąć. Potwierdzają taką potrzebę rozmowy z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Takie jest tez stanowisko partii. Następnie K. Barcikowski przedstawił propozycje zmian w sferze działalności związków zawodowych. Trzeba w trybie pilnym – podkreślił – przygotować nową ustawę o związkach zawodowych. Muszą ją opracować eksperci. Projekt ustawy proponujemy opracować w oparciu o obowiązujące międzynarodowe konwencje i poddać go szerokiej dyskusji. Znalazłyby się w nim m.in. przepisy mówiące o prawie do strajku oraz rozwiązania traktujące o uprawnieniach związków zawodowych . W związku z ostrą krytyką związków zawodowych dana jest możliwość, a nawet zachęta przeprowadzenia ponownych wyborów do ogniw związkowych. Wyborów bez nacisków z żadnej strony. Wypowiadamy się – powiedział K. Barcikowski – za zjednoczonymi związkami zawodowymi. Byłoby jednak dużą stratą czekać z zakończeniem strajku do ukończenia prac nad projektem ustawy o związkach zawodowych. Podejmijmy jak najszybciej prace nad tymi sprawami – zaapelował wicepremier. Następnie przewodniczący Komisji Rządowej ustosunkował się do kolejnych postulatów bardziej szczegółowo. Dotyczyły one m.. in.: upamiętnienia ofiar wydarzeń z grudnia 1970 roku; podwyżek płac, najniższych rent i emerytur, zasiłków rodzinnych; poprawy zaopatrzenia rynku w mięso; modyfikacji Karty Stoczniowca i ogłoszenia postulatów w prasie, wynagrodzenia za czas strajku, diet na wyjazdy służbowe oraz kwestii związanej z działalnością Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego do czasu uzyskania informacji o realizacji postulatów, którą MKS przyjmie. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, po wysłuchaniu 2-godzinnego wystąpienia K. Barcikowskiego, ponownie podtrzymał swój postulat w sprawie związków zawodowych. Stanął też na stanowisku, że jego rozstrzygniecie warunkuje rozmowy o pozostałych postulatach, które jeszcze nie zostały uzgodnione. Wydawało się, że rozmowy ponownie znalazły się w impasie. O 22.30 wznowiono jednak rozmowy. A po zakończeniu nocnego posiedzenia rozpoczęła prace grupa redakcyjna złożona z przedstawicieli Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i Komisji Rządowej, której zadaniem było opracowanie propozycji wzajemnych ustaleń do poszczególnych postulatów. Miały one być następnie przedmiotem dalszych obopólnych rozważań.

„GŁOS SZCZECIŃSKI” PISAŁ

Wydaje się, że w przemówieniach tych (chodzi o przemówienia E. Pustelnika i S. Miśkiewicza, wygłoszone na IV Plenum KC PZPR, przyp. red.) przebija niemal wszystko, co mogą odczuwać w ostatnich czasach członkowie partii i większość bezpartyjnych ludzi pracy naszego regionu: przekonanie, że nie musiało dojść do tego, co nastąpiło. Nie musiało, ponieważ w naszych organizacjach partyjnych, na wszelkich zebraniach pracowniczych mówiono głośno i krytycznie o nastrojach społecznych wynikających
z sytuacji ekonomicznej kraju, z błędnych decyzji gospodarczych, z trudności, jakie rodził również rozmijający się z rzeczywistymi potrzebami system kierowania i zarządzania, planowania i koordynacji zadań produkcyjnych. Szczególnie krytycznie dyskutowano o tych zjawiskach przed VIII Zjazdem partii, postulując konieczność odpowiednich zmian, wychodzących naprzeciw społecznym oczekiwaniom. Dawaliśmy temu wyraz również na łamach naszej gazety, publikując dziesiątki krytycznych opinii i wniosków wysuwanych przez partyjnych i bezpartyjnych ludzi pracy. Podzielamy wspólne przekonanie, że te głosy będą potraktowane z całą uwagą, na jaką zasługiwały. Trzeba z goryczą przyznać, że nie doszło do tego natychmiast. Realizacje wielu postulatów odłożono w czasie, Wiele innych zbagatelizowano. Potwierdziła to ocena przeprowadzona w obradach IV Plenum KC. Te obrady potwierdziły jednak zarazem, że w partii, w tym, w szczecińskiej organizacji partyjnej jest dość siły, aby wyciągnąć z tego wnioski. Nie ma przecież rozbieżności między celami partii, którą tworzy ponad 3 miliony członków i kandydatów, a zadaniami, jakie formułują w tych dniach strajkujące i nie ‚strajkujące załogi. Nie ma rozbieżności miedzy programem partii, a hasłem wywieszonym aktualnie w sali obrad Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego:
„Socjalizm postępowy – tak! Wypaczenia – nie!”
Rozbieżności i nieporozumienia, albo jeszcze mocniej – konflikty takie, jak obecny, mogą powodować jedynie właśnie wypaczenia, odstępstwa w metodach działania władz i ogniw zapominających o swoich powinnościach, jakie powinny być bezwzględnie przestrzegane w działalności partii, w działalności wszelkich organów władzy w państwie socjalistycznym. Stać nas wszystkich na to, aby przestrzeganie tych zasad stało się żelaznym prawem obowiązującym każdego: zarówno robotnika, jak i ministra. I aby odpowiedzialność za to była odpowiednio większa do zajmowanego stanowiska. O to chodzi strajkującym załogom, o to chodzi nam wszystkim.

„Wyciągając wnioski”
27 VIII 1980 r.