Opublikowane przez woti w Pomniki.

Pytanie jest przewrotne, albowiem odpowiedzieć na nie można na kilka sposobów, z których ja tutaj podaję dwa:
1/ Każdy szczeciński patriota i wyznawca „Matki Rybaków i Marynarzy, etc.” niezachwianie wierzy, że „jest tylko jedna prawdziwa Sedina”.
2/ Znajdą się jednak i tacy, którzy całkowicie przekonani są o słuszności „opcji zerowej” – nazwijmy ich racjonalistami. Opierają się „w zasadzie pewnych” informacjach – dla nich jest już niemal w 99,99(9)% oczywiste, że Sedinę zlikwidowali hitlerowcy w drugiej połowie ostatniej wojny światowej, kiedy uznali, że brąz lepiej sprawdza się w amunicji niż na pomniku (swoją drogą ciekawe, dlaczego „hakenkrojce” nie podnieśli zachłannej ręki na pomniki pruskich władców ziem pomorskich – czyżby bardziej obawiali się kaizerskich duchów niż zemsty patronki mieszczan szczecińskich?).
Żarty na bok – pomnik Sediny rozebrano. Na szczęście profesor Manzel wykonał kilka kopii postaci Sediny – ile jednak i gdzie one teraz są?

Naprawdę jestem ciekaw, czy ktokolwiek wie, ile kopii rzeźby patronki Szczecina wykonano w berlińskiej pracowni Manzla. Zresztą – czy na pewno wykonano je właśnie tam? Nie potwierdzona wieść niesie, że figurek tych odlano 5 (słownie: pięć), a w Szczecinie znajdują się trzy z nich… O dwóch, które przedstawię dalej, wiem na pewno, natomiast co do trzeciej nie mam pewności – podpowiedziano mi jedynie, że miała być widziana na biurku pana Marka Koćmiela, kiedy kierował „Szczecińską Strefą Wolnocłową”. Mój informator zastrzegł jednak, że ta wiadomość nie jest oficjalna i nie zdołałem jej potwierdzić.
Nie można wykluczyć, że w tym „wolnocłowym” przypadku mamy do czynienia z kopią, którą widziano na wystawie jednego z niemieckich muzeów, bodajże w Greisfaldzie (jednak i w tym przypadku nie mam całkowitej pewności „adresu”).
Na pewno natomiast jedną z „Małych Sedin” (pieszczotliwie zwaną też Manzelką) można obecnie zobaczyć w Starym Ratuszu, w Muzeum Historii Miasta. Kierownictwo Muzeum Narodowego, specjalnie dla czytelników „Sediny”, umożliwiło mi obfotografowanie tej rzeźby i dlatego można ją tutaj obejrzeć ze wszystkich stron (zainteresowanym zalecam obejrzenie jej na miejscu, w muzeum – tylko tam można dopatrzyć się większej ilości szczegółów):

Druga, niemal identyczna kopia, znajduje się w siedzibie dyrekcji jednego ze szczecińskich banków (niestety, nie udzielono mi zezwolenia na podanie jego nazwy i adresu, zapewne w obawie przed szturmem zainteresowanych „sedinowiczów” 😉 ). Jak mi wiadomo, ta kopia była już wiele lat temu przedstawiana w szczecińskich gazetach – ale jedynie w wersji czarno-białej i nie ze wszystkich stron. Teraz zaś przedstawiam ją niemal w trzech wymiarach, podpisaną i opisaną:


Fot.1. Zbliżenie: Kto tak twardo umie spojrzeć prosto w oczy?


Fot.2. Duma: Tak właśnie musieli postrzegać Sedinę stojącą na dziobie swej pomorskiej łodzi ci, którzy od strony Odry i dworca kolejowego zmierzali do Szczecina.


Fot.3. Tajemnica pękniętej rei: Przypominam sobie, że kiedy lata temu jeden z dziennikarzy odkrył dla nas Sedinę, rozważano nad możliwościami naprawy tej kopii i odbudowy pomnika.


Fot.4. Wiara i nadzieja: Na tym ujęciu widać, jak (nie)długa jest reja i jak niewielkiego żagla potrzebowała Sedina dla swej łodzi. Czyżby szczecinianie wierzyli, że zawsze będą tu wiały sprzyjające wiatry?


Fot. 5. Rufa: Miejsce, gdzie okrętom wypisują nazwę portu macierzystego i armatora…


Fot. 6. Napisy: Wiadomo, że po wojnie ta figurka należała do Narodowego Banku Polskiego. Być może przed wojną do innego banku – potem był zapewne Urząd Likwidacyjny…


Fot.7. Zwrot: W tył przez lewe ramię… Czy odeszła na zawsze?

Jak widać, tajemnic Sediny jest wiele, może nawet tak dużo, jak legend o szczecińskich podziemiach i tunelach ze Szczecina po Stargard. Teraz jednak marzy mi się co innego, niż ich wyjaśnienie – chciałbym, aby nie tylko na barkach Komitetu Odbudowy Sediny spoczywała Jej najbliższa przyszłość.

Wojciech Banaszak

Wszystkie fotografie zostały wykonane jesienią 2004r. przez autora artykułu,
dzięki życzliwości właścicieli rzeźb.