Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Okres między dwiema wojnami światowymi należał do najbardziej interesujących w historii miasta. Rozpoczął się wystąpieniami rewolucyjnymi, których fala przelewała się od listopada 1918 roku przez całe Niemcy. W dniu 10 listopada, po zebraniu kilku tysięcy mieszkańców Szczecina i w obecności delegacji zrewolucjonizowanych marynarzy z Kilonii, powstała Rada Robotnicza i Żołnierska.
Wybuch wojny społeczeństwo odczuło, podobnie jak w 1914 r., poprzez masową mobilizację mężczyzn. Na potrzeby militarne pracował też przemysł szczeciński z ponownie uruchomioną w 1938 r., na osobiste polecenie Hitlera, stocznią „Vulcan” oraz budowanymi z ogromnym rozmachem i nakładami pieniężnymi (od 1937 r.) zakładami benzyny syntetycznej pod Policami (Hydriewerke A.G. Politz). Ważnym obiektem była też fabryka silników lotniczych w Załomiu.
Losy Szczecina tuż po II wojnie światowej stanowić mogą, w skali regionalnej, odbicie całej skomplikowanej sytuacji politycznej tej części Europy. W Szczecinie doszło do zderzenia interesów niemieckich, polskich, a także radzieckich. Władze polskie zjawiły się w Szczecinie 28 kwietnia.
Ostatecznie port w całości został przekazany Polsce dopiero 11 stycznia 1955 r.

Opracowanie: Katarzyna Stężewska, Joanna Piasecka, Beata Bernat
z klasy 3a LO Zespołu Szkół nr 6 w Szczecinie
Opiekun: Monika Walkowiak

WSTĘP

Dzieje Szczecina to pasmo fascynujących wydarzeń.. W naszej pracy chciałyśmy przybliżyć choć część z nich tym, którym nie jest obojętne to miasto oraz jego historia i tym, którzy odważą się stanąć z nią oko w oko.
Czas jest nieubłagany. Żyjących dziś świadków powojennego Szczecina jest niewielu. Tych, których pamięć sięga czasów sprzed II wojny światowej jest jeszcze mniej. Dlatego tak ważne jest aby w nas, młodych, i w przyszłych pokoleniach, nie zaginęła pamięć o naszym mieście. Ważne jest, abyśmy mieli szansę dowiedzieć się, jak ono wyglądało przed 80 i 50 laty i abyśmy mieli świadomość tego, że „kiedyś” było niemieckie, a to „kiedyś” wcale nie było tak dawno. Chciałybyśmy, aby młodzi ludzie docenili wysiłek swoich dziadków i ojców w odbudowie Szczecina, i ich odwagę w podjęciu decyzji o „podróży w nieznane”.
Ta praca nie powstałaby bez życzliwości kogoś, kto angażuje się w życie Szczecina. Chciałybyśmy bardzo serdecznie podziękować profesorowi doktorowi habilitowanemu Edwardowi Włodarczykowi za zgodę na opublikowanie fragmentów książki pt. „ Szczecin, zarys historii”, której jest współautorem. Pragniemy również podziękować za słowa wsparcia i dobre słowo.

SZCZECIN W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM

Okres między dwiema wojnami światowymi należał do najbardziej interesujących w historii miasta. Rozpoczął się wystąpieniami rewolucyjnymi, których fala przelewała się od listopada 1918 roku przez całe Niemcy. W dniu 10 listopada, po zebraniu kilku tysięcy mieszkańców Szczecina i w obecności delegacji zrewolucjonizowanych marynarzy z Kilonii, powstała Rada Robotnicza i Żołnierska. W jej szeregach znaleźli się zarówno zwolennicy skrzydła radykalnego (Herta Geffke), jak i ugodowa część socjaldemokracji niemieckiej i właściciel gazety „Volksbote” – Fritz Herbert.
Do wydarzeń rewolucyjnych doszło jednak w roku następnym. W dniu 12 marca 1919 roku wybuchł strajk w stoczni „Vulcan”, kierowany przez komunistów. Najpierw miała miejsce demonstracja na dziedzińcu Zamku i Tarasach Hackena (Wałach Chrobrego), a potem nastąpiło rozbrojenie krążownika „Strassburg”. Dzień 27 kwietnia należał do najtragiczniejszych. Nieopodal Zamku doszło do starcia robotników i komunistów z bojówkarzami z „oddziału ochotniczego”. Przesadzona wieść niosła, że na bruku szczecińskim zginęło 400 komunistów. W odpowiedzi zorganizowano robotniczą milicję zakładową w „Vulcanie” i podjęto strajk w największych zakładach przemysłowych miasta. „Oddział ochotników” musiał opuścić Szczecin. W pierwszej połowie maja nastąpiła dalsza radykalizacja części społeczeństwa szczecińskiego. Wysunięto wówczas żądanie lepszego zaopatrzenia w żywność, odzież i mieszkania. Demonstracje, jakie wtedy zorganizowano, przekształciły się w grabież sklepów i powstanie. Tłum rozbroił dwie kompanie ochotniczej policji bezpieczeństwa, zdobył więzienie i uwolnił więźniów. Rozbrojono także policjantów zabarykadowanych w gmachu prezydium policji. Próba zdobycia koszar zakończyła się tragicznie. Zginęło prawdopodobnie 12 osób. W wyniku zajść ogłoszono stan oblężenia i wprowadzono wojsko w celu pacyfikacji. Opór robotników złamano. Rozpoczęły się aresztowania i konfiskata broni. Stan oblężenia został zniesiony 18 lipca, a robotnicy uzyskali zapewnienie o rewizji i złagodzeniu kar za przekroczenie przepisów o stanie wyjątkowym.
Życie w mieście na początku lat 30 także zdominowała polityka. W odróżnieniu od całego Pomorza Zachodniego, w Szczecinie w wyborach prezydenckich większą od Hitlera liczbę głosów otrzymał Paul Hindenburg. W przeddzień zaś objęcia przez Hitlera fotela kanclerskiego naziści urządzili prowokacyjny marsz na przedmieściach robotniczych Szczecina, zdominowanych zawsze przez elektorat socjaldemokracji, a potem także komunistów.
W latach III Rzeszy, zwłaszcza od czasu objęcia funkcji gauleitera przez Franza Schwede-Coburga, rozpoczął się proces przejmowania najważniejszych urzędów w administracji i w organizacjach gospodarczych przez członków partii nazistowskiej.
Zmiany polityczne i ustrojowe Niemiec po I wojnie światowej nie wpłynęły na zasadniczą zmianę samorządu miejskiego. Konstytucja Republiki Weimarskiej z sierpnia 1919 r. potwierdzała tylko jego istnienie na dotychczasowych zasadach. Nowa rada miejska wybrana w 1919 r. liczyła 72 radnych. Jej skład odzwierciedlał zróżnicowanie polityczne społeczeństwa miejskiego. Magistrat składał się z 29 osób. Od 1907 r. na jego czele stał nieprzerwanie oddany sprawom miasta dr Friedrich Ackermann. Na kształt polityki miasta duży wpływ wywierali także jego najbliżsi współpracownicy, zwykle w randze radców miejskich. Zasadnicze zmiany w organizacji władz miejskich i ich kompetencjach nastąpiły w 1933 r. Nowa sytuacja polityczna doprowadziła do zdobycia przewagi w radzie przez członków partii narodowo-socjalistycznej. Nadburmistrzem miasta, po krótkim okresie sprawowania tego urzędu przez inne dwie osoby, został zaufany Schwede-Coburga – Werner Faber.
W 1935 r. Szczecin nie zmienił granic administracyjnych. Nadal poza jego obszarami znajdowało się kilka ważnych dzielnic podmiejskich, w których rozwijało się miejskie, czynszowe budownictwo mieszkaniowe lub willowe. W dniu 15 X 1939 r., po wielu zabiegach władz miejskich i prowincjonalnych, utworzony został tzw. Wielki Szczecin. W granice miasta weszły dzielnice nadodrzańskie od Żelechowej aż do Polic włącznie, dzielnice zachodnie (Głębokie, Bezrzecze, Krzekowo, Mierzyn, Pilichowo, Wołczkowo), południowe (Pomorzany, Gumieńce, Kurów, Ustowo, Karwowo, Będargowo), a na prawym brzegu Odry Zdroje, Podjuchy i szereg miejscowości wokół Dąbia, wraz z tym samodzielnym miastem. Obszar Szczecina nagle powiększył się prawie sześciokrotnie.
Pierwsze lata po zakończeniu pierwszej wojny cechował duży ruch migracyjny ludności Szczecina. Nadal niewielkie znaczenie w kształtowaniu liczby mieszkańców miał przyrost naturalny. Saldo ruchów migracyjnych było do 1936 r. dodatnie. Wyjątkowym był jednak rok 1919, kiedy ludność miasta nagle wzrosła o 16,5 tysiąca – wskutek powrotu żołnierzy z frontu. Liczba ludności miasta pomiędzy 1920 a połową 1939 r. zwiększyła się z 240 tysięcy do 274 tysięcy. Utworzenie „Wielkiego Szczecina” sprawiło, iż liczba mieszkańców nagle podskoczyła do 380 tysięcy.
Pod względem wyznaniowym wśród mieszkańców Szczecina zdecydowanie przeważali ewangelicy (ponad 90%). Liczba wyznawców religii rzymskokatolickiej w 1933 r. przekroczyła 10 tysięcy osób, co dawało zaledwie 3,7% ogółu ludności. Gmina żydowska do początku lat trzydziestych liczyła około 2,5 tysiąca, czyli zaledwie 1% ogółu mieszkańców. Stosunkowo wysoka była liczba osób deklarujących się jako bezwyznaniowych (12 tysięcy tj. 4,5%).
Spisy ludnościowe przeprowadzone w latach 1925, 1933 i 1939 pozwalają precyzyjnie określić liczbę Polaków w Szczecinie. W spisie z 1925 r. postawiono pytanie o narodowość. Przynależność do narodowości polskiej zdeklarowały wówczas 163 osoby, z czego 40 posługiwało się tylko językiem niemieckim, nie znając języka polskiego. Czy może w tym kontekście dziwić opinia polskiego konsula, iż w szkółce przy konsulacie dzieci Polaków mieszkających w Szczecinie chętniej deklamowały wierszyki po niemiecku, niż po polsku? W zaktywizowaniu życia Poloni Szczecińskiej poważną rolę odegrał istniejący od 1925 r. Konsulat R.P., zwłaszcza zaś konsulowie Jerzy Lechowski i Heliodor Sztark oraz nauczyciele Maksymilian Golisz i Aleksander Omieczyński.
Okres dwudziestolecia międzywojennego stanowił specyficzny etap w życiu gospodarczym miasta. Ta odmienność z jednej strony polegała na zupełnie nowej sytuacji politycznej i terytorialnej, jaka powstała po traktacie wersalskim, z drugiej zaś na zmianach w życiu gospodarczym Niemiec. W wyniku tych pierwszych Szczecin utracił swoje naturalne zaplecze na ziemiach zaboru pruskiego, które znalazły się w granicach odrodzonego państwa polskiego. Początkowo powiązania kół gospodarczych Szczecina z Wielkopolską okazywały się silniejsze od podziałów politycznych; w tym przekonaniu mogły utwierdzić je także działania niektórych przemysłowców wielkopolskich (Mariana Namysła, czy Józefa, Wdowińskiego), którzy byli zainteresowani inwestycjami w porcie szczecińskim. Koła gospodarcze nie dostrzegły lub nie rozumiały, iż odciągnięcie przez Polskę towarów wielkopolskich od Szczecina i skierowanie ich do Gdańska, a potem do Gdyni, wynikało bardziej z przesłanek politycznych niż ekonomicznych.
Tocząca się od połowy lat dwudziestych ostra walka konkurencyjna Gdyni i Gdańska ze Szczecinem była tego najlepszym przykładem. Ciekawie i trafnie określił ją z perspektywy kilkunastu lat konsul polski w Szczecinie:
„[…] od dawna uwagę opinii niemieckiej i czynników rządowych ściągało na siebie współzawodnictwo pomiędzy Rotterdamem i Antwerpią z jednej strony, a Hamburgiem i Bremą z drugiej, na tle obsługi wspólnego zaplecza. Kierując się na zachód Europy przeoczono początkowo, że z biegiem czasu na wschodzie Niemiec wytworzyła się analogiczna sytuacja […]. Różnica polega jedynie na tym, że nagłe zmiany terytorialne i powstanie nowych granic musiało na wschodzie wywołać znacznie cięższe w skutkach zaburzenia, aniżeli miało to miejsce na zachodzie.”
Jedynym z ciekawszych przedsięwzięć gospodarczych w Szczecinie stało się utworzenie w 1923 r., po długich zabiegach szczecińskich kół gospodarczych, Szczecińsko-Pruskiej Wspólnoty Portowej. Państwo pruskie wniosło kapitał w wysokości 50 mln marek, który miał być przeznaczony na inwestycje w porcie. Niestety program tych ostatnich był ciągle ograniczony. Aktywność Prus zmniejszyła się z chwilą reorganizacji Wspólnoty, która nie przypadkowo zbiegła się z powstaniem podobnej z udziałem Prus i Hamburga.
Port szczeciński nie mógł długo odzyskać poziomu przeładunków sprzed wojny. Stało się to możliwe dopiero w 1936 r. (8,4 mln ton). Roztaczane przed Szczecinem perspektywy w związku z niemiecką ekspansją wojenną okazały się iluzjami, którymi dość długo żyły miejscowe koła gospodarcze.
III Rzesza (po zdobyciu Polski), kierując się rachunkiem ekonomicznym, wykorzystała połączenie kolejowe zbudowane przez II Rzeczpospolitą pomiędzy Gdynią i Gdańskiem a Górnym Śląskiem, i tamtą drogą przesyłała węgiel na eksport. Zapowiedzi szczecińskiej ekspansji w krajach naddunajskich i bałkańskich (m.in. rozpoczęto budowę kanału Odra – Dunaj) pozostały w dużym stopniu słownymi deklaracjami.

Po I wojnie światowej Szczecin znalazł się na marginesie życia gospodarczego Niemiec. Tworzące się nowe struktury organizacyjne, np. powiązania hut z przemysłem stoczniowym i maszynowym, nie obejmowały Szczecina. Od chwili zakończenia wojny stocznie szczecińskie cierpiały na brak zamówień na duże statki. Konkurencyjność wśród szczecińskich stoczni wzmagała, otwarta w 1917 r. przez Emila Retzlaffa, nowoczesna stocznia „Ostseewerft”. Najtrudniejsze chwile przeżywała stocznia „Volcan”. Nie mogły poprawić jej sytuacji subsydia rządowe. Najpierw więc sprzedała w grudniu 1926 r. bremeńskiemu koncernowi „Deschimag” swoją filię w Hamburgu, a rok później cały zakład w Szczecinie. Z chwilą jego przejęcia koncern bremeński podjął decyzję o likwidacji zakładu szczecińskiego. Podobny los spotkał stocznię Nusckego i „Ostseewerft”. Ostała się, acz w mocno ograniczonym kształcie, tylko stocznia „Oderwerke”.
W końcu lat dwudziestych upadały nie tylko szczecińskie stocznie. Została także zlikwidowana jedna z fabryk Stoewera. Kryzys gospodarczy w Szczecinie rozpoczął się jeszcze przed kryzysem światowym. Jego rozmiary dobitnie ilustrują liczby bezrobotnych. W 1931 r. bez pracy pozostawało 45 tys. osób, co stanowił prawie 40% ludności czynnej zawodowo. W 1925 r. w szczecińskim przemyśle metalowym pracowało prawie 12 tys. robotników, w 1931 r. zaś niespełna tysiąc. Magistrat Szczecina w swoim sprawozdaniu za 1932 r. informował, że w dzielnicach robotniczych są całe ulice, na których mieszkają bezrobotni nie mający pieniędzy na zapłacenie czynszu.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego warunki bytowe społeczeństwa miejskiego były trudne. Podobnie jak przed I wojną światową, cechowało je jednak duże zróżnicowanie, zależnie od statusu społecznego. Rozwijało się nadal willowe budownictwo mieszkaniowe, którym zainteresowanie wykazywało bogate mieszczaństwo. W sensie przestrzennym obejmowało ono nowe dzielnice, w tym urokliwe tereny nad jeziorem Głębokim.
Miernikiem zasobności finansowej mieszczaństwa może być także wzrastająca liczba samochodów osobowych (działo się to w latach światowego kryzysu). Tylko w ciągu siedmiu lat (1927 – 1934) liczba samochodów osobowych potroiła się z 1400 do 4200.
Jeszcze szybciej wzrastała liczba samochodów ciężarowych. Nieodłącznym elementem ruchu miejskiego stały się motocykle, których liczba w 1934 r. przekraczała 8 tysięcy.

Szczecin pozostawał miastem dużych kontrastów społecznych. Warunki mieszkaniowe w dzielnicach robotniczych znacznie odbiegały od standardów w willowej części miasta. Obraz Drzetowa, Niebuszewa czy dolnej części Starego Miasta przedstawiony m.in. przez prasę szczecińską nie był imponujący. Oto opinia gazety „Volksbote” o wyglądzie ulic Dolnego Miasta:
„Stare budynki ciasno oparte jeden o drugi, niektóre na wpół rozwalone lub niebezpiecznie pochylone, podwórza pozbawione jakiegokolwiek miejsca do zabawy, ulice wąskie i brudne bez wystarczającej kanalizacji. Oto oznaki socjalnej nędzy na szczecińskim Starym Mieście. W niskich, ciemnych mieszkaniach, które często są bardziej podobne do chlewu niż do mieszkania, gospodarzą tam bytujący ludzie. Stali się oni przybici i obojętni, nauczyli się znać jedynie ciemne strony życia. Co może stać się z ich dziećmi? Nędzne ubrana i nieraz obdarta rośnie tutaj nasza blada i wystraszona przyszłość.”
Takich opisów pochodzących z różnych źródeł można by przytoczyć więcej.

Ciekawie przedstawiały się koszty utrzymania w mieście, w odniesieniu do ostatniego roku przedwojennego. Pomimo znacznych trudności na rynku pracy i niższej płacy realnej, w stosunku do 1913 r. szybko rosły wydatki na wyżywienie, opał, czynsz i ubrania. Tylko opłata za światło pozostawała na niezmienionym poziomie. W okresie hitlerowskim nastąpiło urzędowe zamrożenie płac i cen. Oczywista, że żadnej z tych blokad nie udało się ściśle przestrzegać. Efektem był jednak spadek kosztów utrzymania.

W okresie dwudziestolecia dokonała się zasadnicza zmiana w formach spędzania wolnego czasu. Rewolucyjne wprost następstwa miało upowszechnienie się kina i w mniejszym stopniu radia. Skalę wielkości zmian uwidacznia porównanie kina z teatrem. Frekwencja roczna w Teatrze Miejskim dochodziła do 250 tysięcy widzów, natomiast w szczecińskich kinach do prawie 3 mln.
Na szeroką skalę rozpowszechnił się również sport. Jeszcze przed I wojną światową powstały w Szczecinie pierwsze drużyny piłkarskie i rozwinął się elitarny sport żeglarski. W dwudziestoleciu międzywojennym na szeroką skalę zaczęto uprawiać lekkoatletykę. Z tego okresu pochodzi też, chyba najładniej położony, stadion w Lasku Arkońskim.

WOJENNE LOSY MIASTA (1939 – 1945)

Wybuch wojny społeczeństwo odczuło, podobnie jak w 1914 r., poprzez masową mobilizację mężczyzn. Na potrzeby militarne pracował też przemysł szczeciński z ponownie uruchomioną w 1938 r., na osobiste polecenie Hitlera, stocznią „Vulcan” oraz budowanymi z ogromnym rozmachem i nakładami pieniężnymi (od 1937 r.) zakładami benzyny syntetycznej pod Policami (Hydriewerke A.G. Politz). Ważnym obiektem była też fabryka silników lotniczych w Załomiu.
O trwającej wojnie przypominali mieszkańcom miasta robotnicy przymusowi. Byli potrzebni, by zapewnić sprawną produkcję w niemieckim przemyśle pracującym na potrzeby wojska, a także w porcie, przy budowie dróg oraz w rolnictwie. Władze dążyły do tego, aby wszyscy robotnicy cudzoziemscy byli ulokowani w obozach zbiorowego zakwaterowania. Niektóre z nich mieściły się na statkach.
Od 1940 r. na obóz przerobiony został statek handlowy „ Bremerhaven”. Od chwili przetransportowania statku do Polic mieszkali na nim Polacy. Od 1943 r. podobną rolę zaczął pełnić statek „Hamburg”. Stał się miejscem zamieszkania robotników przymusowych pochodzących z Francji. Rolę obozu dla robotników przymusowych spełniał także statek „Margarethe”.

Odpowiedź na pytanie, ile na terenie miasta było „obozów zbiorowego zakwaterowania” dla cudzoziemskich robotników jest bardzo trudna. Skrupulatny badacz tej problematyki, Bogdan Frankiewicz, doliczył się ich na terenie Szczecina i Polic prawie 120. Zmieniała się liczba robotników i ich skład narodowościowy. Dominowali wśród nich Polacy, ale byli też Francuzi, Belgowie i Holendrzy. Od 1941 r. pojawili się Rosjanie i przedstawiciele innych narodowości ze Związku Radzieckiego. Pod koniec 1943 r. doszli również Włosi. Powszechnym zjawiskiem stało się też wykorzystanie do pracy przymusowej jeńców wojennych.
Atmosferę panującą w tych obozach dość wiernie oddawały wspomnienia robotników:
„W obozach byliśmy pod kontrolą władz obozowych i Gestapo. Współpraca tych organów polegała na tym, że władze obozowe dbały o porządek na terenie obozu, przestrzegały godziny milicyjnej […], należał do nich rozdział żywności, obserwowały zachowanie się polityczne itd. Po zaobserwowaniu jakichś niedokładności zawiadamiały Gestapo, które po prostu zamykało zameldowanych. W większości wypadków nawet za błahe przewinienie zabrany przypadał bez wieści.”

W przedwojennych analizach specjalistów wojskowych podkreślono duże znaczenie strategiczne Szczecina i fakt, że może on być miastem bezpiecznym od lotnictwa nieprzyjacielskiego. Wojenna rzeczywistość szybko zweryfikowała tę ocenę. Już w czerwcu 1940 r. na niebie nad miastem pojawiły się samoloty angielskie. Do początku 1943 r. naloty na Szczecin możemy określić jako nękające, lecz lekkie. Natężenie bombardowań miasta nastąpiło od wiosny 1943 r. Celem ataków były przede wszystkim dzielnice przemysłowe, port oraz zakład benzyny syntetycznej w Policach. Za datę pierwszego wielkiego nalotu na Szczecin uznaje się 20 kwietnia 1943 r. Naoczny świadek wydarzenia wspominał:
„Szczecin właściwie zniszczyły dwa wielkie naloty. Pierwszy w dniu 20 IV 1943 r. Jak zawsze, tak i wówczas lotnictwo alianckie „obchodziło” urodziny Fuhrera. Niemcy w przewidywaniu nalotu na Berlin ściągnęli ze Szczecina całą ciężką artylerię przeciwlotniczą […] Tymczasem 3000 samolotów amerykańskich […] zamiast do Berlina, przyszło tutaj. Jak zaczęli od Pomorzan, to rąbali aż do portu. Była noc, godzina 23.30. Całych 45 minut waliły na miasto ciężkie bomby kruszące i zapalające.”

Najtrudniejszy dla miasta był jednak rok 1944. Wówczas niemal każdego miesiąca miasto stawało się obiektem ataków lotnictwa alianckiego. W czasie tych nalotów zginęło około 10 tysięcy ludzi. Poważnie zniszczono także zakłady przemysłowe rozlokowane wzdłuż Odry.

Osobnym obiektem ataków lotniczych stały się zakłady benzyny syntetycznej w Policach. Ostatnie naloty w lutym 1945 r. praktycznie wyłączyły fabrykę z produkcji.
Mieszkańcom Szczecina trwającą wojnę przypominały także wędrówki ludności niemieckiej. Jeszcze pod koniec 1939 r. przyjęto w porcie szczecińskim 4 statki pasażerskie, którymi przypłynęło około 20 tysięcy „Niemców Bałtyckich”. Niektórzy z nich osiedlili się następnie w tzw. Kraju Warty.
Od początku 1945 r. przez miasto przechodziły coraz większe grupy uciekinierów ze wschodnich obszarów Rzeszy Niemieckiej. Jak wspominali naoczni świadkowie, od końca stycznia ciągnęły przez Szczecin nieprzerwane konwoje drogowe, dochodzące nieraz do 30-60 km. Wiosenna ofensywa wojsk radzieckich tylko zwiększyła natężenie uciekinierów.

18 lutego 1945r. władze terenowe Pomorza Zachodniego otrzymały zarządzenie o wysiedleniu ludności niemieckiej z całego Szczecina. Proces ten trwał do połowy marca 1945 r. 25 kwietnia miasto opuściły resztki wojska i władze administracyjne prowincji z gauleiterem Schwede-Coburgiem. 26 kwietnia wkroczyły do miasta oddziały 65 Armii I Frontu Białoruskiego, dowodzone przez gen. Pawła Batowa. W dziejach miasta rozpoczynał się nowy rozdział.

PRZEJĘCIE SZCZECINA PRZEZ POLSKĘ W 1945 R.

Losy Szczecina tuż po II wojnie światowej stanowić mogą, w skali regionalnej, odbicie całej skomplikowanej sytuacji politycznej tej części Europy. W Szczecinie doszło do zderzenia interesów niemieckich, polskich, a także radzieckich. Panem sytuacji wydawał się być wojenny komendant miasta płk. Aleksiej Fiedotow.
Władze polskie zjawiły się w Szczecinie 28 kwietnia. Na czele Tymczasowego Zarządu Miasta stanął inżynier Piotr Zaremba, późniejszy pierwszy prezydent miasta; człowiek, który na trwałe związał swój los ze Szczecinem i którego zasługi w utrwaleniu polskiej administracji w Szczecinie są niekwestionowane.

W dniu 28 kwietnia podczas wizyty u komendanta wojennego miasta P. Zaremba oznajmił o przejęciu władzy cywilnej w mieście. Władze polskie rozpoczęły swoje urzędowanie od 30 kwietnia, przejmując prawie nie zniszczony gmach władz rejencji przy Tarasach Hakena, nazwanych wkrótce Wałami Chrobrego.
Polska administracja zarządzała prawie pustym miastem – tak lakonicznie można określić stan zaludnienia Szczecina. W chwili obejmowania miasta przez polskie władze cywilne było tu zaledwie około 200 Polaków i mniej więcej 6 tysięcy Niemców. Te pierwsze dni urzędowania polskiej administracji cywilnej można nazwać okresem wielkich nadziei i wielkich rozczarowań.
Do tych ostatnich – z polskiego punktu widzenia – należała konieczność opuszczenia Szczecina przez władze polskie 19 maja. Taką decyzję tłumaczono nie uregulowaną jeszcze kwestią przebiegu granicy zachodniej. Wyjazd polskich władz oznaczał, iż w mieście, oprócz komendantury wojennej radzieckiej, pozostawał jeszcze jeden ośrodek władzy, a mianowicie istniejący od 5 maja, początkowo tylko dla dzielnicy Niebuszewo, niemiecki zarząd administracyjny (najpierw na czele z Erichem Spiegelem, a potem działaczem komunistycznym – Erichem Wisnerem).
Po wyjeździe Polaków zarząd niemiecki przekształcił się w Szczeciński Zarząd Miejski (Stettiner Stadtverwaltung). Szybko wzrastała liczba ludności niemieckiej w mieście – z około 6 tysięcy na początku maja do około 24,5 tysięcy w końcu tego miesiąca. Ludność niemiecka wysiedlona w ostatnich tygodniach wojny przez władze prowincji wracała do miejsca swego ostatniego stałego zamieszkania. Przybywali nie tylko mieszkańcy Szczecina, ale również niektóre instytucje opiekuńcze (np. wychowankowie sierocińca Kuckenmuhle przy obecnej ulicy Broniewskiego). Warunki podróży dla wszystkich były trudne. Szczególnie niebezpieczne, z uwagi na miny, były próby dotarcia do Szczecina drogą wodną przez Zalew Szczeciński, zwykle na barkach i małych łodziach. Powracająca ludność niemiecka znalazła się w ciężkim położeniu. Brakowało wszystkiego: żywności, odzieży, środków higieny, potem także opału, co spowodowało wybuch w drugiej połowie 1945 r. epidemii tyfusu. Najwięcej ofiar pociągnęła ona wśród ludności niemieckiej.

Polski Zarząd Miejski powrócił 9 czerwca. W Szczecinie istniały więc obok siebie dwa ośrodki władzy cywilnej oraz radzieckie władze wojskowe. Tę specyficzną sytuację w połowie czerwca Piotr Zaremba komentował następująco:
„Chodzi o zwalczanie zakradającego się dualizmu w mieście. Rola niemieckiego burmistrza staje się coraz to bardziej podejrzana i niejasna.”
Podejrzana i niejasna była ona oczywiście z polskiego punktu widzenia. Zarząd niemiecki dbał o ludność niemiecką i przyczyniał się do jej szybkiego wzrostu. Władze polskie zaś musiały 19 czerwca ponownie opuścić miasto. Fakt ten z satysfakcją odnotował burmistrz niemiecki:
„Nie ma już więcej żadnego polskiego prezydenta miasta i żadnego polskiego zarządu miasta.”

Kolejne, trzecie już, przejęcie miasta przez Polaków nastąpiło 5 lipca. Oprócz władz cywilnych wkroczyły także oddziały 16 Pancernej Brygady Czołgów. W Szczecinie było w tym czasie, według ocen niemieckich, prawie 84 tysiące Niemców i około 1,6 tysiąca Polaków.
Dzisiaj historycy wysuwają hipotezę, iż przy przejmowaniu Szczecina przez Polaków zastrzeżenia aliantów były środkiem do uzyskania ustępstw ze strony rosyjskiej – w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, z szerokim udziałem obozu londyńskiego (powstał 28 czerwca), niż obroną interesów niemieckich w Szczecinie.

Przejęcie miasta przez Polskę nie regulowało automatycznie wszystkich problemów Szczecina. Sprawą nadal otwartą pozostawała delimitacja granicy państwowej na zachód od miasta. W połowie lipca 1945 r. Zaremba notował:
„[…] nie można tego odkładać, bo trzeba znać wreszcie, co można obsadzać, a co nie – a ponadto (należy) nareszcie ustalić zachodnie granice Rzeczypospolitej.”
W lipcu definitywnie rozstrzygnęły się losy miasta w skali międzynarodowej – podczas konferencji Wielkiej Trójki w Poczdamie. Ostateczne ustalenie granicy na zachód od Szczecina nastąpiło dopiero 20 i 21 września, zaś proces przejmowania miejscowości na zachód od Szczecina trwał przez cały październik. Paradoksem tej sytuacji był fakt, iż granice państwowe na zachód od Szczecina wyznaczały nie centralne władze państwowe, lecz pierwszy Wojewoda Szczeciński (Leonard Borkowicz) i Prezydent Szczecina (Piotr Zaremba), a ich partnerem był Marszałek ZSRR (Georgij Żukow).

Szczecin w lecie 1945 r. nie był miastem bezpiecznym. Dopiero skierowanie tutaj batalionu specjalnego NKWD, dowodzonego przez generała Iwana Sierowa, położyło kres działalności band dezerterów i maruderów. Regularną niemal bitwę z nimi stoczono na Gumieńcach.
Wśród różnych wydarzeń z pierwszych tygodni działalności polskiej administracji należałoby wyeksponować przynajmniej dwa z nich:
– Piotr Zaremba podjął zabiegi o przeniesienie się do Szczecina Polonii Berlińskiej;
– obrady naukowe Zjazdu Nazewnictwa dla Ziem Odzyskanych w Szczecinie.

Likwidacja Niemieckiego Zarządu Miasta nie oznaczała pełnej polskiej kontroli nad miastem. Port szczeciński nadal pozostawał w gestii wojsk radzieckich. Dla Armii Czerwonej stanowił on Centralną Bazę Przeładunkową, umożliwiającą obsługę transportów wojskowych z Niemiec. Przynależność Szczecina do Polski – z punktu widzenia strategii i militarnych interesów Związku Radzieckiego (między innymi baza marynarki wojennej w Świnoujściu) była korzystna. W nowej sytuacji politycznej Polska była sojusznikiem, który nie miał wyboru innego partnera. Sytuację portu komplikowała zaś jeszcze bardziej jego podległość Kwaterze Głównej w Berlinie (nie wojskom radzieckim stacjonującym na ziemiach polskich, których dowództwo miało siedzibę w Legnicy). Obrazowo możemy powiedzieć, że Polsce przypadło miasto, ale pozbawione swego gospodarczego serca, czyli portu.
Do 17 września 1947 r. port niemal całkowicie pozostawał w rękach rosyjskich. Jego przejęcie zależało głównie od rozmów na szczeblu państwowym. Po oficjalnym przejęciu portu przez władze polskie, Rosjanie nadal dysponowali tzw. strefą tranzytową. Pod takim eufemistycznym określeniem krył się dawny port wolnocłowy, czyli największa, najlepiej zorganizowana i najbardziej nowoczesna jego część. W 1947 r. w strefie radzieckiej przeładowywano znacznie więcej towarów niż w części polskiej, natomiast w 1948 r. przeładunki polskie tylko nieznacznie przewyższały obroty w strefie radzieckiej. Ostatecznie port w całości został przekazany Polsce dopiero 11 stycznia 1955 r.

Bibliografia:
„Szczecin” Jan M. Piskorski, Bogdan Wachowiak,
Edward Włodarczyk.
– Szczecin w okresie międzywojennym od strony 129 – 138
– Wojenne losy miasta (1939 – 1945) od strony 138 – 141
– Przejęcie Szczecina przez Polskę w 1945 r. od strony 141 – 145