Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Był rok 1952. Z małej wioski Holendry w województwie kieleckim wyruszyła w świat 16 letnia Janina Karczewska. Chciała szukać lepszego życia w bardzo odległym od swoich rodzinnych stron Szczecinie. Pełna nadziei, ale też i pełna obaw, przybyła do Szczecina. Zastała miasto bardzo zniszczone, w którym najtrudniej było znaleźć mieszkanie nadające się do zamieszkania.
Mój dziadek przybył do Szczecina w 1952 roku z małej wsi Wierzbna. Miał zaledwie 21 lat. Jego dziecięcym marzeniem było pływanie na dużych statkach i wyjścia w dalekie rejsy, aby poznać świat. Podjął pracę w Dalekomorskich Bazach Rybackich. Wypływał w dalekie rejsy, które trwały po kilka miesięcy, i podczas których odwiedzał najdalsze zakątki świata. Jednak zawsze wracał do Szczecina, ponieważ było to już „jego miasto”.

Wspomnienia spisała: Wiktoria Suszyńska z kl. V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominali: Janina i Józef Besterowie

Był rok 1952. Z małej wioski Holendry w województwie kieleckim wyruszyła w świat 16 letnia Janina Karczewska. Chciała szukać lepszego życia w bardzo odległym od swoich rodzinnych stron Szczecinie. Wybrała to miasto trochę za namową swojej kuzynki, która kilka lat wcześniej tu zamieszkała.
Pełna nadziei, ale też i pełna obaw, przybyła do Szczecina. Zastała miasto bardzo zniszczone, w którym najtrudniej było znaleźć mieszkanie nadające się do zamieszkania. Z tego między innymi powodu zamieszkała u swojej kuzynki, Stasi.
W pobliżu, gdzie mieszkały, znajdował się szpital. Babcia zawsze chciała pomagać innym, więc podjęła naukę w Szkole Pielęgniarskiej, a na praktyki chodziła do tego właśnie szpitala. Tu poznawała swoje koleżanki, tu nawiązywała pierwsze przyjaźnie. Razem z nimi chodziła na pierwsze seanse do kina, organizowali sobie prywatki. W czasie tych spotkań wspominali swoje strony rodzinne i odzywała się wtedy w nich tęsknota za domem i bliskimi. Jak nie mieli od nich żadnych wieści, to czytali pierwsze gazety, takie jak: „Kurier Szczeciński”, „Sztandar Młodych” – szukając w nich informacji o Polsce i o miejscach, skąd przybyli do Szczecina.
Jednak już wtedy babcia wiedziała, że tu pozostanie na stałe. Po zakończeniu nauki i zdobyciu tytułu pielęgniarki podjęła pracę w Państwowym Szpitalu Klinicznym Nr 1.


Babcia (pierwsza z lewej) z koleżankami, podczas praktyki w szpitalu
przy ul. Unii Lubelskiej, 1953 r.

I tak mijały miesiące i lata życia w Szczecinie, podczas których borykała się z trudnościami dnia codziennego. Musiała radzić sobie ze słabym zaopatrzeniem i słabą komunikacją oraz brakiem dokładnych informacji. Jednak wiara na lepsze jutro dodawała jej otuchy, a od kiedy poznała swojego męża – już razem pokonywali te trudności. Kiedy po latach spojrzała za siebie, na swoje życie, to stwierdziła, że dokonała dobrego wyboru – że Szczecin został „jej miastem”.


Babcia Janina przy Stoczni, 1953 r.

Mój dziadek, Józef Bester, przybył do Szczecina w 1952 roku z małej wsi Wierzbna. Miał zaledwie 21 lat. Jego dziecięcym marzeniem było pływanie na dużych statkach i wyjścia w dalekie rejsy, aby poznać świat.
Po przyjeździe do Szczecina wstąpił do wojska. Służba trwała trzy lata, ponieważ była to Marynarka Wojenna. Po odbyciu służby wojskowej powoli zaczęło spełniać się jego marzenie: podjął pracę w Dalekomorskich Bazach Rybackich. Wypływał w dalekie rejsy, które trwały po kilka miesięcy, i podczas których odwiedzał najdalsze zakątki świata. Jednak zawsze wracał do Szczecina, ponieważ było to już „jego miasto”.
Pojawiły się jednak główne problemy nowych mieszkańców, jakim był brak mieszkań, słabe zaopatrzenie sklepów, mało informacji o życiu w powojennej Polsce.
Dziadkowi udało się znaleźć odpowiednie mieszkanie, w którym to od 1955 roku zamieszkał wraz ze swoją żoną. Teraz wspólnie radzili sobie z codziennymi problemami, z ufnością patrzyli na nadchodzące dni i umacniali swoją rodzinę.
Pisał listy do swoich bliskich, prosząc o wieści o nich i ich życiu. Odzywały się wtedy wspomnienia z młodzieńczych lat, pojawiały się obrazy rodzinnych stron, lecz Szczecin i wielkie morza zatrzymały go na stałe.

Dziadek odbywa służbę wojskową w Marynarce Wojennej. Szczecin-Golęcino, 1952 r.